Na językach – Iza po francusku

Lipiec 29

Zapraszam was dzisiaj na rozmowę z Izą, autorką bloga „Love for France”.

 

logoLoveForFrance

Iza to…

Jestem dowodem, że marzenia się spełniają. Wiele lat marzyłam o wyjeździe na stałe do Francji, aż na drodze spotkałam Francuza, który bardzo skutecznie zawrócił mi w głowie i w efekcie wyszłam za niego za mąż oraz przeprowadziłam się do Alzacji. Robię to, co kocham – piszę, fotografuję i poznaję Francję od środka.

 

Iza autorka bloga Love for France

Iza autorka bloga Love for France

 

Piszesz bloga o?

O Francji i mojej emigracji. Opisuję miejsca, które udało mi się zwiedzić, francuską kuchnię, którą krok po kroku rozpracowuję na użytek codzienny, czasami wspominam o problemach typowo emigranckich, takich jak asymilacja czy tęsknota za domem. Piszę również o nauce języka francuskiego i francuskiej kulturze.

Dlaczego zaczęłaś pisać ?

Przeprowadzka do Francji była momentem przełomowym w moim życiu, po brzegi wypełnionym szczęściem. Właśnie z potrzeby dzielenia się radością i miłością do tego kraju zrodził się pomysł pisania Love For France. Miałam i ciągle mam poczucie, że życiowo znajduję się w wyjątkowym miejscu – mieszkam w mojej Ziemi Obiecanej, w kraju o którym marzyłam wiele lat. Chcę, aby z tych nowych doświadczeń i silnych emocji mogli czerpać inni.

Kiedy pierwszy raz zetknęłaś się z francuskim?

Liceum do którego chodziłam to jedna z warszawskich szkół znana ze swojego francuskiego profilu. Na klasę dwujęzyczną się nie zdecydowałam, bo obawiałam się, że skoro wcześniej z tym językiem nie miałam kontaktu, to pewnie sobie nie poradzę. Dziś żałuję, że nie byłam bardziej odważna. Tak czy inaczej w klasie humanistycznej z rozszerzonym francuskim zaraziłam się zarówno językiem jak i samą Francją. To ciężka (i chyba nieuleczalna) choroba!

Jak wyglądała twoja nauka tego języka?

Od zawsze sprawiało mi przyjemność przesiadywanie w bibliotekach. Bardzo lubię pracę ze słownikami i książkami. Nawet ćwiczenia z gramatyki sprawiają mi przyjemność. Niemniej, najwięcej dały mi wyjazdy do Francji oraz kontakt z native’ami.
Zanim na stałe trafiłam do Francji miałam jednak wieloletnią przerwę w kontakcie z językiem. Przez około osiem lat styczność z francuskim ograniczała się do czytanych od czasu do czasu artykułów w internecie, pojedynczych książek i bardzo sporadycznego kontaktu z żywym językiem. Jednak w pewnym momencie zawzięłam się i postanowiłam przygotować się do egzaminu DALF. Dzięki mojej nieocenionej koleżance Asi, z którą spotykałam się regularnie przez półtora roku, udało mi się „wrócić” do francuskiego (i zdać egzamin).

Czy francuski stał się twoim językiem codziennym, numer jeden w normalnym życiu?

Na pewno w dużym stopniu tak. Z mężem Francuzem od początku naszego związku komunikowaliśmy się w tym języku. Poza tym nie da się uciec od językowej rzeczywistości na emigracji, nie we Francji. Niemniej, na co dzień stykam się z polskim oraz angielskim tak często, że mam wrażenie przebywania na styku trzech światów.

 

Love-for-france3

Alzacja w obiektywie Izy

 

Co było najtrudniejsze do opanowania w tym języku?

Miałam – i nadal mam – kłopoty z rodzajnikami, które we francuskim zajmują duży obszar gramatyki. Co prawda rzeczowniki mają tylko dwa rodzaje (nie ma nijakiego, jak w polskim), ale bardzo często nadane są odwrotnie niż w polskim, co bywa bardzo mylące. Do tego francuski posiada trzy komplety rodzajników (nieokreślone, określone i cząstkowe), a za ich użyciem stoi wiele reguł.

Są jakieś francuskie językowe smaczki  które cię bawią?

