Zwiedzanie Wiednia moim szlakiem cz.2. Przewodnik

Lipiec 13

Zapraszam na drugą część wędrówki po Wiedniu moim szlakiem.

 

 

Burggarten i motyle

 

 

Biegnąca wzdłuż jednej ze ścian Albertiny maleńka Hanuschgasse prowadzi do Burggarten czyli Ogrodu Zamkowego, to jeden z piękniejszych parków miejskich jakie widziałam. Nie jest duży. Powstał na miejscu gdzie do początku XIX wieku stały mury obronne Wiednia, chociaż dzisiaj to miejsce leży w centrum miasta. Właściwie jest wciśnięty między Hofburg, Albertinę i Opernring.

 

Do upadku monarchii Habsburgów był to prywatny ogród cesarski. Zwykli śmiertelnicy mają do niego wstęp dopiero od niespełna stulecia. Bywając tu widzę oczami wyobraźni, spacerującego Franciszka Józefa.
W parku stoi pomnik cesarza, ubranego w żołnierski płaszcz, ze spuszczoną głową, jakby zamyślonego. Jest w nim coś prywatnego, całkowicie pozbawionego patosu. Szkoda, że ustawiono go na niewielkim cokole, ale jednak oderwano w ten sposób od miejsc, po których spacerował.

 

 

 

 

W Burggarten można posiedzieć na ławkach, ale jak w całym Wiedniu jest tu popularne siedzenie na trawie.
Długi budynek o metalowej i szklanej konstrukcji, to jedna z perełek secesji wiedeńskiej – das Palmenhaus, czyli Palmiarnia. Część budynku zajmuje motylarnia, która w niemieckim nosi nazwę das Schmetterlingshaus.
Jak już się domyślasz der Schmetterling to motyl. To jedno z moich ulubionych słów w tym języku.

 

 

 

 

 

To w tym wiedeńskim parku stoi znany z fot pomnik Mozarta. Powstał on w 1896 roku, jednak w cesarskim parku znalazł swoje miejsce dopiero po wojnie w 1953 roku. Pierwotnie stał na Albertinaplatz

 

Chwila odpoczynku wśród zieleni i wróćmy pod Albertine na Augusdtinerstrasse. Doprowadzi ona nas na Michaelerplatz pod sam Hofburg.

 

 

Michaelerplatz

 

 

Michaelerplatz jest gwarny, pełen turystów, dorożek. Kościół św. Michała – Michaelerkirche, jest jednym z najstarszych kościołów Wiednia. Stał tu już w 1267 roku, ale wiele wskazuje na to, że i w 1220 roku, a może i wcześniej.
Nad wejściem do kościoła trwa nieustanna bójka anielska Michała i Szatana. Błyszczy złoty miecz, złota tarcza i prawie słychać szum anielskich skrzydeł przy wejściu, a w środku cisza. Budynek jest zlepkiem stylów zaczynając od romańskiego, przez gotyk, piękny renesans, po barokową ulepkę dekoracji, na klasycyzmie skończywszy. Te zmiany stylów, wielokrotne przebudowy, zwłaszcza w pierwszych dwóch wiekach istnienia budynku, były wymuszone częstymi pożarami.
Smukła wieża ma trochę ponad 78 m wysokości.
Na wieży znajduje się wielki dzwon św. Michała (große Michaeler Glocke).

 

 

Pod jasnym, białym kościołem, znajdują się mroczne katakumby, w których pochowano około 4000 osób, ze znanych rodów Wiednia i Austrii. Mają tam swoje grobowce, ci ich przedstawiciele, którzy zmarli między połową XVI a XVIII wiekiem.

Jeszcze ciekawostka dla wielbicieli muzyki klasycznej.
To w tym kościele, po raz pierwszy wykonano Requiem Mozarta podczas mszy żałobnej po kompozytorze w 1791 roku.

 

Na środku placu są odsłonięte ruiny wchodzące głęboko w dół, o wiele niżej niż obecny poziom ulicy. Widzisz tu pozostałości rzymskiej Vindobony, z którą związane są losy cesarza filozofa, Marka Aureliusza.
Ogromny budynek stojący naprzeciw kościoła to Hofburg.

 

Hofburg

 

 

Hofburg – siedziba władców Austrii, chociaż lepiej byłoby powiedzieć serce dynastii Habsburgów, która władała przez wieki Austrią i ładnym kawałkiem Europy. Wszystko zaczęło się w XIII wieku, gdy Habsburgowie rozsiedli się na tronie austriackim, jeszcze jako książęta Austrii.
Wiedeński Hofburg nie jest jednym budynkiem, to cały ich kompleks, do którego należą także Albertina, Palmiarnia, Augustinerkirche. Powstawał on od XIII wieku do końca trwania imperium Habsburgów na początku XX wieku.

