Na językach – Magda po niemiecku i włosku

Listopad 20

Zapraszam was dzisiaj na rozmowę o językach, sposobach na ich naukę z Magdą.

 

Magda to….

To takie niedokończone dzieło. Ale tak na serio, pasjonatka, która bardzo się angażuje w to co robi, czasem aż za bardzo. Z wykształcenia jestem oceanografem i myślałam, że moje życie zawodowe właśnie na tym się skupi, ale dostałam pracę, która była połączeniem nowych technologii i edukacji i tak mnie to wciągnęło, że szlag trafił pływanie po morzach i oceanach. Został niedokończony doktorat i kilka zdjęć w woderach. Pracę w korporacji też mam już za sobą. Dziś skupiam się na pasji jaką są Włochy i znalezieniu równowagi w życiu na niemieckiej ziemi.

 

Magda we własnej osobie :)

Magda we własnej osobie 🙂

 

Piszesz bloga o?

Piszę 3 blogi. O Włoszech, o Niemczech i nauce niemieckiego i o życiu związanym z morzem. Dwa z pasji, jeden z potrzeby miejsca i czasu.

Dlaczego zaczęłaś je pisać?

Blog o Włoszech był formą odskoczni od nauki niemieckiego, którego zaczęłam się uczyć po przyjeździe do Niemiec. W czasie dnia cierpiałam w szkole, bo nigdy nie lubiłam niemieckiego, wieczorami uciekałam do mojej największej miłości od pierwszego zauroczenia i pisałam o Włoszech. Gdyby nie przeprowadzka do Niemiec pewnie nigdy nie powstałaby Italia poza szlakiem, tym bardziej Niemiecki dla początkujących.

Trzeci blog Magdy, powstały z pasji do wielkiej wody to I love coastal living

Kiedy i jak zaczęła się twoja przygoda z niemieckim? 

Zamieszkałam w Hamburgu w 2012 roku, ale właściwie cały pierwszy rok byłam bardzo zajęta pracą zdalną dla mojego polskiego pracodawcy, więc nie miałam czasu na naukę niemieckiego. Dobra wymówka, prawda? Bo na kurs włoskiego czas jakoś znalazłam. Całe szczęście poszłam po rozum do głowy i zapisałam się na kurs niemieckiego. Rozstałam się z moją firmą i wróciłam do szkolnej ławki. Na rok.

 

Czyli z niemieckim zaczynałaś od zera dopiero w Niemczech?

Umiałam powiedzieć perfekcyjnie najważniejsze zdanie. Ich spreche kein Deutsch, nie mówię po niemiecku. Zaczynałam totalnie od zera.

 

Jak oceniasz ten roczny kurs?

Moja nauczycielka to Niemka z byłego DDR-u i nie mówi po angielsku. Pierwsza myśl, ale jak to? Jak mi wytłumaczy zasady gramatyki, słówka, zdania? Ale pytasz, jak oceniam kurs. Cóż, na kurs niemiecki dla obcokrajowców idziesz po to, aby zdać na końcu egzamin. Była to przede wszystkim gramatyka, tempo na lekcjach bardzo szybkie. Ja miałam bardzo mało mówienia czego potrzebowałam najbardziej i to był najsłabszy element kursu. Poza tym znam pewnie lepiej gramatykę niż niejeden Niemiec.

 

Włoskiego zaczęłaś się uczyć dopiero w Niemczech?

Nie, włoskiego zaczęłam się uczyć w 1998 roku. Wyjechałam na 5 miesięcy do Włoch do pracy i tam zaczęłam się uczyć. Zaczęłam mówić po trzech tygodniach, po 3 miesiącach mogłam całkiem swobodnie rozmawiać przez telefon, po 5 miesiącach szło mi tak fajnie, że jak spotkałam Amerykanów na ulicy i zapytali mnie o drogę po angielsku to… zgłupiałam. W głowie i na języku był tylko włoski. A potem wróciłam do Polski i schowałam swój włoski na 12 lat do szuflady.

 

Jaki język jest dzisiaj twoim językiem numer jeden w codziennym życiu?

W domu to wciąż jest to język polski, w pracy głównie angielski. Na ulicy – to zależy kogo spotkam:).

