Na językach – Skylar po turecku

Lipiec 15

Znacie to powiedzenie „siedzieć jak na tureckim kazaniu”?
Znaczy to tyle co kompletnie nie rozumieć o czym mowa.
Dzisiaj moim gościem jest osoba niezwykła, która sama nauczyła się tureckiego.
Zapraszam na „Skylar po turecku„.

 

Widok na Alanyi i zabytkowy seldżucki port. Zdjęcie Skylar

Widok na Alanyi i zabytkowy seldżucki port. Zdjęcie Skylar

 

Skylar to…. mój pseudonim, który przybrałam jeszcze kilkanaście lat temu prowadząc pierwszego bloga, dużo przed moim pierwszym wyjazdem do Turcji. I tak już to zostało, w internecie jestem po prostu „Skylar” 😉

Piszesz bloga o?

Życiu w Turcji. Najpierw miał to być sposób na to, aby rodzina i znajomi mogli na bieżąco śledzić czy wszystko w porządku podczas mojego pobytu w pracy w Turcji. Z czasem okazało się że czyta go coraz więcej obcych mi osób a z informacji tam umieszczanych korzystają np. turyści albo przewodnicy przygotowujący się do wycieczek. Poruszam dużo kwestii obyczajowych, kulturowych, piszę o codzienności Polki mieszkającej w tureckim kurorcie, podróżach. Bardzo lubię też pisać o mediach, np. reklamach telewizyjnych i języku np. analizując słowa tureckich piosenek. Od jakiegoś czasu prowadzę projekt tur-tur, w którym przeprowadzam rozmowy ze związanymi z Turcją Polakami. Po dziesięciu latach blogowania o Turcji wciąż na szczęście, jakimś cudem, znajduję nowe tematy i staram się dodawać wpisy średnio raz na tydzień 😉

Dlaczego zaczęłaś pisać ?

Piszę od dziecka, ta czynność dla mnie jest naturalna jak oddychanie. Bez rejestrowania tego, co wokół mnie się dzieje chyba nie mogłabym funkcjonować 😉 Bloguję z kolei od kilkunastu lat. Tur-Tur jest moim nieodłącznym przyjacielem i już nie wyobrażam sobie że mogłabym coś ciekawego w Turcji przeżyć i nie napisać o tym moim czytelnikom!

Kiedy pierwszy raz zetknęłaś się z tureckim?

Przygotowując się do pierwszego wyjazdu do pracy w Turcji w 2005 roku. Przerzucałam rozmówki, język brzmiał dla mnie bardzo egzotycznie, trochę jak węgierski. Nie potrafiłam zrozumieć ani powtórzyć ani jednego słowa, choć próbowałam się przygotować do wyjazdu ucząc się „dziękuję” – szło opornie, bo „teşekkür ederim” ciężko mi było zapamiętać  😉

 

Właśnie jak to jest z tym podobieństwem tureckiego z węgierskim, to spokrewnione języki czy  podobne brzmienie jest tylko przypadkowe?

Podobieństwo językowe jest pozorne, próbowałam kiedyś skomunikować ze sobą Węgra i Turka – bez efektów 😉 Oba języki są językami aglutynacyjnymi -formy tworzy się dodając końcówki do trzonu wyrazu, tzw. sufiksy. Można języki te zaliczyć do jednej rodziny językowej, ale jednak nie są one spokrewnione.

Jak wyglądała twoja nauka tureckiego?

Początkowo nie planowałam się poważnie uczyć tureckiego, bo w Turcji miałam być tylko kilka miesięcy. Wtedy nauczycielami byli moi współpracownicy: dyktowali mi przydatne słowa i zwroty, które zapisywałam fonetycznie w zeszycie i starałam się zapamiętać. Ponadto słuchałam gadatliwych Turków, którzy wokół mnie wciąż o czymś debatowali. Po około miesiącu-dwóch takiego zanurzenia w języku zaczynałam coś rozumieć, choć nie potrafiłam jeszcze wytłumaczyć dlaczego. Kiedy później postanowiłam że wrócę tu na kolejny sezon pracy, rozpoczęłam naukę. Głównie przez internet – szukałam stron poświęconych nauce tego języka, było ich wtedy dość mało, po angielsku. Nie dysponowałam prawie żadnymi materiałami po polsku, były ciężko osiągalne. Do dziś mogę powiedzieć że jestem samoukiem: wszystkiego nauczyłam się rozmawiając, robiąc notatki, pytając znajomych Turków o gramatyczne zawiłości i – co ważne – oglądając telewizję. Od 10 lat wciąż nie mogę się wybrać na kurs 🙂

Czy turecki stał się twoim językiem codziennym, numer jeden w normalnym życiu?

Nie do końca, bo w pracy obcuję na co dzień z Polakami i Turkami, więc jednocześnie używam polskiego i tureckiego. W życiu prywatnym będąc w Turcji oczywiście posługuję się już tylko tureckim.

 

Co było najtrudniejsze do opanowania w tym języku?

Jako że moja nauka była spontaniczna i tłumaczona potrzebą chwili, nie miałam typowych gramatycznych trudności. Język turecki jest paradoksalnie dość logiczny i uporządkowany, niewiele w nim wyjątków, a wymowa dla Polaka – pełna miękkich zgłosek – jest intuicyjna. Nie zdawałam sobie z tego sprawy i i reguły gramatyczne przyswajałam poprzez praktykę. Kłopot sprawiały mi jednak formy grzecznościowe (wyrazy dość długie i trudniejsze do wymowy tym bardziej, kiedy jest się zestresowanym), do dzisiaj uczę się mówić poprawnie gramatycznie, bo mówię językiem bardziej „zasłyszanym”, „ulicznym”. Staram się też nauczyć się dobrze po turecku pisać – z tym do dziś mam problemy z tych samych względów, ponadto turecka składnia i wielopoziomowe niekiedy konstrukcje zdania są dla mnie nie do przejścia na papierze.

 

W Turcji do końca lat 20 ubiegłego wieku używano alfabetu opartego na perskim. Czy jest on jeszcze gdzieś używany, czy uległ już zapomnieniu?

W czasach imperium osmańskiego był w Turcji używany  zapis perski (zmodyfikowany arabski) języka tureckiego. Niemal z dnia na dzień zmieniono alfabet na łaciński, i teraz trudno już znaleźć Turków, którzy starym językiem osmańskim-arabskim potrafią się posługiwać. Abstrahując od tego, arabski jest jednak dla muzułmanów językiem religijnym, i dlatego Turcy mniej lub bardziej są osłuchani z tym językiem, ale raczej w mowie – niż na piśmie.

 

Port w Alanyi. Zdjecie Skylar

Port w Alanyi. Zdjecie Skylar

 

Są jakieś językowe smaczki które cię bawią w tureckim?

Lubię to w jaki sposób Turcy bawią się brzmieniem swojego języka. Mówią dość kwieciście i barwnie, czasem jeden komunikat przekazując w formie dziesięciu zdań – według mnie dla samej frajdy mówienia. Są w tym chyba podobni do Włochów czy Francuzów. Wiele jest słów których znaczenie wzmacnia się poprzez powtórzenie, np. sabah oznacza poranek, a sabah sabah – wczesny poranek. Yavaş to przysłowiowe „powoli” a yavaş yavaş – bardzo powoli. Kolor niebieski to mavi, a „bardzo niebieski” – masmavi. Podobnie jest z innymi kolorami: kırmızı to czerwony, a kıpkırmızı – bardzo czerwony. Uwielbiam też i bawią mnie formy tytułowania, rozbudowane grzeczności i to, że Turcy potrafią się w tych uprzejmościach zapętlić, np. – jak się masz? – dziękuję? a Ty? – dziękuję ja też dobrze, a Ty? – i tak dalej 🙂

Niemiecki ma sporo dialektów, jak ma się sprawa z tureckim?

