Na językach – Ania po niderlandzku

Lipiec 1

„Na językach”,  to wakacyjny cykl wywiadów z blogerami emigracyjnymi o językach właśnie. Wybrałam osoby mieszkające za granicą  bo to praktycy. Muszą się odnaleźć w nowej językowej rzeczywistości. Jak im się to udało przeczytacie w wywiadach.

Cykl otwiera Ania po niderlandzku.
Ania to Polka mieszkająca w Holandii, autorka bloga o…ale o tym opowie już ona sama.

 

 

Anna Maria Bolnad

 

Ania to…. trzydziestosiedmiolatka, urodzona i wychowana w Warszawie, od 10 lat mieszkająca w Holandii, dokąd podążyła za Holendrem, który teraz jest jej mężem. Służąca dwóch kotów, marzycielka, zapalona czytelniczka, z wykształcenia polonistka i tłumaczka, pisze i tłumaczy właśnie.

Piszesz bloga o?

Życiu. O zmaganiach z własnymi słabościami, szczęściu, marzeniach. O tym co mi w duszy gra, co mnie otacza, zadziwia, cieszy, martwi.

Dlaczego zaczęłaś pisać ?

Chciałam szkolić warsztat i rozwijać się językowo. Zarówno w polskim jak i w niderlandzkim. Z tego samego powodu, dla którego poszłam tutaj na studia mimo podeszłego wieku.

Aniu, ten podeszły wiek mnie rozbawił. Zapytam więc co porabiają w takim razie Holenderki w podeszłym wieku 30+ i 40+ ?

Wychowują dzieci, pracują na część etatu albo wcale. Żyją chyba po prostu.

Jaka była średnia wieku na twoich holenderskich studiach?

Hmm, to jest właśnie ciekawe, bo ja nie kwalifikowałam się do żadnej grupy wiekowej. Większość ludzi była młoda, w okolicach 20 lat, a reszta znowu sporo starsza, 50+, często mocno plus. I ja tak tam po środku.

Twój blog ma holenderską wersje językową.
Kiedy pierwszy raz zetknęłaś się z holenderskim?

Z niderlandzkim zetknęłam się po raz pierwszy, gdy poznałam mojego męża, czyli w 2004 roku. Wtedy to były tylko pojedyncze słówka i podsłuchiwanie brzmienia jak rozmawiał z rodziną przez telefon. Na poważnie zapoznałam się z językiem dopiero w Holandii, czyli 10 lat temu.

Jak wyglądała twoja nauka tego języka?

Zaczęłam od kursu językowego, bo uważam, że w nauce każdego języka najważniejsza jest dobra baza. Mniej więcej przez rok chodziłam dwa razy w tygodniu na kurs, na Uniwersytecie Amsterdamskim. Potem uczyłam się przez używanie języka w pracy i w domu. Dużo czytałam, książek i gazet. Oglądałam telewizję, słuchałam radia. Każdej napotkanej osobie kazałam poprawiać błędy, które na początku przecież nagminnie robiłam.

Czy stał się twoim językiem codziennym, numer jeden w normalnym życiu?

Tak, zdecydowanie. W tej chwili jest to język, którym najwięcej się posługuję. W domu rozmawiamy po niderlandzku, mam holenderskich znajomych i przyjaciół.

Co było najtrudniejsze do opanowania w tym języku?

Rodzajniki i kolejność słów w zdaniu. Niderlandzki ma dwa rodzajniki określone ‚de’ i ‚het’ i jeden nieokreślony ‚een’, przy czym ‚de’ odnosi się zarówno do rodzaju męskiego jak i żeńskiego. Nie ma w tym za dużo logiki, a podczas nauki języka podaje się słówka z rodzajnikiem nieokreślonym. Rodzajniki są ważne, bo decydują o odmianie przymiotników określających dane słowo. No i ten nieszczęsny, bardzo sztywny szyk zdania. W polskim mamy tutaj dosyć dużą wolność, a w niderlandzkim każdy wyraz ma swoje konkretne miejsce.

Są jakieś językowe smaczki holenderskie które cię bawią?

Chyba już nie. Na początku bawiła mnie wymowa niektórych słów, jak na przykład Goede morgen – „Chuje morchen”. Teraz bawi mnie flamandzki, bo wyczuwam dużo więcej smaczków i różnic z niderlandzkim. Niby ten sam język, a jednak inny. Flamandzki jest miękki i taki po prostu fajny.

 

IMG_2442

Widok na siedem mostów w Amsterdamie. Zdjęcie Anna Maria Boland

 

No i mamy trzy słowa: holenderski, niderlandzki i flamandzki. Proszę przybliż mi ich znaczenie, różnice między nimi.

Holenderski to przymiotnik, używany do określenia rzeczy pochodzących z Holandii. I tak mamy literaturę holenderską, holenderskie sery czy też typowo holenderską pogodę. Niderlandzki to język używany w Holandii i Flandrii, a flamandzki jest właśnie odmianą niderlandzkiego używaną we flamandzkiej części Belgii.

Te różnice między flamandzkim a niderlandzkim z Holandii na czym polegają?

Głównie na akcencie i wymowie. Są też różne słowa typowe dla flamandzkiego, czy odwrócona kolejność powiedzeń. Nic, czego nie mogłabym zrozumieć. Osobiście uważam, że flamandzki brzmi ładniej od niderlandzkiego z Holandii, jest bardziej miękki i śpiewny.

Poza holenderskim znasz inne języki?

Jak na razie to niewiele. Znam angielski, włoski, kataloński i francuski, chociaż ten ostatni już mi trochę uciekł. Chciałabym się nauczyć jeszcze kilku innych języków.

Masz swój sposób na naukę języka, zapamiętywanie słówek?

Przyznaję, że nigdy nie uczyłam się słówek na pamięć. Ze studiów wiem, że teoretycznie najlepszą metodą jest zapamiętywanie przez skojarzenia, bo tak działa nasz mózg. Nie wiem natomiast jak to wygląda w praktyce. Ja zapamiętuję słówka poprzez czytanie i używanie języka. Książki to skarbnica słownictwa, a czytanie to świetna metoda na jego poszerzanie. A co do nauki języka, to najważniejsza jest dobra baza. Dlatego zawsze zaczynam od kursu językowego. Potem rozwijam słownictwo i umiejętności poprzez rozmowę, czytanie i słuchanie. Ważne jest też, żeby na początku czytać bez słownika. Sprawdzanie wszystkich nieznanych słówek może doprowadzić do frustracji, a poza tym mniej wtedy zapamiętujemy. Słówka możemy zacząć sprawdzać, jak pojawia się jedno nieznane na stronę lub rzadziej.

Wszystkie języki miały swój początek na kursach, czy może któregoś uczyłaś się inaczej?

Naukę każdego języka zaczynałam w systematyczny sposób. W szkole, na kursie, na uniwersytecie.

Poza dobrą bazą, są jakieś pomoce, wydawnictwa, kursy które poleciłabyś do nauki języka?

Przyznaję się, że nie do końca się orientuję. Korzystam raczej z tego, co poleci nauczyciel danego języka. Nie znam specyficznych wydawnictw, które wybijałyby się jakością proponowanych materiałów, ale również nie sprawdzałam tego jakoś szczególnie. Tak sobie myślę, że nic nie zastąpi kontaktów z native speakerem i żywym językiem.

 

Zapraszam was na bloga Ani.  i kolejne rozmowy o językach na Viennese breakfast.

 

Rzeka Spaarne w Haarlemie. Zdjęcie Anna Maria Boland

Rzeka Spaarne w Haarlemie. Zdjęcie Anna Maria Boland

 

 

Możesz także lubić

3 komentarze

  • Odpowiedz Iza z Love For France Lipiec 1 at 13:35

    Bardzo sympatyczna rozmowa! Rozbawiła mnie odpowiedź na pytanie, ile Ania zna języków: „Jak na razie to niewiele. Znam angielski, włoski, kataloński i francuski” 😉

  • Odpowiedz Obieżyświatka Lipiec 2 at 14:09

    Świetny pomysł z wywiadami! 🙂
    I podzielam zdanie Ani, baza jest bardzo ważna.
    Pozdrawiam!
    O.

  • Zostaw odpowiedź

    Translate »
    Close