 

Co sprawiało lub sprawia ci największą trudność w niemieckim?

Mówienie. Pierwszy raz w życiu złapałam blokadę, której nigdy przy nauce języków nie miałam. To była moja zaleta, nie bałam się mówić pomimo niedoskonałości, a teraz? Nie mogłam tego pojąć i bardzo źle się z tym czułam.

 

Jak sobie poradziłaś z tą blokadą? 

Mój pies wie o tym chyba najlepiej:). Czasem Massada dziwnie na mnie zerka, ale to właśnie długie spacery w odludne miejsca i głośne mówienie do siebie po niemiecku były przełomem. Wreszcie sama przed sobą usłyszałam, co potrafię i wiedziałam, jak bardzo daleka jest jeszcze droga przede mną.

 

Niemiecki to sporo dialektów. Znasz jakiś?

Uczyłam się oczywiście wysokoniemieckiego, hochdeutsche Sprache. Sam Hamburg znajduje się w strefie dolnoniemieckiego czyli Plattdeutsch. Różnice są bardzo miłe dla ucha, zamiast Guten Morgen mówi się Moin Moin! Zamiast Das ist ein Unglück mówi się Das’n Malheur, a na Mädchen po prostu Deern. Jednak Hamburg jest bardzo międzynarodowym miastem i większość osób mówi tu typowym hochdeutsch.

 

 

Hamburg widziany oczami Magdy, dzielnica Hafen City

Hamburg widziany oczami Magdy, dzielnica Hafen City

 

Poza niemieckim jakie znasz języki?

Moim pierwszym językiem obcym był rosyjski. 8 lat nauki w podstawówce i liceum i wiele lat przerwy. Ale w Hamburgu mieszka wielu Rosjan, więc miewam okazję porozmawiać. Później przyszedł angielski, z którym obecnie najwięcej pracuję, a następnie włoski, który uwielbiam i niemiecki, który … już lubię. Po drodze były romans z francuskim i hiszpańskim, ale dziś pewnie niewiele z tego pamiętam, a szkoda. Podsumowując, wliczając język polski mogę porozumieć się w 5 językach.

Ciekawa osoba z ciebie 🙂

Skoro żyjesz niejako w dwóch światach tak różnych od siebie jakimi są Italia i Niemcy porozmawiajmy o tych dwóch językach i miejscach. Odnalezienie się w nich jest możliwe bez znajomości lokalnego języka?

Zapewne każdy ma swoją definicję odnalezienia się w innym kraju. Odkładając na bok wszelkie zagadnienia natury formalnej, uważam, że z szacunku dla ludzi i miejsca trzeba się uczyć języka. To najlepsza droga do zrozumienia tak kraju i jego funkcjonowania, jak ludzi. Niemiecki z czasem przestaje brzmieć okrutnie (przepraszam wszystkich germanistów i ludzi, którzy kochają ten język), a jaką przyjemność sprawia mówienie i gestykulowanie po włosku. Móc wejść w swobodną konwersację z lokalną społecznością to jedna z największych nagród za nasz trud włożony w naukę języka.

 

W Hamburgu nie znając niemieckiego można normalnie funkcjonować? 

Znam wiele osób, które tak funkcjonują.
Można żyć wyłącznie wśród Polaków, robić zakupy w polskim sklepie i chodzić na msze do polskiego kościoła. Znajdziesz także polskich lekarzy, fryzjerów i kosmetyczki. Możesz pracować u Polaka, jak i pić piwo pod Kauflandem i utrwalać ten obraz Polaka – pijaka. Tylko po co?

Można i po angielsku. W międzynarodowych korporacjach pracuje się właśnie po angielsku. Firmy pomagają przy relokacji, znalezieniu mieszkania i załatwieniu ważniejszych formalności. Ok, ale przecież nikt Cię za rączkę cały czas nie będzie prowadził.

