Minimalizm wymuszony

4 marca

Lubię nieco surowy styl shakerów, jak i prosty, nienachalny japoński, minimalizm.
Męczą mnie pomieszczenia z nadmiarem bibelotów, ozdóbek.
Nie lubię pełnej szafy i półek.
Lubić to jedno, a życie pokazało, że obrosłam gratami.
Gdy nie tak dawno, przyszedł czas na wyjazd i musiałam spakować swoje dzieści lat w pudła, zobaczyłam jak bardzo upodobniłam się do chomika.
Ja chomik?!

Nie uwierzyłabym w to jeszcze  dekadę temu.
Żyłam tak, by nie zapuścić korzeni, bym była mobilna itp. itd.
Latka mijały, a ja prawie niezauważenie dla mnie nagromadziłam, a to mebelki niezbędne dla wygody, a to kwiatki – takie maleństwa doniczkowe, które wyrosły na okazy godne palmiarni, a to książek przybyło, garnki, kubki, ciuchy…..
No i te rzeczy co to mogą się kiedyś przydać mnie lub komuś….a jak to bywa zazwyczaj, zaległy na lata w szafie.
To nie tak, że byłam uosobieniem naiwności i nie dostrzegałam tego. Przeprowadzałam się dość niedawno przed wyjazdem z kraju. Widziałam, że jest co nosić w kartonach ale…
Dopiero pakowanie życia do pudeł przed wyjazdem, otwarło mi oczy  na ilość rzeczy niepotrzebnych, które taszczę z sobą.
Ciuchy, które z jakichś dziwnych sentymentów zalegają w szafie, książki do nauki czegoś, co zaniechałam lata temu, sprawy i plany niedokończone, emocje nie nazwane, relacje reanimowane niepotrzebnie.
Z meblami i rzeczami poszło łatwo. Część sprzedałam, część rozdałam, dwa pudła dałam na przechowanie. Na start, część drobniejszych gratów zabrałam z sobą. Tak by było łatwiej i bardziej swojsko na nowym miejscu. Teraz jestem na etapie przemyśleń co lubię i co mi jest tak naprawdę potrzebne.

 

Jakie kolory są podstawą mojego obrazu świata, a jakie do niego kompletnie nie.

 

Z podjęciem decyzji, dotyczących co dalej z niedokończonymi sprawami było trudniej. Niektóre zostały skasowane, ale inne  trzeba domknąć z różnych przyczyn.
Co nowego chcę wprowadzić w swoje życie?
Hm…
Co jest mi potrzebne i niezbędne?
Co jest dobre dla ubarwienia i nadania smaku życiu?
Jedno wiem na pewno: nie chcę być chomikiem.
Nim pojawi się nowe stare musi  iść raus.

 

Wanilia i lawenda.
To moja kolorystyczna, zapachowa, smakowa baza.

 

Tak by było ciepło  świeżo z tą odrobiną słodyczy, niezbędną dla mojego ducha.
Dziwne połączenie?
Czy ja wiem… mnie pasuje, a to ja sobie pomaluję mój świat.
Nie z musu, nie z przypadku, a w pełni świadomie.

 

 

lawenda

 

You Might Also Like

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »