Olejek do włosów Alverde

Wrzesień 6
Dzisiaj kilka zdań o pewnym olejku.
Lato było upalne. Słońce, wiatr i takie temperatury gały się we znaki moim włosom.
Nie lubię gdy są nieświeże, a przy temperaturach grubo powyżej 30 C w cieniu, wiadomo człowiek się poci.
Umyte rano włosy już wieczorem robią się nie najfajniejsze.
Myłam je więc nie co dwa, a codziennie.
Jako, że są dość długie po kilku tygodniach letnich ukropów i takich kąpieli zrobiły się troszkę sianowate. Przesuszone końce, połysk mniej niż średni, układały się tak jak same chciały.
Olejek arganowy jest w takich wypadkach dla mnie podstawą pielęgnacji i ratunku dla czupryny.
Na szybko znalazłam w DM olejek z Alverde, który miał być migdałowo-arganowy.

Skład ciekawy, bo to kompozycja kilku olejków.
Kilka kropli wystarczyło by naoliwić włosy. Po około godzinie myłam głowę.
Taka kuracja podziałała wspaniale. Włosy znowu się błyszczą i nie przypominają wiązki siana.
Ładna plastikowa butelka z pompką to też plus.
Jedno mi w tym olejku nie bardzo odpowiada.
Chodzi o zapach.
Po arganie, imigdałach  nie spodziewałam się zapachu cytryny.
Chociaż to właściwie zapach mocno cytrynowego sernika.
Tak mi się kojarzy, nic na to nie poradzę.
Włosy pachnące sernikiem cytrynowym…
Hm.
Mimo to olejek zagości na mojej półce w łazience na dłużej.
Robi co to czego oczekiwałam. Skład ma przyzwoity. Cena niska.
Czego chcieć więcej?
Czystego oleju arganowego jednak mi nie zastąpi.
Ten jest wielofunkcyjny. Równie dobrze wpłaywa na włosy jak i na skórę.
No i nie pachnę po nim jak serniczek.

Możesz także lubić

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

Translate »