Blog 3 i pół

Sierpień 18

Siódmego sierpnia 3 i pół roku temu umieściłam swój pierwszy wpis na Viennese breakfast.
Nie jest to okrągła rocznica ale tak się złożyło, że ona i ostatnie wakacje to był dla mnie czas podsumowań, przemyśleń i zmian.

Zaczęło się dość lekko i wakacyjnie, bo wyprawą do Italii, o której na blogu jeszcze będzie nie raz – subiektywnie i przewodnikowo.

Patrząc na nią dzisiaj mogę powiedzieć, że palec boży mnie prowadził w poszukiwaniu miejsca, które miało być naszą bazą wypadową w Toskanii. Napiszę o nim osobny wpis i nie obejdzie się bez wspomnienia, że czasem dobrze być blogerem – bo poznaje się świetnych ludzi rozsianych po świecie – tym razem moim dobrym duchem była Blanka

Tydzień w gaju oliwnym z cykadami, widokiem marzenie i moim nieco zdezelowanym ale jakże płodnym w przemyślenia metalowym krzesłem, zaowocowały zrobieniem porządku w głowie i planach.

 

krzeslo-dumania

 

Z tych nieblogowych to plany podróży, takich bez spiny i pustoszących konto za to do miejsc, które gdzieś tam w głowie mi siedzą od lat a nigdy nie były jeszcze widziane przez moje oczy.
Szkoda, że zbyt wiele z nich tak długo czeka na odwiedzenie, czas to zmienić.
Jednym z nich była Padwa. Tym razem stanęłam na Piazza Erbe w niedzielę więc targu nie zobaczyłam. Nic to – jeszcze tam wrócę.

Powrót do Austrii to ciepła i swojska nutka w sercu, którą zauważyłam a zaskoczyła mnie. Po opuszczeniu Włoch, tuż za granicą, Austria przywitała mnie takim widokiem.

 

austria-wita

 

Ten kraj jest już bardziej mój niż się tego spodziewałam.

Czas w gaju oliwnym, Padwie był kompletnym i świadomym odcięciem się od spraw blogowych, netu.
Nie było pisania, chociaż aparat fotograficzny był ze mną w każdym odwiedzanym miejscu, jak przyrośnięty do ręki – tak mam praktycznie całe  życie.

Plany dotyczące fotografii a dokładniej podzielenia się moją wiedzą i doświadczeniem z nią związanym miałam już od pewnego czasu w głowie. Zmaterializują się w postaci szkoły fotografii na Bea Craft. Od września ruszam z moimi opowieściami o tym jak ugryźć techniczne sprawy, nie pogubić się w sprzęcie ale i nauczyć patrzeć, bo w przypadku fotografii to moim zdaniem podstawa dobrej foty.

Subiektywny przewodnik po Wiedniu i Austrii będzie ukazywał się w formie bardziej rozbudowanej, więcej będzie praktycznych wpisów dla osób wybierających się nad Dunaj. Nie ma co kryć, że lubię pisząc opowiadać wam o tym co austriackie, wiedeńskie. Moim marzeniem jest, by wyszło to poza blog w formie przewodnika. Czas pokaże kiedy uda mi się to dopiąć w bardziej książkowej formie. Na pewno już niebawem będą na blogu pojawiały się trasy na jedno , dwu czy trzydniowe wycieczki po Wiedniu – to tak na dobry początek.

Kuchnia, kultura i moje rozkminy nie znikną z bloga.

Zmieni się za to szata graficzna. Będzie kawowo i niebiesko. Niebieski – bo lubię ten kolor w jego prawie wszystkich odmianach od gołębiego błękitu przez modry po głęboką ultramarynę.

Kawowo – bo bez niej życie traci smak 🙂

Blog ma wreszcie nowe logo.

logo-filizanka

Tak to melange – wiedeńska kawa ze spienionym mlekiem. Sądzę, że jest odpowiednie dla mojego bloga bo – mam taką nadzieje – czytając go czujecie się jak na kawie ze znajomą, nieco zakręconą babką mieszkającą w Wiedniu.

Premiera loga i nowych kolorów miała mieć bardziej uroczystą oprawę razem z nowym szablonem, na którym niebawem rozgości się blog. Nie wytrzymałam jednak i prezentuje wam kawę z Viennese brakfast już dzisiaj.

Wpadajcie na bloga – tu zawsze czeka niebieska filiżanka z melange 🙂

Beata

Możesz także lubić

4 komentarze

  • Odpowiedz Hexe Sierpień 18 at 22:20

    Pierwsze zdjęcie, takie idealne miejsce w ciszy, bardzo mi się podoba.

    A ten blog o fotografii zaraz dodam do obserwowanych. Interesuje mnie głównie to, czego jeszcze nie wiem, a jestem raczej amatorką w tej sprawie.

    Zgadnij, ilu blogerek na świecie, kawa mogłaby być logiem? 🙂 Mam wrażenie, że w co drugim przypadku. W moim na 100%, więc jestem na TAK! Zmiany są dobre, graficzne, ideologiczne, to odświeżenie, takie porządki, wprawiają człowieka w błogostan i poczucie, że zrobił kawał dobrej roboty, prawda? 🙂

    Szkoda, że do Wiednia mam tak daleko, spróbowałabym tej melange 😉 Za to w Szwajcarii robią mi dobrą czekoladę, którą lubię roztopić w mojej kawie mocca 😀

    • Odpowiedz Beata Sierpień 19 at 10:00

      Moja kawa ma też Wiedeń jako argument za takim logo – kawowy bardzo od czasów odsieczy 😉
      Z tymi porządkami masz racje tyle, że ja jestem w trakcie. Odetchnę z ulgą dopiero gdy nowy szablon będzie ustawiony i wszystko będzie śmigać jak należy. Zjedziesz kiedyś do Wiednia – może na jarmarki to napijemy się kawy a ja wpadnę w szwajcarskie górki na czekoladę 🙂

      Napisz mi proszę na maila jakie tematy z fotografii by Cię interesowały – robię listę o czym wspomnieć, jakich informacji ludzie szukają 🙂

  • Odpowiedz Hanna Sierpień 20 at 19:53

    Logo smakowite ! Szkoda,że mi nie zaproponowałaś tej kawy w Wiedniu.

    • Odpowiedz Beata Sierpień 22 at 11:20

      Gdy ty byłaś w Wiedniu mnie nie było w Austrii. Może następnym razem się uda 🙂

    Zostaw odpowiedź

    Translate »