Na językach – Obieżyświatka po niemiecku

Lipiec 8

Dzisiaj zapraszam was na rozmowę o niemieckim.
Moim gościem jest Obieżyświatka, mieszkanka Zagłębia Ruhry, autorka bloga Zapiski Obieżyświatki

 

Obiezyswiatka_3-Kultura-postindustrialna-w-Zaglebiu-Ruhry

Zagłębie Ruhry przypomina trochę Górny Śląsk. Zdjęcie Obieżyświatka

 

Obieżyświatka  to… mieszkanka Zagłębia Ruhry, prowadzi bloga o podróżach większych i mniejszych, które odbywa frachtowcem, koleją (w tym również transsyberyjską), kamperem, rowerem i na piechotę. Zagląda do miejsc, które niekoniecznie są popularne, ale za to bardzo ciekawe. Wędruje po szlakach, zdobywa szczyty górskie, czyta nałogowo i pokazuje świat poprzez swój obiektyw.

Piszesz bloga o?
Piszę o podróżach, o miejscach, budynkach, sztuce, ludziach, krajobrazach, które mnie w jakimś sensie poruszają. O wędrówkach po górach, wyprawach w niezwykłe miejsca, z dala raczej od masowej turystyki, choć i takie się zdarzają. To taki rodzaj notatnika fotograficznego, zbiór zapisków i fotografii, żeby nie zapomnieć podróży.

Dlaczego zaczęłaś pisać ?

Ponieważ brakowało mi kontaktu z językiem polskim.

Kiedy pierwszy raz zetknęłaś się z niemieckim?

Mając 11 lat.

Jak wyglądała twoja nauka tego języka?

Na początku była to 1 godzina w tygodniu, potem w liceum miałam już 2. Ale to ciągle była taka szkolna nauka języka. Gramatyka, ale nic z mówienia i rozumienia ze słuchu. W międzyczasie miałam styczność z niemieckim poprzez niemieckich znajomych mojej rodziny, którzy nas odwiedzali. To było pomocne. Ale tak naprawdę zaczęłam się uczyć na studiach, sama dla siebie. Chodziłam na intensywne kursy, uczyłam się w domu, zbierałam pieniądze przez kilka miesięcy, żeby wyjechać do Niemiec do szkoły językowej. I ten pierwszy wyjazd dał mi najwięcej (zresztą nie tylko językowo, to była dla mnie taka szkoła przetrwania: samiutka w obcym mieście, nie znając nikogo, bez kontaktu z językiem polskim, to był dobry czas – czas odkrywania samej siebie). Ale wracając do języka: po 6 tygodniach pobytu we Freiburgu (w Schwarzwaldzie, to jest najpiękniejsze miasto niemieckie! :)) zaczęłam mówić płynnie. Potem przyszły kolejne wyjazdy, ale ten pierwszy był najważniejszy. To był językowy przełom dla mnie.

Jeśli chodzi o j. niemiecki w zawodzie, to takim skokiem na głęboką wodę była konferencja w Wiedniu. Tematycznie współgrała z tematem mojej pracy naukowej i po prostu tam pojechałam. To był sprawdzian, czy poradzę sobie z językiem na poziomie akademickim. Wróciłam z tarczą 😉

Czy stał się twoim językiem codziennym, numerem jeden w normalnym życiu?

Tak, to jest mój język codzienny i zawodowy od ponad 8 lat. Wiesz co, właśnie uzmysłowiłam sobie, że to już kawał czasu…

Co było najtrudniejsze do opanowania w tym języku?

Wymowa ö i h . Ta ostatnia głoska była dla mnie bardzo trudna, bo my Polacy już nie rozróżniamy między h i ch.

Właśnie, ta nieszczęsna wymowa ö i h. Słyszę różnice, ale nie potrafię tego wypowiedzieć.
Masz swój sposób na nią?

Słuchanie i mówienie, powtarzanie – to mój sposób, nic nadzwyczajnego. Moja wymowa jest ok, ale mogłoby być pewnie lepiej. Pracuję nad tym, żeby było sehr gut 😉

Są jakieś językowe smaczki niemieckie które cię bawią?

O tak, bardzo wiele. Wiele słów mnie bawi pod względem wymowy, ale i struktury czy znaczenia np. Wehwehchen czy Tohuwabohu, no to słowo to akurat z hebrajskiego jest, ale zadomowione w niemieckim od dawna.

W niemieckim zadziwia mnie ilość i różnorodność dialektów. Opanowałaś jakiś dialekt ?

Dialekty są piękne! Długi czas spędziłam w Badenii-Wirtembergii, w górach Schwarzwaldu, więc miałam styczność z dialektem alemańskim, który bardzo mi się podoba. Nie opanowałam go na tyle, aby nim mówić, ale go rozumiem, a czasem zdarza mi się używać słów, które mi jeszcze z tamtego czasu zostały. Od 8 lat mieszkam w Zagłębiu Ruhry w Północnej Nadrenii-Westfalii, gdzie często słychać tzw. Ruhrdeutsch. Zdarza mi się używać typowych powiedzonek w tym dialekcie. Za to mam trudności z saksońskim, muszę się bardzo koncentrować, jak go słucham.

 

Ścieżka rowerowa, Zagłębie Ruhry.  Zdjęcie Obieżyświatka

Ścieżka rowerowa, Zagłębie Ruhry.
Zdjęcie Obieżyświatka

 

Poza niemieckim znasz inne języki?

Tak, w różnym stopniu: czeski, rosyjski, szwedzki, angielski, trochę jidysz. Uwielbiam uczyć się języków.

