Na językach – Renata po włosku

Sierpień 19

Włochy, ach te Włochy! Kto ich nie kocha albo przynajmniej nie lubi?
No kto?
Zabytki, klimat miast, pyszna kuchnia, cudne pejzaże…ech… Rozmarzyłam się 🙂
Moim gościem „Na językach” jest dzisiaj Renata, autorka bloga „Kalejdoskop Renaty”.
Dzisiaj  „Renata po włosku”.

Renata to….osoba, która jest otwarta na nowe wyzwania, i która chętnie eksperymentuje.
Wieczna optymistka, zawsze wierząca w realizację swoich marzeń. Miłośniczka życia i podróży.
Urodzona we Wrocławiu, od 19 lat mieszkająca we Włoszech, a dokładnie w pięknym regionie Wenecja Euganejska.

 

Renata autorka  bloga na Ścieżce Bogów. Źródłem pieknych zdjęc do wywiadu jest  oczywiście Renata

Renata autorka bloga „Kalejdoskop Renaty” na Ścieżce Bogów. Źródłem pięknych zdjęć do wywiadu jest oczywiście Renata 🙂


O czym piszesz bloga?

Mój blog to blog kulinarno-podróżniczy.
Opisuję miejsca, które udało mi się do tej pory zwiedzić we Włoszech jak i na świecie.
Za pomocą fotografii dzielę się światem widzianym moimi oczami i radością z życia, którą czerpię z moich zainteresowań. Kocham fotografię, w której zatrzymuje zapach moich wspomnień, wrażeń, które nieustannie kolekcjonuje.
Jednak w większości mój blog jest kulinarny. Opisuje prawdziwą domową włoską kuchnię.
Lubię jeść i lubię gotować.
Zanim założyłam blog, często w internecie gdy trafiałam na przepisy kuchni włoskiej na polskich blogach złościłam się. Przez to postanowiłam zacząć pisać przepisy.

Co cię złościło w tych przepisach włoskich na polskich blogach?

Parę lat temu jeśli danie nie zawierało mozzarellę, bazylię czy pomidory lub chociaż jeden z tych składników, nie było ono kwintesencją włoskiej kuchni. Nic bardziej mylnego.
Jest raczej kwintesencją stereotypów na temat włoskości i to najczęściej kiedyś spotykałam na polskich blogach.
Można było policzyć na palcach jednej ręki gdzie przepis był napisany przez osobę znającą temat czy przepisany z książki, bez żadnego namysłu.
W tym momencie nastąpiła lekka zmiana.
Pamiętajmy jednak, że prawdziwa kuchnia włoska, to nie tylko pizza i makaron.

Dlatego zaczęłaś pisać „Kalejdoskop Renaty” ?

Blog powstał z myślą o przekazywaniu moich pasji.

Jak to się zaczęło ?

Koleżanka we Włoszech zapytała mnie pewnego dnia dlaczego nie założę blog.
„Zwiedziłaś tyle miejsc i super gotujesz! Fajnie by było podzielić się tym z innymi”.
Pomysł zaczął mi chodzić w głowie i tak powstał mój blog.
W tym momencie znajomi we Włoszech mają do mnie pretensje, że nie piszę też po włosku.
Może kiedyś ?
Nawet zaczęłam na początku prowadzić po włosku ale przestałam bo brakowało mi czasu na dwa blogi.
Piszę po polsku bo brakowało mi kontaktu z językiem polskim.
Nie chce zapomnieć, a dwa pobyty w Polsce w roku – jak dla mnie – to za mało.

Kiedy pierwszy raz zetknęłaś się z włoskim?

Tak naprawdę dopiero we Włoszech.
Na mojej drodze spotkałam mojego przyszłego męża, który zawrócił mi w głowie i przeprowadziłam się do Włoch.
Miłość od pierwszego wejrzenia – po włosku colpo di fulmine – uderzenie pioruna.
Wystarczyły nam trzy dni…od tamtego dnia w sierpniu mija w tym roku 20 lat.

Włoski stał się twoim językiem numer jeden w codziennym życiu?

Tak, język włoski stał się moim językiem codziennym.

Jak uczyłaś się włoskiego – kursy, fiszki?

Uczyłam się sama z książką. Słuchałam dużo radia i oglądałam na początku dużo telewizji. Później przyszła kolej na gazety i książki.

Włoskie dialekty – ile ich jest?

We Włoszech ilość dialektów jest przerażająca, do końca nie potrafię Ci powiedzieć ile ich jest.
20 regionów powinno być 20 dialektów ale tak nie jest.
Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ każdy dialekt ma wiele wariantów.
Co miejscowość to inny dialekt, może się zmieniać i różnić nawet w promieniu kilku kilometrów.
Przez to nie chciałam mówić dialektem mojego regionu, bo znając włoski bez problemu porozumiem się z każdą osobą.

