Austriacy ubrani na ludowo – od święta i do biura

25 stycznia

Austriacy ubrani na ludowo w Wiedniu?
Tak a co więcej to nie jest rzadki widok.

Ubieranie się w tradycyjne stroje na wszelkiego rodzaju święta, odpusty, jarmarki czy festyny, jakoś się broniło w moim wyobrażeniu o ludowości i modzie. Z takim świątecznym życiem strojów ludowych spotkałam się i w Polsce. Chociaż szczerze mówiąc to chyba tylko w górach jest on tak powszechny w użyciu jak w Austrii.
Chodzi o to, że nie tylko garstka ludzi pełniących jakąś tam rolę pierwszoplanową w obchodach święta jest tradycyjnie wystrojona, ale i pół – powiedzmy – kościoła.

 

Na przełomie września i października, gdy Austria świętuje winobranie i dożynki tak w małym jak i większym mieście spotkacie rzesze tubylców ubranych w tradycyjne stroje. Troszkę dziwniej jest gdy odziany w część takiego stroju maszeruje gość z teczką i idzie do pracy a pracuje w biurze.
Skórzane portki, tradycyjne marynarki, kapelusze są dość często w użyciu jako normalna część stroju. Szczerze mówiąc wygląda to całkiem fajnie. Zastanawiam się tylko latem, widząc jednego, drugiego faceta w Lederhose, czy skóra na tyłku przy temperaturze +30 C to dobry pomysł?
Zresztą nie tylko faceta, bo te portki noszą dzisiaj równie chętnie młode dziewczyny. To co jest tradycją jest tu zachowywane i pieczołowicie pielęgnowane ale jednocześnie żyje, dostosowuje się do zmieniających się czasów.

 

Kobieta w skórzanych portkach czy z męskim kapeluszem na głowie nie dziwi tak samo jak ta ubrana w cukierkową kieckę podkreślającą górne damskie krągłości czyli Dirndl. Materiał, z którego jest jednak jeden czy drugi strój uszyty nie musi być tradycyjny a może być z tych luksusowych. Ceny tradycyjnych strojów nie należą do niskich i bywa, że kilka stówek z portfela zniknie nim skompletujecie strój, w którym można się pokazać publicznie.

 

Bardzo podoba mi się ten zwyczaj nadawania starym ludowym strojom nowego szlifu i przywracania ich do normalnego życia.
Gdzieś tam w głowie mam taki obrazek z odświeżonym strojem góralskim. Widzę nawet oczami wyobraźni młodego chłopaka w jeansach i luźnej, białej, góralskiej koszuli czy dziewczynę z kapeluszem okalanym muszelkami na głowie.
Takie przełamanie tradycji i danie jej nowego życia wychodzi na dobre społecznościom lokalnym. Na luzie zachęca do identyfikowania się z pewnymi tradycjami, miejscami, wartościami. Chociaż tak małe narody jak Austriacy mają u siebie sporą grupę przybyszów z różnych miejsc świata i kultur to właśnie takie drobiazgi jak portki, kiecka czy kapelusz mocno ich utrzymują we własnej kulturze.
Nowi zaś, tak lekko podaną tradycję łatwiej przejmują a dzięki temu proces integracji też jest łatwiejszy i trwalszy.

 

Rozumiem, że szmatki nie są lekiem na całe zło wypaczonego multikulti, ale są mocną witaminą wzmacniającą świadomość kim się jest i gdzie żyje. Cieszyłabym się gdyby takie tradycje małych ojczyzn, jakimi są stroje regionalne, elementy zdobnictwa wyszły i w Polsce z Cepelii i nie wpadały w drugą skrajność sztuki na motywach ludowych skierowanej do snobów.

 

Do tej pory pisałam o tradycyjnych strojach czy ich odświeżonych wersjach mocno zakorzenionych w starym, ale jest i trzeci element tej ludowej układanki. Jest nim pakowanie motywów tradycyjnych, dodawanie wzorów czy dodatków do normalnych, wszystkim znanych ciuchów jak t-shirty, torby, bluzy. Może nie jest to to co najbardziej cenię ale nich noszącym idzie na zdrowie. Ważne by wiedzieli jakie tradycje i wartości za tym strojem stoją, znali korzenie, z którymi chcą się identyfikować.

 

Wychodzi na to, że górali łączy szarotka, bo jest tak samo kochana w Alpach jak w Tatrach i Pieninach.

 

Dzisiejszy wpis jest częścią akcji W 80 blogów dookoła świata jaką my blogerzy Blogów językowych i kulturowych co miesiąc organizujemy dla was. Piszemy na jeden temat ale każdy z nas ugryzie go trochę inaczej, bo interesują nas różne języki, kraje i kultury. Niżej linki do wpisów pozostałych blogerów biorących udział w 34 edycji akcji.
Zapraszam do lektury!

Chiny:
Biały Mały Tajfun – Stroje ludowe Yunnańczyków

 

Finlandia
Finolubna – Marimekko. Ikona fińskiej mody

 

Francja:
Zabierz Swego Lwa – Culottes, pantalon (40)

Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim – Porozmawiajmy o ciuchach

Moja Alzacja – Alzacki strój regionalny

Madou en France – Alzacki strój wczoraj i dziś

Gruzja:
Gruzja okiem nieobiektywnym: Gruzińskie stroje w różnych odsłonach

Hiszpania:
Slowlingo.pl – O fenomenie gospodarczym i modowym hiszpańskich marek odzieżowych

Japonia:
Japonia-info.pl – Kimono – garść ciekawostek

Kirgistan:

Kirgiski.pl – Tradycyjny strój kirgiski

Norwegia:
Norwegolożka: Bunad – norweski strój narodowy

Patinorway: Stroje w Norwegii – Jak poznać Norwega?

