Poprawiacz nastroju

Lipiec 22

Nie to, żebym nie lubiła poniedziałków.
Bywają takie, które lubię ale…

Dzisiaj jest jeden z tych dni gdy wszystko się sypie, spóźnia, a złośliwość rzeczy martwych przechodzi wszelkie pojęcie istot żywych.
Temperatura 32 C w mieszkaniu odbiera ochotę na cokolwiek.
Miałam ochotę trzepnąć laptop by go zmobilizować do współpracy.
Planowany obiad z bardzo wykwintnego zmienił się w danie  „wszystko co jest w lodówce do gara”.
Załamka!
Obierak do jarzyn przyciął mi paznokcia. No tak, to nie tyle on winny ile moja ręka, która go dzierżyła. Nie muszę mówić, że miałam ochotę krzyczeć, kopać i gryźć jednocześnie.
Na szczęście nie było nikogo pod ręką.
Futrzak wlazł na szafę i obserwował jak miotam się po domu.
Wyżyć mogłam się tylko na tych, bogu ducha winnych, bulwach kartoflanych, które skrobałam!

…i stało się!

Taki poprawiacz nastroju siedział w koszyku z kartoflami.


serce+kartoflowe

 

Może wyda się to komuś dziwne ale mnie to kartoflane serce rozbroiło.
Takie ufffff, jakby ktoś spuścił mi ciśnienie.
Małe kartoflane serce, a tak wiele może 🙂

 

Możesz także lubić

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »