Na językach – Papuga po amerykańsku

Wrzesień 23

W cyklu ” na językach” zapraszam was dzisiaj na rozmowę z autorką bloga Papuga z Ameryki.

Papuga to…. matka dwóch boskich blondynek, żona wiecznie zaczytanego człowieka a co najważniejsze autorka Papugi. Od 5 lat mieszka w stolicy USA.

Dlaczego Papuga?

Blog początkowo miał być prywatnym notatnikiem – spisem rzeczy, które chcę zapamiętać i zabrać do Polski, gdzie z racji moich dzieci, które rodziły się czy wychowywały w Stanach, planuję je nadal kultywować.  Papuga to pierwsze słowo, jakie przyszło mi do głowy, gdy pomyślałam o idei przenoszenia naszego amerykańskiego życia na polski grunt. Mimo, że słownik j. polskiego definiuje leksem „papugować”: bardzo pejoratywnie (bo „bezmyślne” naśladowanie nie kojarzy się dobrze),postanowiłam prowokacyjnie zaryzykować. Dziś dzielę się ze swoimi czytelnikami obserwacjami oraz am. zjawiskami, które warte są zaszczepienia na polskim gruncie.

 

papuga

Papuga we własnej osobie.

 

Piszesz bloga o?

Papuga to miejsce dla ludzi głodnych nowych doświadczeń, którzy szukają inspiracji dla swojego codziennego życia. Dla miłośników oraz wrogów Ameryki, których ciekawi jak „robi się TO w USA”. Swoimi spostrzeżeniami imigranta oraz am. odkryciami dzielę się w każdy poniedziałek i piątek. Jako kobieta- poruszam tematy lifestylowe; jako rodzic -donoszę o nowinkach w świecie wychowywania dzieci; jako podróżnik – opisuję zaskakujące dla Polaka różnice kulturowe oraz dzielę się zdjęciami z podróży. Mam nadzieję, że każdy, bez względu na płeć czy wiek, coś dla siebie znajdzie.

 

Dlaczego zaczęłaś go pisać?

Pewnie dlatego,że jestem trochę… próżna! Głodna poklasku i do tego bardzo ambitna.

Po przyjeździe do Stanów moje życie zostało wywrócone do góry nogami. Z kobiety pięknej, zadbanej i ciągle zapracowanej w międzynarodowym środowisku nagle stałam się…  MAMĄ. I muszę przyznać, że przez pierwsze 15 miesięcy szalenie mi to odpowiadało. Myślałam wtedy: „teraz to ja sobie pożyję, facet jest od zarabiania pieniędzy a ja od ich wydawania! Moją nową pracą będzie bawienie się w dom, bieganie po muzeach i zwiedzanie a następnym ambitnym projektem będzie SUPER DZIECKO. Z czasem jednak moje sukcesy jako matki przestały mi wystarczać. Papuga jest moim nowym wyzwaniem. Moim nowym projektem.

 

Kiedy zaczęła się twoja przygoda z amerykańskim angielskim?

Moja przygoda z „amerykańskim angielskim” zaczęła się już w szkole średniej. To Pani B. uczulała nas, że j.ang. w USA a w UK to dwa różne światy. Dzięki niej wiedziałam od początku, że nie powinnam na windę mówić lift (am. elevator) czy na kolejkę w sklepie – queue (am. line). Prawda jest też taka, że odkąd jestem w Stanach zapomniałam chyba jak poprawnie używać brytyjskie czasy zaprzeszłe. Tu nikt nie używa form typu „I have had breakfast”. Amerykanin zwykle używa prostego trybu przeszłego czyli jego odpowiedź na pytanie czy chce coś na śniadanie będzie brzmiało: „no, thanks, I had breakfast already”.

 

Hawaje Papugi. Autorka zdjęcia jest Papuga

Hawaje Papugi. Autorką zdjęcia jest Papuga

 

Jak wyglądała twoja nauka angielskiego?