Oczywiście turecki ma też wiele dialektów, mówi nim wiele milionów ludzi na całym świecie, jednak w Turcji dominuje jedna odmiana tzw. stambulska. Jako że kraj jest ogromny istnieją w nim różne „gwary regionalne”  i tak np. mowa Turków z nad Morza Czarnego (Lazów) jest zupełnie inna i często trudna do zrozumienia dla Turka z zachodu czy południa. Wschód kraju to częste miksowanie tureckiego z kurdyjskim (który należy do języków europejskich, a nie azjatyckich jak turecki) i także zupełnie inny akcent. Ja sama nieźle opanowałam akcent alanijski – jak się okazało jest on rozpoznawalny w mojej mowie dla np. Turków ze Stambułu, czego nie byłam na początku świadoma! 😉

Poza tureckim znasz inne języki?

Znam angielski, francuski (niestety obecnie w stanie zakurzenia), troszkę także niemiecki. W wielu innych językach potrafię się przywitać czy znam pojedyncze słówka, fascynują mnie mało popularne języki np. maltański. Gdybym tylko miała więcej czasu…! 😉

Masz swój sposób na naukę języka, zapamiętywanie słówek?

Jestem żywym dowodem na to, że „zanurzenie się” w żywym języku stuprocentowo działa. To była moja metoda i do dziś jej się trzymam 🙂 Nigdy nie lubiłam wkuwać słówek na pamięć i raczej staram się je zapamiętać wtedy, kiedy są mi potrzebne. Bardzo dużo dało mi oglądanie telewizji tureckiej np. śledzenie tasiemcowego serialu, reklam i słuchanie muzyki i uważam że jest to czasami niedoceniany sposób nauki języka w ten sposób opanowałam także angielski.

O! i mam pytanie dodatkowe, może śmieszne ale nie każdy wie jak to wygląda w  krajach poza Europą:
W Turcji są weekendy?

Oczywiście! Tylko nazywają się po turecku. Turcy na wiele słów angielskich mają swoje odpowiedniki. Nawet „computer” to „bilgisayar” (dosłownie liczy informacje). Jeśli natomiast chodzi Ci o dni wolne od pracy czy szkoły to jak najbardziej w szkołach wolna jest sobota i niedziela, tak jak w Polsce. Dniem wolnym od pracy jest niedziela.

W jakim języku najłatwiej dogadać się w Turcji oczywiście poza tureckim?
Chodzi mi o mniejsze miasta, miejsca poza głównymi szlakami turystycznymi.

Przede wszystkim po angielsku – lepiej lub gorzej. Natomiast często w zupełnie niespodziewanych miejscach można znaleźć Turka, który np. mieszkał w Niemczech i doskonale zna ten język. Podobnie czasem bywa z innymi językami europejskimi, np. niderlandzkim czy językami skandynawskimi. Turecka elita i starsze pokolenie często znają francuski.

Chcącym się nauczyć tureckiego a nie mogącym zrobić tego twoją metodą zanurzenia w języku, jakie materiały, programy byś poleciła?

Nie jestem na bieżąco z tym co pojawia się obecnie w sieci, ale wiem że pojawiło się w ostatnich kilku latach mnóstwo ciekawych stron do nauki języka, fora i grupy, także na facebooku. Są nawet aplikacje na smartfony z których można się uczyć albo szkoły językowe dające lekcje tureckiego online. Sporo moich znajomych korzysta także z lekcji 1 na 1 na Skype, i bardzo sobie chwali. Nauczycielami są często turkolodzy ze znajomością tematu. Jako uzupełnienie polecam słuchanie radia internetowego online, albo oglądanie filmów tureckich w oryginale, na przykład popularnego ostatnio w Polsce „Wspaniałego stulecia”.

Zapraszam was na bloga Skylar tur-tur.pl gdzie znajdziecie sporo informacji o Turcji, Turkach, tureckim a wszystko przybrane pięknymi zdjęciami.

W przyszłą środę kolejna rozmowa o językach na Viennese breakfast.

Zapraszam 🙂

 

Możesz także lubić

11 komentarzy

  • Odpowiedz Diana Korzeb - Językowy Precel Lipiec 15 at 11:42

    Metoda całkowitego zanurzenia (total immersion) w języku od zawsze daje najlepsze rezultaty. Problem polega tylko na tym, że raczej mało kto ma możliwość wyprowadzić się za granicę i uczyć języka na miejscu. Są też intensywne kursy np w Polsce, po kilka godzin dziennie, codziennie, ale często bywają bardzo drogie.

