Od nadmiaru głowa boli!

Maj 8

Wiem, przysłowie mówi, że nie boli ale to nie prawda. Od nadmiaru głowa boli!
Przynajmniej jeżeli chodzi o pomysły.
Gdy jest ich dużo, a wszystkie jeszcze  się rozwijają,  ewoluują  (takie  jeszcze to i tamto dodać, to i tamto zmienić) to projekt, pomysł, marzenie, czy plan może nigdy nie wejść w fazę realizacji.
Ciągle będzie niedopracowany, nie dość doskonały.
Zwłaszcza perfekcjoniści mogą utknąć tak na dobre.

Znam wielu ludzi z masą dobrych pomysłów, wielkimi planami, które nigdy nie są realizowane. Ciągle je dopracowują i odkładają na później.
Sama często cierpię na tę przypadłość.

Powody są różne.
Zaczną robić  gdy:
jeszcze się podszkolą – człowiek uczy się całe życie, więc nigdy nie będą dość profesjonalni;
gdy zmienią sprzęt na lepszy, bo  mają za słaby – ten to zawsze może być lepszy, nowszy ( zwłaszcza kompy i sprzęt foto tak mają, że ledwo nowość wchodzi do sprzedaży, to już jest coś lepszego w zapowiedzi), a jaki jest naprawdę potrzebny pokazuje dopiero praktyka;
gdy będą mieli więcej czasu – oj, z tym najgorzej, bo im człowiek starszy tym więcej zajęć, a godzin jakby coraz mniej doba miała.

W końcu trzeba powiedzieć stop i zacząć je realizować.
Jakiś czas temu na facebooku znajomej zobaczyłam

 

„Zacznij tam gdzie jesteś.
Użyj tego co masz.
Zrób to co możesz.”

 

Świetne i prawdziwe  do bólu jeżeli chce się ruszyć z miejsca – pomyślałam.
Nie ma znaczenia czy to ma być nowa praca, pisanie bloga, podróż życia, początek biegania.
No tak ale moje plany jeszcze wymagają przecież dopracowania, zebrania materiału itp….

Tak minęło kilka kolejnych tygodni.
Wczoraj siedziałam nad kalendarzem i powiedziałam sobie dosyć tego!
Czas ruszyć.
Będzie trochę prowizorki – trudno z czasem to dopieszczę.
Będzie trochę spontana – może to i dobrze, bo nie ma takiego planu, który by dało się w 100 % zrealizować.
Będzie pot i zmęczenie ale to wliczam w koszty.

Praktyka pokaże co i jak trzeba zmienić, a czas dokąd mnie to działanie zaprowadzi 🙂

 

projekty

Możesz także lubić

10 komentarzy

  • Odpowiedz Kasia Maj 11 at 11:05

    Skąd ja to znam:)

  • Odpowiedz Hexe Maj 11 at 17:52

    Jak ktoś mi powie jak wydłużyć dobę, to swoje plany będę mogła konsekwentnie zakańczać. Tymczasem wiele ich jest rozgrzebanych, że aż litość bierze. Najważniejsze, że zaczęłam. Z tego co mam i tak jak potrafię. Powodzenia w Twoim planie!

    • Odpowiedz Beata Maj 12 at 10:11

      Ważne, by robić i spełniać marzenia, realizować plany 🙂
      Same się nie ziszczą.
      Powodzenia w dokończeniu wszystkiego rozgrzebanego!

  • Odpowiedz epepa Maj 12 at 09:24

    Ciekawa jestem co tam kombinujesz, bardzo tajemniczo to wszystko brzmi. Czyżby wersja strony po niemiecku? Twój wpis bardzo mi pomógł… Wczoraj znajomy wyszedł niespodziewanie z propozycją, żebym robiła razem z nim zdjęcia na ślubie. A ja że to, że tamto, że sprzęt za słaby, że ludziom nie robiłam zdjęć, że jeszcze muszę się dużo nauczyć… A pal licho, wchodzę w to. Masz rację, jak tak będzie człowiek myślał to nigdy nic nie zrobi.

    • Odpowiedz Beata Maj 12 at 10:10

      Sprzęt to nie podstawa dobrej fotografii. Za to to jeden z najbardziej zmiennych czynników/rzeczy w niej – ciągłe ulepszanie, poprawianie a starzy mistrzowie fotografii (np.Henri Cartier-Bresson, Margaret Bourke-White) robili swoje zdjęcia na czymś czego by się dzisiaj nie tknął nawet „dobry” amator, ba, często gęsto nawet nie lustrzankami 😉
      Umiesz patrzeć co widać po twoich fotach więc masz to co najważniejsze a tak na marginesie to czym robisz zdjęcia?
      Powodzenia! 🙂
      Co do moich planów to ten wymieniony przez ciebie też ale to dopiero za jakiś czas 😉

      • Odpowiedz Epepa Maj 12 at 20:50

        Dziękuję za dobre słowo i motywację. Odnośnie fotografii to im więcej wiem tym bardziej zdaję sobie sprawę ile jeszcze muszę się nauczyć, pewnie współpraca z kimś o wiele bardziej doświadczonym będzie świetną okazją, żeby się podszkolić i co tu dużo mówić… jestem podekscytowana nowym wyzwaniem. Mam Nikona D3100, więc to nie pełna klatka i żadna profesjonalna lustrzanka, ale szczerze mówiąc nawet gdybym rok temu taką miała to nie potrafiłabym zrobić z niej użytku. Zdjęcia z Wiednia robiłam standardowym obiektywem, niedawno kupiłam „pięćdziesiątkę” 1.8 i faktycznie inaczej rysuje z tym, że na moim aparacie zrobiło mi się z tego 75 mm i z początku musiałam się nieźle nabiegać do tyłu żeby zrobić jakiekolwiek zdjęcie :). A jakiego aparatu ty używasz? Bardzo lubię Twoje zdjęcia.

        • Odpowiedz Beata Maj 18 at 10:43

          Najwięcej nauczysz się w praktyce robiąc foty. Masz dobry aparat. Ja mam teraz tylko staruszka Nikona D90. Porównaj parametry twojego i i mojego 😉 Większość zdjęć na blogu właśnie nim robiłam lub… Samsungiem Note II 😀
          Naprawdę sprzęt a zwłaszcza body to nie jest tak ważna sprawa przy robieniu zdjęć jak umiejętność patrzenia, malowania światłem. To one decydują czy obraz ma duszę czy nie. Powodzenia!

  • Odpowiedz Anna Maria Boland Maj 13 at 09:40

    Znamy to, znamy. U mnie też się coś ostatnio w głowie otworzyło i powiedziałam „dość”. Trzeba brać się za robotę i już. Wiesz, ktoś kiedyś powiedział, że nie da się zredagować pustej kartki. Można to spokojnie przełożyć na inne dziedziny. Lepiej po prostu zacząć i potem poprawiać, niż nie zacząć wcale.
    Powodzenia!

    • Odpowiedz Beata Maj 18 at 10:31

      Właśnie – zacząć i poprawić jest o niebo lepsze niż czekanie na doskonały moment, który może nigdy nie nadejść.

    Zostaw odpowiedź

    Translate »
    Close