Wyszłam z założenia, że Niemcy świetnie znają angielski i bez problemu się dogadam. Moje rozczarowanie było więc ogromne, zbyt często okazywało się, że albo mówią bardzo słabo albo w ogóle. Szybko zrozumiałam, że bez niemieckiego nie załatwisz żadnej sprawy urzędowej, których szczególnie na początku jest sporo. Z czasem musisz pójść do lekarza, na wywiadówkę do szkoły, chcesz uprawiać jakieś aktywności, chodzić na kursy, znaleźć pracę. Ilość korespondencji, jaką przynoszą moje dzieci ze szkoły jest niesamowita. Co chwilę jakieś pisma z kasy chorych, z banku z urzędu. A co, jeśli uszkodzisz komuś samochód albo ukradną ci rower, a może wylądujesz w szpitalu? Przecież sytuacje są różne. Prędzej czy później musisz się ogarnąć i nauczyć się niemieckiego.

 

Jaka metoda nauki języka jest według ciebie najefektywniejsza?

Ta, która jest dla mnie najlepsza. Jestem słuchowcem dlatego rzadko chodziłam na studiach na wagary:). Otaczam się językiem. Dosłownie. Słuchanie i mówienie na głos są dla mnie bardzo ważne. Często powtarzam te same słówka, sformułowania, aż wpadną do głowy i zostaną tam na stałe. Lubię mnemotechniki, często rysuję mapy myśli, bardzo mi to pomaga. Poza tym na lodówce mam czarną tablicę, gdzie zapisuje słówka i zerkam, gdy przechodzę, a przechodzę często. Na lustrach są żółte karteczki ze słówkami, jak opanuję – ściągam i wieszam następne. Czytam gazety, słucham radia. Ostatnio kupuję sporo przewodników turystycznych po niemiecku. Lubię się uczyć synonimów, urozmaicać słownictwo. Kocham też obrazki, one do mnie świetnie przemawiają.

Włoski wchodził ci całkiem inaczej do głowy niż niemiecki. Jak sądzisz to kwestia komplikacji języka, nastawienia do niego, czego?

Zacznę od czegoś bardzo przyziemnego … wiek. Gdy zaczynałam się uczyć włoskiego miałam lat 24. Chłonęłam jak gąbka, pokochałam i ugruntowałam. Łatwiej jest budować dom, gdy są mocne fundamenty. Niemiecki miał mniej szczęścia, zaczęłam się go uczyć w wieku 39 lat. Moja głowa nie chciała go wpuścić, dostawała za dużo na raz, za szybko, broniła się. No i moje nastawienie dalekie było od ideału. To wszystko sprawiło, że popełniałam największy błąd – nie uczyłam się! Myślałam, że samo chodzenie na kurs i odrabianie zadań domowych wystarczy. Zanim się ogarnęłam minęło wiele tygodni.

Wiele osób myśli, że włoski jest taki łatwy, a wcale tak nie jest. Niemiecki jest uznawany za trudny, a jeśli ugruntujesz mocno podstawy okazuje się, że jest tak dużo podobieństw do angielskiego chociażby. Nastawienie jest bardzo ważne, ale systematyczna nauka to klucz do sukcesu. Nic odkrywczego, wiem.

Może to nie odkrywcze ale to podstawa sukcesu w nauce nowego języka 🙂

 

Włochy w obiektywie Magdy a dokładnie Rocca di Manerba, Jezioro Garda, Lombardia.

Włochy w obiektywie Magdy a dokładnie Rocca di Manerba, Jezioro Garda, Lombardia.

 

Włoskiego uczyłaś się podobnie jak niemieckiego przez mówienie do na głos?

Sytuacja była nieco inna. Byłam we Włoszech, mieszkałam z włoską rodziną, dzieci nie mówimy po angielsku, podobnie jak ich babcia, a ja nie mówiłam po francusku. Musisz wiedzieć, że babcia i mama dziewczynek, którymi się zajmowałam znały perfekcyjnie francuski i mama mówiła do swoich córek od urodzenia po francusku właśnie. Zaczynałam od dukania pojedynczych słówek, których szukałam w słowniku na bieżąco. Moje pierwsze słówka to nazwy zabawek, zwierząt, jedzenie, picie i emocje. Gdy dzieci spały brałam książkę i uczyłam się gramatyki. I gładko przeszłam od słówek do tworzenia zdań. Mówienie na głos było więc od samego początku, wymuszone sytuacją i do drugiego człowieka, a nie do …psa 🙂

A niemiecki? Cóż. W głowie było już wiele słówek, ale całe zdania nie mogły mi przejść przez gardło!