W nauce j. ang. od początku wspierały mnie tzw. „charter schools”, które zapewniają darmowe lekcję ESL ( tzw. ang. jako drugi język/ dla obcokrajowców) oraz przygotowanie do egzaminu na studia wyższe. W domu czytam książki i magazyny po ang… wstyd przyznać… odkąd tu jesteśmy przeczytałam tylko jedną po polsku. No i nieśmiertelny Netflix (telewizja internetowa np. z Breaking Bad, Better call Saul czy House of Cards)!
Zabójca snu jednym słowem.
Staram się również instalować na komórce co jakiś czas nową aplikację z testami na słownictwo. Tego potocznego języka uczą mnie anglojęzyczni znajomi, bez których nie wyobrażam sobie żadnego dnia. Odkąd zaczęłam blogować, zaglądam również na blogi językowe, raczej te dedykowane bardziej zaawansowanym czytelnikom.

 

Czy dzisiaj jest on twoim językiem numer jeden w codziennym życiu?

Mimo, że w domu rozmawiamy w większości po angielsku to sama nauka j. ang. w moim przypadku jest prawdziwym wyzwaniem. Dla osób, które zawodowo nie pracują w wyspecjalizowanym środowisku, gdzie wymagany jest bogaty słownik czynny, przyswajanie słownictwa z poza życia codziennego, nie jest łatwą sprawą.
Przyznaję, że nie jest mi aż tak ciężko jak wielu imigrantom, bo mam tu bardzo mało polskich znajomych, ale nadal żyję w świadomości i kompleksie, że po 5 latach nie znam tego języka tak jak oczekiwałam przed wyjazdem z Polski.

 

Możesz przybliżyć nam  amerykańskie dialekty, chociaż tu to raczej  będą chyba  koloryty emigracji o różnym pochodzeniu  np. latynoskiej, włoskiej itp.

O dialektach i akcentach można pisać prace doktorskie. W Stanach, tak jak zauważyłaś, na dany dialekt czy akcent mieli wpływ imigranci. Podobno poza klasyfikacją na akcenty północne, południowe oraz zachodnie w USA rozróżnia się 15 głównych dialektów.

Na załączonych filmikach można odczuć różnicę na własnej skórze.

Filmik z Amy Walker pt. Zabawna podróż po amerykańskich akcentach, warto obejrzeć choćby tylko dla samej aktorki, która sama w sobie wywołuje już uśmiech na twarzy.

 

 

Richie Stephens jest aktorem z Kalifornii. Jak wielu jego kolegów starających się codziennie o role, Stephens na swoim kanale youtube prezentuje aktorskie zdolności.  Od 5minuty 22 sekund, prezentuje najbardziej znane am. akcenty, które słyszę na co dzień. Film godny jest obejrzenia, przede wszystkim na treść dialogów 😉 Najbardziej rozbawiające są bonusy w postaci ang. w wykonaniu Francuza, Niemca czy Nigeryjczyka.

 

 

Poza angielskim znasz jakieś języki?

Znam jeszcze niemiecki… ale od wielu lat go nie używałam więc można chyba powiedzieć, że
poniżej średniego poziomu jestem

 

Masz swoją metodę na zapamiętywanie słówek?

Metoda na słówka to własnoręcznie robione, kolorowe, przedziurkowane fiszki 2cm/5cm noszone na smyczy razem z identyfikatorem. W stanach oczekiwania na coś (kolejka w sklepie, w poczekalni do lekarza) wertuję je i do każdego w myślach dobudowuję nowe zdanie. (Każdy kolor danej fiszki oznacza określoną część mowy np. niebieskie to rzeczowniki, czerwone przymiotniki itd.). Ważne jest  eksperymentowanie z tym słowem na wszystkie sposoby, podawanie w myślach innych form gramatycznych tego słowa (jaki będzie przymiotnik, czasownik, przysłówek itd. ).