Pozostałych języków, a znasz ich sporo, uczyłaś się samodzielnie czy szkoła, kursy?

Właściwie wszystkiego po trochu: czeskiego uczyłam się w tandemie z czeską studentką, a potem z lektorem na korepetycjach, no i oczywiście w domu sama; rosyjskiego w szkole (był obowiązkowy u mnie w szkole podstawowej, w liceum mogłam wybrać inny język, a na studiach świadomie zapisałam się znowu na rosyjski i te zajęcia wspominam bardzo dobrze. Wtedy dużo czytaliśmy po rosyjsku, ale i śpiewaliśmy. Mam sentyment do niektórych piosenek, jeszcze teraz nawet zdarza mi się coś tam z nich zaśpiewać. Co do szwedzkiego, to chodziłam na kursy językowe. W tym roku mam przerwę, ale wrócę, jak znajdę odpowiednią grupę dla siebie. Jednak najlepszym sposobem na naukę języka jest przebywanie w kraju, w którym się nim mówi. Wtedy trzeba się nauczyć, nie ma rady 😉

Jidisz ma bardzo dużo niemieckiego w sobie. Zauważyłam to w miarę łapania słów po niemiecku. Jak bardzo są podobne twoim zdaniem niemiecki i jidisz?

Bardzo. Niemiecki jest bazą dla jidysz, więc te wpływy są bardzo mocne. Zwłaszcza, jeśli chodzi o słownictwo. Ale za to gramatyka jest nieco prostsza. Ale jidysz to i wpływy słowiańskie. Pod tym względem jest to bardzo ciekawy język.

Znajomość niemieckiego pomaga przy nauce szwedzkiego?

Tak, bardzo.

Masz swój sposób na naukę języka, zapamiętywanie słówek?

Jeśli chodzi o słówka, to fiszki. Na początku mojej nauki niemieckiego miałam całe mieszkanie obklejone w fiszkach, przydało się. Poza tym pisałam listy zakupów w tym języku. Słuchałam niemieckiego radia, kaset i płyt ze słuchowiskami. Czytałam niemieckie książki i gazety, ulotki, instrukcje obsługi, wszystko, co mi wpadło pod rękę. Jeśli chodzi o pisanie, to przydał mi się tandem polsko-niemiecki. Ja uczyłam pewną Niemkę  polskiego, ona mnie niemieckiego. I tak korespondowałyśmy sobie w dwóch językach. W ogóle korespondencja z osobami niemieckojęzycznymi była świetna przy nauce języka. Ale najwięcej dała mi nauka języka na ulicy. Chodziłam po mieście i przysłuchiwałam się rozmowom, sama starałam się jak najwięcej mówić w sklepach, instytucjach. A to, że na początku były błędy. No były, ale potem było ich coraz mniej. Tylko ten, kto nie mówi, nie popełnia błędów językowych. Trzeba się przełamać.

Są jakieś materiały do nauki języka, które byś poleciła (książki, programy itp)?

Z programami i podręcznikami do j. niemieckiego nie jestem na bieżąco. Ale polecam do nauki czytanie książek o różnej tematyce, które napisane są tzw. łatwym językiem niemieckim (in einfachem Deutsch). Publikacje te skierowane są do osób, których językiem ojczystym jest wprawdzie niemiecki, ale mają one problemy z czytaniem oraz do cudzoziemców, którzy właśnie uczą się języka. To może być taka wprawka językowa dla początkujących.

 

Zapraszam was na bloga Obieżyświatki gdzie znajdziecie opowieści o wielu ciekawych, czasem odległych miejscach, a wszystko okraszone  pięknymi zdjęciami.

W przyszłą środę kolejna rozmowa o językach na Viennese breakfast.

Zapraszam 🙂

 

 

Możesz także lubić

5 komentarzy

  • Odpowiedz Agnieszka Lipiec 8 at 14:54

    Świetny wywiad! Bloga O. znam i uwielbiam :). Jeśli znasz trochę alemanski to i z mieszkańcami z Valle d’Aosta byś się dogadała. Również lubię się uczyć z fiszkami i swojego czasu tworzyłam własne. Pozdrawiam i dziękuję za tak ciekawy wpis.

    • Odpowiedz Beata Lipiec 8 at 17:39

      Dla mnie fiszki to też podstawa 🙂
      Agnieszko jakiś filmik, nagranie z niemieckim z twojej doliny podlinkujesz?
      Zapraszam na kolejne wywiady

  • Odpowiedz Obieżyświatka Lipiec 8 at 17:55

    Dziewczyny, fiszki górą 🙂
    @Beata – dziękuję!!! 🙂
    @Agnieszka – 🙂 no to się dogadam 🙂

    Pozdrawiam Was z deszczowego (ale nareszcie chłodniejszego) Zagłębia Ruhry.
    O.

    • Odpowiedz Beata Lipiec 8 at 19:09

      To ja ci dziękuję 🙂
      U mnie też wreszcie pada i trochę chłodniej!!!

  • Odpowiedz Iza z Love For France Lipiec 16 at 15:48

    Bardzo fajny wywiad! Ja też uczyłam się dużo z fiszek, ale nie rozwieszałam po domu – raczej robiłam sobie zestawy, które brałam w drogę, do autobusu, samochodu, pociągu i sobie powtarzałam 🙂
    Bardzo mnie ucieszyło wspomnienie o Freiburgu – to niedaleko mnie! Byłam raz do tej pory i bardzo mi się podobało. Zachciało mi się wrócić!

  • Zostaw odpowiedź

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

    Translate »