Włoski – z czym miałaś tu największy problem?

Trudny był powrót do nauki gramatyki po wielu latach przerwy. W roku 2010 wróciłam do Włoch na polskim żaglowcu „Pogoria”. W mojej wachcie była dwójka Włochów, studentów, prywatnie przesympatyczna para. To z ich powodu zrobiliśmy polsko-włoską  listę, co jak się na żaglowcu nazywa, wiesz: dziób, burta, rufa, żagle, itp. Zerkałam na listę i powtarzałam, rozmawiałam z nimi przy każdej możliwej okazji, jak też z Włochami, których spotykałam w trakcie całej tej podróży. Przekonałam się, że jednak pamiętam, że nadal potrafię. To mnie zmotywowało. Do nauki wróciłam dopiero 2, 5 roku później, już po przeprowadzce do Niemiec. Przyszłam na lekcję i powiedziałam, że nie znam ani słowa po niemiecku, ale chcę się dalej uczyć włoskiego. Cóż, moi nowi niemieccy koledzy nie mieli wyjścia, jak chcieli ze mną rozmawiać musieli się wysilić i mówić po włosku.

W twojej ocenie gdzie są przyjaźniej przyjmowani  uczący się dopiero języka i co za tym idzie często kaleczący go czasem niemiłosiernie – w Niemczech czy Włoszech?

We Włoszech, gdy obcokrajowiec stara się cokolwiek powiedzieć po włosku jest chwalony za wysiłek i od razu czuje się lepiej. Aż rosną skrzydełka!

W Hamburgu z uwagi na ogromną liczbę obcokrajowców ludzie są bardzo wyrozumiali, jednak moim sąsiadom ulżyło, gdy zaczęłam w końcu rozumieć co do mnie mówią. Powszechnym oczekiwaniem jest, że zaczniesz mówisz po niemiecku tak szybko, jak tylko dasz radę. Nie szkodzi, że kaleczysz.

 

Jakie materiały- książki, vlogi, programy- poleciłabyś do nauki niemieckiego a jakie do włoskiego?

W obu przypadkach mogę polecić każdemu początkującemu do słuchania Pawlikowską i jej serię „Blondynka na językach”. Książka z płytą kosztowała 12 zł i to była doskonała inwestycja.

Pierwsze spotkania z gramatyką włoską bardzo dobrze wspominam z książeczką „ABC języka włoskiego” Martyny Popławskiej.

Uwielbiam także język obrazkowy i wszelakie słowniki oferujące taką prezentację słówek, jak też oczywiście książeczki dla dzieci.

Na you tub oglądam filmy, trailery oraz .. reklamy. Polecam także znaleźć w sieci jakieś ulubione radio i słuchać ile się tylko da. Ja słucham Radio Hamburg i różne włoskie stacje.

Jeśli chodzi o podcasty to słucham tych włoskich – ItalianPod101.com.

Vlogów w tej chwili nie śledzę.

Przywiązuję się do słowników. Mój najlepszy do włoskiego wydało Harald G. Dictionaries i ma … z 17 lat! Z niemieckiego świetnie się sprawdza niewielki Langenscheidt kupiony w Biedronce za 9 zł.

Zerkam też na blogi. Jeśli chodzi o Włoski to jest to głównie „Studia, parla, ama” i „Włoskie love„. Co do niemieckiego lubię – pomimo fatalnej szaty graficznej – „Zakamarki języka niemieckiego. Przyjemna nauka dla samouków”. 

 

Zaglądnijcie na blogi Magdy gdy panujecie wyjazd  w Włoch, uczycie się niemieckiego , kochacie oceany i morza 🙂

 

Beata

 

Możesz także lubić

2 komentarze

  • Odpowiedz Aneta Listopad 20 at 11:26

    Łał, gratuluję głowy i sumienności! 5 języków to nie przelewki 😀 Wspaniale!

    • Odpowiedz Beata Listopad 21 at 09:12

      Magda jest bardzo ciekawą osobą 🙂

    Zostaw odpowiedź

    Translate »