Znasz jakiś dialekt?

Znam i rozumie dialekt mojego regionu Wenecja Euganejska – „parlo el vèneto„, ale nim się nie posługuje.
Większość Włochów posługuje się dobrze językiem narodowym oraz dialektem.
Ten drugi używa się często w domu, wśród rodziny czy przyjaciół, żeby posłuchać dialektu najlepiej udać się w odwiedziny do starszej osoby.

 

Urbino w obiektywie Renaty

Urbino w obiektywie Renaty

 

Co było najtrudniejsze dla ciebie w włoskim?

To, że znałam język francuski na początku, przez to często myślałam po francusku to co miałam powiedzieć po włosku.

Masz swoje ulubione smaczki językowe, coś co cie bawi, dziwi w  tym języku?

Jeśli mowa o języku najbardziej bawi mnie gestykulacja.
Bardzo często posługujemy się tutaj gestykulacją.
Kto był we Włoszech, ten wie, że bez gestów tutaj się nie obejdzie.
Gestykulacja dla Włocha to przedstawienie myśli i wydobycie sensu wypowiedzi, odpowiednie gesty podkreślają wagę słów, czasami wręcz je zastępują. Moim zdaniem to jedna z cech typowo włoskich.
Język włoski domaga się machania rękami.
Sama już macham rękoma, nawet rozmawiając po polsku przez telefon.

Poza włoskim znasz jakieś języki?

Poza językiem Włoskim znam język francuski, kiedyś mówiłam nawet perfekt. W tym momencie posługuje się nim tylko gdy jestem we Francji lub gdy przyjeżdżają znajomi czy rodzina.
Uczyłam się też języka rosyjskiego. Myślałam, że już zapomniałam ale jednak gdy wpajają Ci coś jako dziecko to pozostaje nam to we krwi. Przekonałam się o tym na kolacji u koleżanki w Ameryce. Jej mąż jest Rosjaninem. Słowa same wychodziły mi z ust.
Języka angielskiego nigdy się nie uczyłam ale że jestem samoukiem pewnego dnia postanowiłam zacząć się uczyć. Potrafię się dogadać.
Natomiast moim marzeniem jest nauczenie się języka hiszpańskiego.

 

Comacchio

Comacchio w obiektywie Renaty

 

Jaka metoda nauki języka jest twoim zdaniem najefektywniejsza?

Pobyt w danym kraju.

Jakie materiały do nauki włoskiego polecasz?

W tym momencie pożyczyłam książkę komuś i nie pamiętam tytułu. Z tej książki korzystałam na początku.
Później kupiłam sobie we Włoszech książkę „La lingua Italiana per stranieri” – autor Katerin Katerinov i M.C. Boriosi Katerinov.
Książka najwyraźniej skuteczna – znajomy przyjechał na staż do Włoch i musi nauczyć się języka włoskiego. W księgarni polecono mu tą samą książkę.

Angielski  – jak go się uczyłaś?

Oczywiście sama z książką.
Bardzo znaną metodą nauki we Włoszech języka angielskiego jest książka Instant English – autor John Peter Sloan.
Oglądam filmy angielskie ale tylko z napisami – bez lektora włoskiego.

Zapraszam was na apetyczny blog Renaty na którym znajdziecie przepisy kuchni włoskiej na dania takie „jak u mamy” a niekoniecznie w restauracji.
Nie brakuje tam również zdjęć i opowieści o miejscach które odwiedza Renata.

Dla uczących się nowego języka a z różnych powodów nie mogących lub nie chcących korzystać z kursów językowych Renata niech będzie  motywacją do pracy nad językiem.
Da się nauczyć tak języka?
Da!

Za tydzień zapraszam was znowu „na języki” 🙂

Możesz także lubić

2 komentarze

  • Odpowiedz Jagoda Sierpień 19 at 10:43

    Rzeczywiście najlepszą szkołą językową jest zamieszkanie w kraju języka. Choć ja, w przeciwieństwie do Renaty, jeszcze do końca „mój” dialekt okolic Neapolu jeszcze nie do końca rozpoznałam. Ale 20 lat robi swoje. 🙂 A swoją drogą polecam blog Renaty – to skarbnica wiedzy o włoskiej kuchni.

    • Odpowiedz Beata Sierpień 19 at 19:47

      Blog jest po prostu pyszny 🙂

    Zostaw odpowiedź

    Translate »
    Close