    Pytałam kiedyś u siebie i teraz jestem ciekawa odpowiedzi Skylar. Czy myślisz, że bez gramatyki, tylko ze słuchu, da się nauczyć języka obcego na bardzo wysokim poziomie? Mówimy o osobach dorosłych i mówieniu z niewielką ilością błędów. Tylko ze słyszenia, wiem, że podobno się da. Ale sama nigdy nie miałam okazji usłyszeć takiej osoby na żywo, w żadnym znanym mi języku, więc jestem ciekawa Twojego doświadczenia :).

    • Odpowiedz skylar Lipiec 15 at 14:46

      Powiem tak, ja przyswoiłam gramatykę faktycznie intuicyjnie, ale do mówienia na tzw. wysokim poziomie jeszcze trochę mi brakuje. Potem troszkę doszkalałam się z jakichś opracowań i internetu, ale o regułach dowiadywałam się od znajomych polskich, który chcieli abym wytłumaczyła im reguły – wtedy orientowałam się, że stosuję je automatycznie, bez świadomości, że jest to reguła 😉

      Owszem mówię płynnie, ale tak jak powiedziałam w artykule mam jeszcze problem z turecczyzną takich wysokich lotów. Teoretycznie myślę że to możliwe, tylko ciekawe ile czasu taka nauka miałaby zabrać? To jest pytanie 😉

  • Odpowiedz Ingalill Lipiec 16 at 08:27

    Jestem zanurzona w tureckim od prawie 6 lat i nadal go nie umiem, mam tv, mam meza turka, jego rodzine, zyje w KKTC, wszedzie jest turecki a mimo tego nie umiem tego jezyka. Nie wiem dlaczego, probowalam sie uczyc z ksiazek, stron internetowych – nie szlo, dałam za wygrana i sie poddałam. Dla mnie ten jezyk jest za trudny, nie jest zrozumialy jesli chodzi o gramatyke. Owszem slowka ciut znam, na bazarze bym sie dogadala, ale na opczcie czy u lekarza juz nie. ok 60% rozmowy prowadzonej zrozumiem jesli rozmowcy moia dosc wolno i nie na „techniczne” tematy, do tego podpisy w tv tez mniej wiecej zrozumiem. Natomiast nie mowie w ogole, wypowiedzenie zdania w tureckim zajmuje mi dobrych kilka minut – mam blokade niestety.
    Zawsze bylam dobra z jezykow i przez pewien czas uczylam sie greckiego i opanowalam go do stopina podstawowego i komunikatywnego, wymowa i rozmowa nie byly problemem takze pisownia… Niestety turecki jest dla mnie chyba nie do przeskoczenia…

    • Odpowiedz Ka Lipiec 31 at 23:15

      Myśle, że kurs na pewno by Ci pomógł. Też miałam problemy z przyswajaniem tureckiego, mimo że innych języków obcych nauczyłam się bardzo szybko. Kurs sprawił, że teraz jest już z górki. No i nie da się ukryć, że regularne zajęcia są dla mnie dodatkową motywacją do nauki. Turecka gramatyka jest bardzo logiczna i zdecydowanie mniej zawiła niż polska. Na początku można się czuć trochę zagubionym w gąszczu przeróżnych sufiksów, ale praktyka sprawia, że końcówki zaczynamy dodawać automatycznie.

  • Odpowiedz skylar Lipiec 16 at 11:52

    Przykro czytać. Od moich koleżanek turkolożek słyszałam że jednak do tureckiego trzeba mieć „ucho” i tą melodię móc pochwycić. Bo można mówić technicznie po turecku perfekcyjnie ale Turcy nie będą nas rozumieć, bo mówimy sztywno, książkowo. Lepiej robić błędy i rozmawiać niegramatycznie ale być rozumianym przez przysłowiową babcię z bazaru. Znam osoby w podobnej sytuacji, które są w Turcji już kilka-kilkanaście lat i mimo zanurzenia w tym otoczeniu nie potrafią mówić po turecku. Nie wiem co jest tego przyczyną. Ja muszę przyznać że sama mam dość dobre muzyczne ucho (jestem uzdolniona muzycznie) i dość łatwo melodia danego języka wchodzi mi do głowy. Za to z matematyki jestem noga, hehe 😉

    Wracając do tematu. Nie wiem czy to nie zabrzmi głupio – może nie? – ale czasem wydaje mi się że w takiej sytuacji wchodzi w grę jakaś psychiczna blokada. Może człowiek boi się mówiąc krótko, wygłupić. Może nie czuje wystarczającego wsparcia otoczenia. Może jednak wie, że po angielsku wypowie się szybciej, więc nie ma wystarczającej motywacji.

    Ja tak miałam np. z niemieckim – uczyłam się go 8 lat w szkole i naprawdę NIE LUBIĘ tego języka 😉 Teraz mi się ostatnio zaczyna to zmieniać ale może kwestia takiej zwykłej fascynacji językiem, zwykłego polubienia jest istotna? Może znajdź sobie ulubiony serial albo program tv do śledzenia, wokalistę którego piosenek będziesz z przyjemnością słuchać po setki razy? Najgorsze jest takie ciśnienie, że musisz się nauczyć i nie możesz. Może najlepiej odpuścić. To czasem pomaga 🙂
    Powodzenia.

  • Odpowiedz Ingalill Lipiec 18 at 21:23

    Wydaje mi się, że tu u mnie jest psychiczna blokada zwiazana wlasnie z angielskim – szybciej mi wyjdzie po angielsku niz po turecku – pewnie bym jakos musiala sie nauczyc gdyby osoby z otoczenia nie mowily w ogole po angieslku, ale orpocz rodziny meza to takich osob nie znam, a z rodzina wiadomo – jestesmy malzenstwem juz 5 lat a oni nadal mowi mi tylko dzien dobry i do widzenia 🙂
    Z cisnieniem na nauke jezyka odpuscilam, uzdolniona muzycznie tez jestem, mysle zatem, ze to ejst ta blokada psychiczna :/ moze mi minie jak synek pojdzie do szkoly i moze wtedy on mnie nauczy…:)

    • Odpowiedz skylar Lipiec 21 at 12:03

      Ingalil nie miałabym nadziei co do dziecka – mam tutaj takie koleżanki które też miały zamiar nauczyć się od dzieci ale słabo im to idzie 😉 Psychiczna blokada dopóki nie puści, to będzie cały czas tak samo 😉

  • Odpowiedz Pepa Lipiec 21 at 11:09

    Byłam w Alanyi jakieś 12 lat temu i pamiętam jak się zdziwiłam, że dużo napotkanych Turków mówiło tam bardzo dobrze po polsku i to nie „dzień dobry” i „jak się masz”. Zawsze się zastanawiałam jak to z nimi jest, że tak szybko uczą się naszego języka, który przecież jest jednym z najtrudniejszych i czy nie istnieją przypadkiem jakieś gramatyczne podobieństwa.

    • Odpowiedz Beata Lipiec 21 at 11:50

      Pepa biznes działa bardzo pobudzająco na zdolności lingwistyczne 😉

    • Odpowiedz skylar Lipiec 21 at 14:06

      Pepa, raz to kwestia biznesu jak mówi Beata 😉 dwa kwestia podobieństw dźwiękowych bardziej niż gramatycznych. Turcy są świetni w robieniu dobrego wrażenia, to efekt wrodzonej pewności siebie. Oni tak samo pewnie mówią po angielsku, niemiecku czy rosyjsku. Ale to jest nauka raczej ze słuchu. Jakbyś próbowała im coś napisać albo przeczytać to tragedia 🙂 ponadto nie można zapominać że w turystycznych rejonach wielu Turków albo romansowało z Polkami, albo i nawet mieszkali w Polsce. A tak też się bardzo łatwo języka choćby trochę nauczyć ;)))

      • Odpowiedz Pepa Lipiec 24 at 10:44

        O tak, to też prawda… Na pewno że tak to ujmę lizną wtedy języka :). Nawet tu w Wiedniu widzę wiele par polsko-tureckich.

    Zostaw odpowiedź

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

    Translate »