Język francuski charakteryzuje się wielką precyzją wypowiedzi. Drobny przykład ze wczoraj. Powiedziałam mężowi, że pazurki naszego kota są znowu bardzo ostre więc muszę je obciąć. Jako słowa ostre użyłam aiguisées, podczas gdy właściwe było pointues. W języku polskim mówimy ostry nóż i ostre pazurki używając tego samego przymiotnika. We francuskim natomiast rozróżniamy na ostry, który dotyczy krawędzi (tak jak nóż) oraz ostry w odniesieniu do spiczastej, kłującej końcówki. Czasami mnie ta dokładność bawi, czasami frustruje.

W niemieckim zadziwia mnie ilość i różnorodność dialektów. Jak to wygląda w francuskim ?

Języków regionalnych we Francji jest niemało i najczęściej mają mało wspólnego z samym francuskim. W Alzacji, regionie w którym mieszkam, bardzo silnie zakorzeniony jest język alzacki, który brzmi bardzo z niemiecka. Wykształcił się bowiem w trakcie burzliwej historii tych terenów, gdy Alzatczycy kilkukrotnie „przekazywani” z rąk do rąk między Francją a Niemcami walczyli o własną tożsamość sprzeciwiając się opresyjnej władzy. Ciekawe jest, że w niewielkiej Alzacji istnieje wiele alzackich dialektów. Często dana odmiana języka funkcjonowała na obszarze danej wioski, a już kilka kilometrów dalej mówiło się inaczej.

Poza francuskim znasz inne języki?

Na co dzień posługuję się trzema, polskim, francuskim i angielskim, ale chciałabym nauczyć się jeszcze niemieckiego. To konieczne w regionie, który graniczy zarówno z Niemcami, jak i Szwajcarią. Dawno temu chodziłam na kilkumiesięczny kurs, który dał mi zarys podstaw i bardzo dobrze nastawił do tego języka (tak, bardzo podoba mi się jego brzmienie, mam same dobre skojarzenia!). Przez kilka miesięcy uczyłam się sama, ale brak mi samozaparcia. Pozostaję więc na bardzo początkującym poziomie.

Oprócz tego w liceum i na studiach uczyłam się jeszcze innych języków: rosyjskiego, łaciny, greki koine i hebrajskiego. Byłoby fantastycznie móc naprawdę ich używać. Nie raz przychodzi mi ochota, aby je odświeżyć, ale nie starcza mi czasu. W zasadzie to pewnie kwestia priorytetów, a nie ilości wolnych godzin.

Masz swój sposób na naukę języka, zapamiętywanie słówek?

Przede wszystkim liczy się nastawienie. Jeśli język prawdziwie cię interesuje i masz ochotę się go nauczyć, wchodzi do głowy o wiele szybciej. Inaczej, gdy traktujesz go jak karę i zło konieczne. Wtedy wszystkie rezultaty są niewspółmierne do wkładanego wysiłku.
Po drugie, ważniejsza od długości lekcji jest ich regularność. Zdecydowanie wydajniejsze jest przeznaczanie na naukę 15 minut każdego dnia niż 2 godzin raz na tydzień.
Trzecia sprawa, warto dbać o różnorodność źródeł, z których korzystamy oraz tematów, które bierzemy na warsztat. Efektywniej i zwyczajnie ciekawiej przeplatać gramatykę tekstami literackimi, artykuły z gazet wpisami z blogów opisujących kulturę i zwyczaje danego kraju (ha ha!, tak, to autopromocja, jak najbardziej 😉 ), nie zapominając o oglądaniu filmów w oryginale, słuchaniu muzyki (analizowaniu tekstów przede wszystkim) i rozmowie z native’ami.
Bardzo się również przydaje kontakt z osobą, z którą można skonsultować pytania i niejasności, które się w czasie nauki nasuną.

Wróciłaś do francuskiego po dłuższej przerwie. Twoja rada dla osób w podobnej sytuacji, jak odkurzyć nieużywany od lat język?

Najlepiej to nie odkładać go jednak na półkę 😉 Naprawdę sporo się traci nie używając języka, więc prościej zapobiegać niż leczyć. Jeśli jednak czeka nas odświeżanie umiejętności językowych, przychodzą mi do głowy dwa pomysły. Pierwszy to postawić sobie motywujący, mierzalny i obarczony konkretną datą realizacji cel. Choćby przygotowywanie się do danego egzaminu językowego, przerobienie podręcznika albo przeczytanie książki. Drugi pomysł, który może efektywnie pomóc w „powrocie” do języka to wyjazd choćby na parę tygodni do tego kraju. Koniecznie samemu, aby nic nie kusiło, by porozumiewać się po polsku.