Szwajcaria:
Szwajcarskie Blabliblu: Szwajcarska tradycyjna koszula z motywem szarotki alpejskiej a ksenofobia

Turcja:
Turcja okiem nieobiektywnym: Tureckie stroje kiedyś i dziś

Włochy:
Studia, parla, ama. – Bądź jak Sofia Loren
italia-nel-cuore – Włoski świat mody w męskim wydaniu

You Might Also Like

18 komentarzy

  • Odpowiedz japoniai-info.pl 25 stycznia z 10:50

    U nas też można znaleźć fajne folkowe akcenty, ale całych strojów chyba nikt, niestety, nie odświeża. Szkoda.

  • Odpowiedz toja2123 25 stycznia z 10:58

    Miałam kiedyś przyjaciela z Austrii i faktycznie on woził swoje Lederhose plus specjalną marynarkę ze stójką nawet za granicę i nosił je podczas uroczystych wydarzeń zamiast garnituru. Wydaje mi się, że nie jest w takich spodniach specjalnie gorąco, skóra jest jakoś tak obrabiana, że robi się miękka i oddychająca.

    • Odpowiedz Beata 26 stycznia z 11:51

      Jakoś oddychaniu tej skóry nie wierzę 😉

  • Odpowiedz baixiaotai 25 stycznia z 13:51

    Obiecałam sobie, że kiedy wreszcie unormuje mi się waga, zaopatrzę się w polski ludowy strój 🙂 Ale taką austriacką sukienusią też bym nie pogardziła 😉

  • Odpowiedz Pati 25 stycznia z 16:24

    Ha! To musi być boski widok w środku lata 🙂

  • Odpowiedz Magdalena | www.madou.pl 25 stycznia z 18:20

    Bardzo podoba mi się to, że Austriacy potrafią wkomponować te tradycyjne części stroju ludowego do współczesnego ubioru 🙂 Swoją drogą, w Polsce ostatnio zrobiła się też trochę moda na folklor, ale jest to takie ujęcie bardziej „nowoczesne”, tzn wykorzystanie danych tkanin czy wzorów, do współczesnych strojów.

    • Odpowiedz Beata 26 stycznia z 11:49

      No właśnie w Polsce jest moda na to o czym pisałam jako trzecim ujęciu tradycji. Mnie zaś najbardziej przypadło do gustu to odświeżanie stroju ludowego i wplatanie oryginalnych jego części do dzisiejszej mody miejskiej. Coś pięknego 🙂

  • Odpowiedz Iza z MojaAlzacja.pl 26 stycznia z 17:17

    Ciekawa sprawa z tym włączaniem ludowych elementów stroju do codziennego życia. Zastanawiam się, od czego zależy, że niektóre narody/regiony to praktykują, a inne nie. U górali na przykład wygląda mi to całkiem naturalnie, ale gdyby ktoś z Mazowsza wyszedł na ulicę w regionalnym stroju to już byłby ubaw 😉

    • Odpowiedz Beata 27 stycznia z 12:55

      Myślisz pewnie o łowickim, bo to najbardziej pstrokaty z polskich strojów ludowych.
      Hm… kolory nie muszą być tak przejaskrawione, trzewiki czy koszula nadają się jako część stroju, spódnica bez fartucha też da się oswoić.
      Ważne by podejść do stroju ludowego nieortodoksyjnie 😉

  • Odpowiedz Ula_eksperymentsobotni 30 stycznia z 11:29

    Męska wersja stroju wygląda z marynarką nawet elegancko, ale damska średnio. Może to przez te oktoberfesty, może przez eksponowanie biustu, tak czy inaczej czegoś mi w tym brakuje. No a dzieci we wszystkim wyglądają ślicznie 😉

  • Odpowiedz Obieżyświatka 30 stycznia z 19:50

    Tradycja włączona w ten sposób w codzienność jest bliższa niż zakurzone stroje ludowe na brzydkich manekinach w muzeum. I to mi się podoba 🙂
    O.
    PS. Do mojego kościoła tutaj przychodzi co tydzień para, tak na oko w wieku 50 lat. Zawsze w ludowym (z południa Niemiec) stroju. Fajnie wyglądają.

    • Odpowiedz Ula_eksperymentsobotni 31 stycznia z 10:58

      człowiek zawsze się może czegoś nowego dowiedzieć – bardzo ładne i nie wulgarne

    • Odpowiedz Beata 2 lutego z 10:54

      Ważne, że tradycja żyje i to właśnie jest przywiązanie go korzeni a nie cepeliada 🙂

  • Odpowiedz Hanna 18 lutego z 22:15

    Moja corka mieszka w Wiedniu i kupiła sobie taki stroj na wyjscia.To nie snobizm bo coreczce kupiła zakopiański po prostu uwielbia malowniczość.

    • Odpowiedz Beata 20 lutego z 12:21

      Taki strój nie jest tu postrzegany jako snobizm. Sama mam ochotę na tyrolski kapelusik 🙂

    Zostaw odpowiedź

    Translate »