Na językach – Dominika po niemiecku

Styczeń 12

W nowym roku cykl wywiadów i rozmów o językach otwiera „Dominika po niemiecku”.

Dominika to mama, żona, blogerka i „Polka w Monachium„, próbująca łączyć wszystkie te i kilka innych życiowych ról.

 

Domi-Rotthaler

Dominika autorka bloga „Polka w Monachium” Zdjęcie ze zbiorów Dominiki.

 

Piszesz bloga o?

 

Piszę bloga o moim mieście Monachium, poznawaniu i odkrywaniu go z dziećmi, o bawarskich zakątkach, które wspólnie odwiedzamy, o niemieckiej kulturze z polskiej perspektywy oraz o tym, jak ja radzę sobie jako Polka-emigrantka. Czasami również publikuję wywiady z ciekawymi osobami, mieszkającymi w Monachium (seria „Polki w Monachium”) lub donoszę, o czym aktualnie szumi niemiecka blogosfera.

 

Właśnie – niemieckojęzyczna blogosfera. Szukam  ciekawych blogów po niemiecku – nie ukrywam, że jako
pomoc w nauce języka ale muszą mnie też zaciekawić.Tematyka od kuchni po slow wszelakie, dom, życie, podróże 🙂 Jakie niemieckie blogi polecasz?

 

Przyznam, że już rzadziej śledzę blogi ze względu na naukę języka – właśnie teksty lub tematyka bloga muszą mnie zainteresować. Czasami podglądam działalność innych blogerów, żeby porównać ich styl pracy i podpatrzeć, jakich kooperacji się podejmują. Lubię zaglądać do nowoczesnych mam z Berlina „Hauptstadtmutti„, na lifestylowego bloga „Litte Years” oraz „Liebesbotschaft” (autorka bloga Joanna jest z pochodzenia Polką), a także na bardzo ciekawe teksty o macierzyństwie na blogu „Mama Mia”.
Z polskich blogów o niemieckiej kulturze i języku polecam „Niemiecką sofę”, „Językowy precel” oraz „Niemiecki po ludzku”. Wszystkie trzy autorki są germanistkami i mają różne, prywatne lub zawodowe, związki z Niemcami. Każdy blog daje inną perspektywę i rozmaite informacje i ciekawostki nt. kultury i języka

 

Całą trójkę polskich blogów znam i również polecam 🙂
Dlaczego zaczęłaś go pisać?

 

Bloga zaczęłam pisać, kiedy mój syn miał niecały rok. Ja sama mieszkałam już w Monachium prawie dwa lata i przez ten czas poznałam miasto dosyć dobrze – zwłaszcza właśnie z wózkiem i dzieckiem przy boku. Ponieważ jeszcze wtedy opiekowałam się synkiem w domu, blogowanie wydało mi się dobrym sposobem na nawiązanie nowych znajomości i podzielenie się moimi dotychczasowymi doświadczeniami. W rozmowach z innymi Polkami, mieszkającymi w Niemczech, zauważyłam bowiem, że wiele z nich nie zna fajnych miejsc, które ja już odwiedziłam lub nie zawsze zna i rozumie niemieckie zwyczaje. Dzięki mojemu mężowi, który jest Niemcem i jego rodzinie mam bezpośredni dostęp do niemieckich obyczajów – zawsze mogę również o coś dopytać, czego nie rozumiem i zostanie mi to dokładnie wytłumaczone 🙂

 

Kiedy i jak zaczęła się twoja przygoda z niemieckim?

 

Niemieckiego uczyłam się najpierw w szkole średniej, ale z dosyć dużym niepowodzeniem, bo po prostu nie lubiłam tego języka! Nie wiązałam z nim żadnych osób czy emocji i ogólnie nie podobał mi się. Później na studiach dałam niemieckiemu jeszcze jedną szansę, ale efekt był podobny, jak w liceum – trochę rozumiałam, ale miałam duże problemy z mówieniem. Dopiero gdy po kilku latach poznałam mojego obecnego męża i razem przenieśliśmy się do Hamburga, zaczęłam chodzić na intensywny kurs języka niemieckiego. I to była najlepsza językowa decyzja, jaką mogłam podjąć! Zaczęłam kurs od poziomu A2, ale na początku niewiele rozumiałam. Dzięki temu, że mieszkałam w Niemczech i z moim – wtedy jeszcze – chłopakiem zaczęłam się przestawiać na rozmowy po niemiecku (wcześniej rozmawialiśmy wyłącznie po angielsku i po włosku), wszystkie zapomniane dotychczas struktury językowe szybko zaczęły układać się na nowo w głowie. Również do mówienia zostałam „zmuszona” przez nową sytuację, więc stopniowo udało mi się opanować język na komunikatywnym poziomie. Kurs trwał ok. 6 miesięcy i skończyłam go na poziomie C1. Reszty nauczyłam się w codziennym życiu, w pracy i poprzez kontakty ze znajomymi. Dużo dało mi również to, że zaczęłam czytać po niemiecku.

 

To był bardzo intensywny kurs z A2 do C1 w kilka miesięcy. Opowiedz o tym kursie, metodach nauki na nim.

 

Kurs był prowadzony równolegle przez dwóch nauczycieli – jeden skupiał się na nauce gramatyki, a drugi na sposobach komunikacji, chociaż te dwa działy dosyć płynnie się uzupełniały. Pomocne było to, że przez długi czas na kursie nie było żadnych Polaków, dzięki czemu nie miałam wyjścia – musiałam mówić po niemiecku! Pamiętam, że na początku staraliśmy się w grupie na przerwach porozumiewać po angielsku, ale uczestnicy kursu pochodzili z różnych krajów i nie zawsze ich angielski był na wysokim poziomie. Sam kurs odbywał się od poniedziałku do piątku po 5 godzin dziennie – to dało mi prawdziwe „zanurzenie” w języku i podniosło efektywność nauki. Metody były dosyć tradycyjne – książka, ćwiczeniówka, czasem jakieś materiały dodatkowe. Czasami wspólne wyjście do kina i dyskusja o filmie, jakaś wspólna kawa lub wycieczka. Staraliśmy się pielęgnować te znajomości również w czasie wolnym, co pewnie dawało nam poczucie bezpieczeństwa, bo przecież każdy z nas był mniej więcej na podobnym poziomie językowym. Co ciekawe, mimo iż było do 10 lat temu, nadal mam z niektórymi osobami z kursu kontakt i to nie tylko przez Facebooka, ale niekiedy również osobiście. Kilkoro znajomych z kursu było nawet gośćmi na moim ślubie w Warszawie! Także można powiedzieć, że miałam szczęście co do spotkanych na kursie osób!

 

Jaki język jest dzisiaj twoim językiem numer jeden w codziennym życiu?

 

To jednak nadal język polski! W nim myślę, odczuwam, przeżywam. Z dziećmi rozmawiam wyłącznie po polsku i właściwie w każdej sytuacji, bez względu na otoczenie. Chociaż język niemiecki bardzo zdominował moją część mózgu przeznaczoną do nauki języków obcych – im lepiej mówię po niemiecku, tym trudniej jest mi się spontanicznie wysłowić po angielsku i po włosku. Słowa mieszają się i plączą, co utrudnia swobodną komunikację. Ale wiem, że jest to wiedza, którą mogę odgrzebać, jeśli tylko trochę nad tym popracuję 🙂 Ten kiedyś znienawidzony niemiecki stał się moim rodzinnym językiem (ja-mąż), środkiem wyrazu oraz podstawowym elementem komunikacji. Odważyłam się również na pisanie bloga po niemiecku! Blog nosi nazwę „From Munich with Love” i zamieszczam na nim sporo artykułów m. in. na temat dwujęzyczności. Podobno większość ludzi na świecie żyje obecnie w dwujęzycznych i dwukulturowych rodzinach, więc temat jest jak najbardziej na czasie! Nie mam jednak co do mojego niemieckiego złudzeń – jest dobry, ale nie bezbłędny! Nie jestem przecież językoznawcą, a niemieckiego nauczyłam się dopiero jako dorosła osoba.

 

Nad Izerą w Monachium.  Zdjęcie ze zbiorów Dominiki.

Nad Izerą w Monachium.
Zdjęcie ze zbiorów Dominiki.

 

Co sprawiało lub sprawia ci największą trudność w niemieckim?

 

Do tej pory mierzę się z rodzajnikami. Kiedy określony, kiedy nieokreślony? To często kwestia wyczucia i znajomości całego kontekstu, co mi zdecydowanie utrudnia użycie właściwych rodzajników. Również wymowa nie jest moją najmocniejszą stroną, chociaż chyba nie mam „typowo polskiego akcentu” mówiąc po niemiecku – większość nieznajomych pyta mnie, czy pochodzę z Francji 🙂 Może to moje „r” brzmi właśnie lekko francusko?

 

Jaka metoda nauki języka jest twoim zdaniem najefektywniejsza?

 

Myślę, że bardzo pomaga bardziej emocjonalny stosunek do języka, jakiego przychodzi nam się uczyć. Ja w liceum nie lubiłam niemieckiego, nie widziałam w przyszłości możliwości używania go na co dzień, co mnie chyba zniechęcało do nauki. Oprócz tego bałam się popełniania błędów, krępował mnie dosyć silny polski akcent w tym języku i nie znałam właściwie nikogo z Niemiec. Sytuacja ta zmieniła się radykalnie, kiedy wyjechałam do Hamburga i nagle poczułam, że moją znajomością języka mogę coś osiągnąć. Nie tylko kupić rzeczy w sklepie, ale i nawiązać nowe przyjaźnie, znaleźć fajną pracę i w większym stopniu uczestniczyć w kulturze kraju, w którym wtedy żyłam (kino, teatr, literatura, czasopisma, polityka itp.).

 

Jakie materiały: książki, programy, strony  do nauki niemieckiego polecasz?