Jak sobie radzisz z czasami we francuskim? Gdy dawno temu uczyłam się tego języka, to one były dla mnie na tyle zniechęcające, że gdy nie musiałam już się go uczyć, to odstawiłam go na dobre.

Na pewno dużo zależy od osoby, która tłumaczy ci gramatykę. Czasem nieskomplikowane rzeczy potrafią wyglądać bardzo groźnie, a jeśli rzeczywiście mają pewien poziom złożoności, to sprawa może skończyć się dramatem.
Pamiętam, że dla mnie początki były trudne, ale z czasem wybór odpowiedniego czasu i odmiany czasownika stał się łatwiejszy. Tak to w końcu działa, im dłużej masz kontakt z językiem, tym bardziej się osłuchujesz i używasz form mechanicznie. Poza tym na co dzień nie używa się wszystkich czasów, których uczymy się na zajęciach. Niektóre z nich występują naprawdę rzadko.

Francuzi mają opinię  ludzi którzy nie uczą się języków i poza francuskim ciężko się z nimi dogadać. Jak to jest w twojej Alzacji, w jakich językach poza francuskim można się tam komunikować na ulicy np. jako turysta nie znający francuskiego?

Faktycznie, czasami zadziwia totalna ignorancja Francuzów w temacie znajomości języków obcych, ale myślę, że młode pokolenie jest znacznie bardziej otwarte i sytuacja powoli się zmienia na lepsze.
Alzacja z kolei w związku ze swoim położeniem geograficznym niejako wymusza na mieszkańcach posługiwanie się niemieckim. W końcu, aby dostać się do Niemiec będąc w Strasbourgu, wystarczy przekroczyć jeden most! Tak więc wszyscy germanofile są w tym przypadku uprzywilejowani, istnieje duża szansa, że dogadają się z Alzatczykami bez problemu  Po angielsku też można próbować. Znam wielu Francuzów, którzy dobrze mówią w tym języku.

 

Love-for-france1

Alzacja w obiektywie Izy. Miasteczko, winnice, wzgórza i już jasne dlaczego Love for France 🙂

Ostatnie pytanie. Są jakieś wydawnictwa, materiały, programy które poleciłabyś do nauki francuskiego?

Nie mam wielkich preferencji, na rynku jest sporo dobrych materiałów. Na pewno w Warszawie i Krakowie Instytut Francuski ma w swojej księgarni całe zaplecze świetnych książek oraz podręczników i mogą doradzić w sprawie wyboru. Osobiście, chyba z sentymentu, poleciłabym Hachette i Larousse.

Z pomocy naukowych, które bardzo się przydają w nauce wymienię sławę w swojej kategorii, szalenie dokładny słownik francusko-francuski Le Petit Robert oraz drugi poręczniejszy Dictionnaire de la langue française. O Bescherelle’u do odmian nie będę wspominać, bo istnieje kilka darmowych słowników w Internecie, gdzie można takie rzeczy sprawdzić. W tym właśnie Bescherelle online  i Mediadico, który można ściągnąć w postaci aplikacji na komputer.

 

Po rozmowie z Izą coraz mocniej  odzywa mi się z tyłu głowy głos „reanimuj swój francuski nim zamieni się w odległe wspomnienie młodości ” 😉
Zapraszam was na francuskiego bloga Izy z mocnym alzackim akcentem.

Za tydzień na Viennese breakfast na językach będzie chiński.
Zapraszam

 

 

Możesz także lubić

3 komentarze

  • Odpowiedz Bretonissime Lipiec 29 at 14:28

    Ciekawy wywiad i świetny pomysł na cykl!

    • Odpowiedz Beata Lipiec 29 at 14:41

      Dziękuję 🙂
      Mnie te wywiady motywują do szlifowania i odkurzania języków z nauką których miałam styczność

  • Odpowiedz Obieżyświatka Lipiec 29 at 21:20

    Beata, trafilas z cyklem w 10!
    Bloga Izy bardzo lubie 🙂
    Pozdrawiam Was.
    O.

  • Zostaw odpowiedź

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

    Translate »
    Close