 

Jakie materiały, programy, aplikacje do nauki języka polecasz?
Jeżeli chodzi o aplikacje, zwykle chwytam za takie, które mają mnie odprężyć. Kiedyś grałam po angielsku w skrable. Dziś uwielbiam grać w różne quizy gramatyczne . Darmowy QuizUp poza gramatyką ma do wyboru mnóstwo innych kategorii, dzięki którym możesz ćwiczyć swój mózg. Wszystko jest po angielsku, stąd przez formę gry i zabawy, wciągasz się i zapominasz, że ang. nie jest Twoim pierwszym językiem.

Druga aplikacja, którą polecam zwłaszcza osobom przygotowującym się do TOEFL jest aplikacja PRE -Toefl. Mimo, że szata graficzna nie jest porywająca to zasób słownictwa, który możesz otrzymać jest duży. Astronomia, biologia, przyroda, geologia, historia i sztuka to tylko niektóre działy, w których weryfikowana jest Twoja wiedza z kluczowego zakresu. No i znowu wszystko na zasadzie quizu.

 

Za dwa tygodnie zapraszam na kolejny wywiad o językach.

 

 

Możesz także lubić

4 komentarze

  • Odpowiedz chmurykultury Październik 2 at 14:03

    Ja jak usłyszę „papuga” to przychodzi mi na myśl tylko i wyłącznie adwokat 😛

  • Odpowiedz flipendo Październik 2 at 21:34

    no to ja mam pytanie- czemu w domu rozmawiacie po angielsku? Czy nie wydaje Ci sie to nienaturalne? Przecież Polski to Wasz pierwszy jezyk.
    Gneranie dziele Twój scenariusz z wyj tego, ze mam jedna dziecko.
    Przyjechałam do Kanady tak jak Ty 5 lat temu. Mam męza Polaka i jakos nie „słyszę się” rozmawiającej z nim po angielsku, gdy jestesmy w domu sami-tj we troje.
    Powiem wiecej- przed dzieckiem udaje, ze mamusia nie rozumie po angielsku. Wszystko to po to, by dziecko było dwujezyczne. Takie z reszta jest. Polski troche kuleje, angielski nie jest perfekcyjny, ale to sie wyrówna. Powiem wiecej- za dwa lata planuje ja wysłac do francuskiej szkoły. Jezyki to skarb.

    • Odpowiedz Papuga z USA Październik 22 at 04:32

      Oj Flipendo, moja kochana. przepraszam za poślizg, ale jakoś nie dotarła do mnie informacja o tym kom.
      To o czym piszesz jest bardzo często wyśmiewane w polonijnych miastach. Nigdy jednak nie przejmowałam się kpinami oraz oceniającymi spojrzeniami rodaków, zwłaszcza na Greenpoincie (polska dzielnica NYC). Mój pobyt w Stanach jest chwilowy.

      Nauczenie moich dzieci j. ang. jest zatem od początku priorytetem. Przed wyjazdem do USA wiedziałam, że jadę tylko na jeden, góra dwa kontrakty. Dlatego od początku mówiłam do dzieci w dwóch językach na raz, o czym wspominałam w tekście dot. nauczania j. ang. u najmłodszych dzieci http://www.papugazusa.pl/jak-nauczyc-przedszkolaka-jezyka-angielskiego/

      Za rok, może półtora wracamy… z doświadczeń moich znajomych z Francji, wiem, że moje dzieci nadrobią zaległości w j. polskim w przeciągu kilku miesięcy. Mało tego, ich syn, który po 4 latach życia w USA zaczął codziennie chodzić do francuskiego przedszkola, zaledwie po pół roku przestał całkowicie mówić po angielsku. Dziś w zasadzie nie jest w stanie sklecić ani jednego angielskiego zdania. niegdyś był to jedyny jezyk w jakim porozumiewał się z ojcem.

      Jak się możesz domyśleć i w naszym przypadku, zachowanie j. ang. będzie największym wyzwaniem po przeprowadzce do Polski. Stąd teraz często mówię do dzieci po angielsku.

      Z mężem rozmawiam tylko po polsku 🙂 Też wydaje mi się to jakieś niedorzeczne i sztuczne by rozmawiać z nim w obcym dla siebie języku 🙂

    Zostaw odpowiedź

    Translate »