 

Przede wszystkim polecam odważyć się mówić! Polacy często blokują się złą wymową lub błędami, jakie popełniają. Inne nacje raczej aż takich oporów nie mają. Na początku warto zainwestować trochę czasu w różne ćwiczenia gramatyczne – jeśli chce się mówić i pisać poprawnie, używając właściwych czasów i składni, takie ćwiczenia są podstawą. Oprócz tego pomaga czytanie, dzięki czemu wchłania się nowe słownictwo. W przypadku nauki włoskiego i niemieckiego największe postępy zrobiłam, chodząc na kurs językowy w kraju, w którym tym językiem się mówi. To według mnie największy przyspieszać nauki języka i pomoc w zbudowaniu więzi emocjonalnej, o której wcześniej wspominałam.

 

Znasz dialekt bawarski?

 

Kiedy zamieszkaliśmy w Hamburgu, byłam szczęśliwa, że większość osób używa tu Hochdeutsch. Bawarii bałam się właśnie ze względu na dialekt! Ale cóż, nie obeszło się bez kłopotów, bo moi teściowie, mimo że obecnie mieszkają w Badenii-Wirtenbergii, pochodzą z Monachium i mają dosyć silny bawarski akcent. Na początku miałam bardzo duże kłopoty w zrozumieniu ich, teraz już się po prostu do tego przyzwyczaiłam. Ba, nawet bardzo polubiłam bawarski dialekt i uważam go za jeden z ładniejszych w całych Niemczech! Sama w dialekcie nie mówię, ale chyba coraz więcej go rozumiem. Przynajmniej ten monachijski. Kiedy wybieram się wgłąb Bawarii na prowincję lub na wieś, moje kompetencje językowe zdecydowanie maleją!

 

Englischer Garten w Monachium. Zdjęcie Dominiki.

Englischer Garten w Monachium.
Zdjęcie Dominiki.

 

Lubię słuchać  piosenek w dialektach, brzmią tak zaskakująco nie niemiecko 🙂 Czym różni się Bayrisch od Hochdeutscha?

 

W Niemczech każdy region ma swój charakterystyczny dialekt. Pamiętam, że cieszyłam się, że zaczynam naukę języka w Hamburgu, gdzie większość osób mówi Hochdeutsch. Dialekt bawarski jest bardzo zróżnicowany i im głębiej jedzie się w prowincję, tym trudniej zrozumieć całość wypowiedzi Bawarczyka 🙂 Mimo że nadal mam problemy ze zrozumieniem wszystkich słów i całości wypowiedzi niektórych Monachijczyków, bardzo ten dialekt lubię! Rodzice mojego męża pochodzą z Monachium i mimo że obecnie mieszkają w Szwarcwaldzie, nadal porozumiewają się w charakterystycznym bawarskim „zaśpiewie”. Na początku zwątpiłam w moją naukę języka, bo niewiele z tego rozumiałam, ale obecnie nie mamy już komunikacyjnych problemów 🙂

 

Poza niemieckim jakie znasz języki?

 

Wspomniałam już o (kiedyś) bardzo dobrej znajomości angielskiego – nawet zdawałam ten język jako drugi główny przedmiot na maturze! Włoskiego z kolei nauczyłam się już po studiach, kiedy wyjechałam do szwajcarskiego miasta Lugano na staż w ramach projektu EU „Leonardo da Vinci”. Właśnie w Lugano poznałam mojego obecnego męża i stąd przenieśliśmy się wspólnie do Hamburga.

 

Włoski i angielski pomogły ci jakoś w nauce niemieckiego?

 

Oczywiście, każdy kolejny język jest ułatwieniem nauki następnego. Zauważasz pewne zależności, gramatyczne podobieństwa, co daje dobre podstawy do nauki kolejnego systemu językowego. Kiedyś mówiłam świetnie po angielsku, posługiwałam się nim płynnie w różnych sytuacjach i wybrałam go nawet jako drugi przedmiot na maturze. Obecnie język niemiecki zdominował pozostałe języki obce i gdy staram się swobodnie rozmawiać po angielsku, narzucają mi się w głowie niemieckie słówka. Wiem jednak, że to tylko kwestia wprawy i regularności ćwiczeń.

 

Dziękuję Dominice za ciekawą rozmowę.

 

Wcześniejsze rozmowy o językach, sposobach na ich naukę znajdziecie TU

Beata

 

 

 

Możesz także lubić

2 komentarze

  • Odpowiedz Polka w Monachium Styczeń 12 at 12:25

    Dziękuję serdecznie za miły wywiad i życzę wszystkim powodzenia w nauce języków! 🙂

  • Odpowiedz Ania z ilove.wien Styczeń 12 at 14:32

    Przeczytałam do końca, bo zaciekawił mnie ten wpis. Mam podobne doświadczenia z dialektem z Waldviertel oraz z wypieraniem innego obcego języka,choć mój angielski i tak jest słaby.

  • Zostaw odpowiedź

    Translate »