One Billion Rising – akcja bez reakcji

Luty 14

„One Billion Rising” – miliard osób zatańczy w proteście przeciw gwałtom.

Kolejna akcja z tych chwalebnych.
Pewnie organizatorzy są pełni dobrych intencji.
Niech mi ktoś jednak wytłumaczy jak tańcząc dzisiaj pomagam zgwałconym kobietom, czy przeciwstawiam się obrzezaniu kobiet????
No jak?

Poza mówieniem o problemach wykorzystania kobiet i przemocy wobec nich, nie robi się tą akcją nic.
No tak, podnosi świadomość społeczną!
Zapomniałam o tym!
A co wynika z tych wszystkich akcji podnoszących świadomość społeczną?
Najczęściej nic.

 

Gadaniem, porywem serca i obwieszaniem się wszelkich kolorów kokardkami nic nie zmieniam.

Zmiana nastąpi wtedy gdy zareaguję.
Skoro nie godzę się na przemoc, na okaleczanie dziewczynek, handel kobietami, molestowanie to podejmuję konkretne kroki.

Co niby?

Wiem, że jakaś kobieta z otoczenia chodzi posiniaczona i nawet w pochmurny dzień nosi okulary przeciwsłoneczne, to staram się jakoś z nią zaprzyjaźnić, pomoc wskazując wyjście.
No tak, ale to wtrącanie się w cudze życie a to przecież nie wypada.

Widzę dziewczynkę zamkniętą w sobie, odizolowaną i bardzo kontrolowaną.
Jeżeli jestem jej nauczycielką to staram się zbliżyć do dzieciaka, zdobyć zaufanie i zaofiarować swoją pomoc.
Znowu mamy to wtrącanie się, które może za sobą jakieś niemiłe sytuacje pociągnąć.

No, a gdy w pracy szefowi ręce wędrują to tu, to tam, to strzelam go w pysk.
Nawet za cenę utraty pracy?
No nie, tak nie można bo jest kryzys.

No ale ja się temu wszystkiemu złu i tej przemocy z całego serca sprzeciwiam!

Muszę to okazać, chcę coś zrobić by pomóc ofiarom, tym biednym kobietom więc…potańczę sobie.
Nie rozumiem tych kokardkowych pomysłów.
Nie rozumiem również tego tanecznego.

To dla mnie puste gesty na popraw samopoczucia uczestników, rozgrzeszenie z braku działań, nic więcej.

Możesz także lubić

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »
Close