 

Wchodząc od strony Michaelerplatz, wchodzimy przez jedno z dwóch wejść głównych. To nosi nazwę Michaelertrakt. Wygląda okazale. Wielkie posągi, przepych – wszystko pachnie tu drugą połową XIX wieku i czasami Franciszka Józefa. Przejdziemy przez bramę i jesteśmy w środku, a dokładniej w tej części, która nosi nazwę In der Burg. Jest to dziedziniec otoczony pałacowymi budynkami.
Z prawej strony mamy piękną czerwoną renesansową bramę Schweizertor, która prowadzi do najstarszej części zamku Alte Burg. Nazwa bramy pochodzi od gwardii szwajcarskiej, która strzegła kiedyś władców Austrii. Dzisiaj Szwajcarzy nadal pełnią tę rolę w Watykanie.

 

Hofburg nie jest jedynie muzeum, czy raczej kompleksem muzeów, bo jest ich tu kilka. Ten pałac żyje, jest siedzibą Prezydenta Austrii, ogromnym centrum kongresowym, to tu mieści się biblioteka narodowa, odbywają bale i koncerty.

 

Jeżeli chcesz zwiedzić dokładniej Hofburg oto ceny niektórych biletów.
Zwiedzanie z audioprzewodnikiem (jest między innymi w języku polskim) muzeum Sisi, apartamentów cesarskich, kolekcji sreber:
dorośli 15,00 €,
dzieci w wieku 6 do 18 lat 9,00 €,
studenci do 25 lat za okazaniem międzynarodowej legitymacji 14,00 €.

 

Muzea czekają na zwiedzających od 1 września do 30 czerwca w godzinach 9 do 17:30 i od 1 lipca do 31 sierpnia w godzinach 9 do 18:00.
Skarbiec można zwiedzać codziennie poza wtorkiem od 9 do 17:30, a cena biletu to 12 €. Płacą tylko dorośli. Dzieci i młodzież do 19 lat wchodzi za darmo.

 

To miejsce warto odwiedzić, znajdziesz tam sporo perełek jak Korona Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego należąca ponoć do samego Karola Wielkiego, koronę cesarza Rudolfa II, Włócznię Przeznaczenia, którą przekłuto bok Jezusa, największy na świecie szmaragd i wiele innych skarbów.
Wejście do skarbca jest na dziedzińcu Szwajcarskim – Schweizerhof, który otworzy się przed Tobą po przejściu tej pięknej czerwonej bramy.

 

 

 

W tej części Hobfurga znajduje się także Kaplica Zamkowa.
To tam w niedziele można posłuchać Wiener Sängerknaben. Ten wiedeński chór chłopięcy istnieje już ponad 500 lat. Chłopcy noszą charakterystyczne stroje marynarzy z początku XX wieku, i tak ubrani są jednym z ważnych symboli Wiednia.

 

Opuszczamy In der Burg, kierując się na Heldenplatz czyli Plac Bohaterów.
Budynek, który rozłożył się łukiem po prawej to najnowsza część kompleksu, którą budował cesarz Franciszek Józef od końca XIX wieku do 1913 roku. Nosi nazwę Neue Burg – Nowy Zamek.

 

Dzisiaj duża część Neue Burg to Austriacka Biblioteka Narodowa – Österreichischen Nationalbibliothek.
Zwiedzać ją można za 8 €. Płacą tylko dorośli.

 

Swoje miejsce znalazły tu także muzeum papirusów, globusów i esperanto.
Wstęp do nich to koszt 5 € za całą trójkę, znowu płacą tylko dorośli.

 

Ponadto sporą część zajmuje tu kilka kolekcji Kunsthistorisches Museum. Wśród nich jest perełka dla wielbicieli archeologii i historii starożytnej – Muzeum Efezu.
Znajdziesz tu także zbrojownię, która posiada jedną z największych na świecie kolekcji starej broni, muzeum etnograficzne i starych instrumentów muzycznych.

 

Opuszczamy Hofburg przez Äußere Burgtor, to kolejna brama zamkowa.
Jest ona nazywana także Heldentor. Kiedyś była to także zewnętrzna brama murów miasta. Wzniesiono ją całkiem niedawno patrząc z perspektywy długiej, liczącej ponad dwadzieścia wieków historii Wiednia, a było to w 1824 roku. Powstała w miejscu gdzie wcześniej wznosił się bastion broniący miasta od strony pałacu cesarskiego. W 1809 roku Napoleon kazał go wysadzić otwierając miasto i pozbawiając w ten sposób części umocnień, które w tym czasie w zmieniającym się sposobie prowadzenia walki, rodzaju broni i tak powoli traciły na znaczeniu.
Ulica, na którą wychodzimy to Burgring.
Jest częścią Ringu, szerokiej ulicy otaczającej dawne stare miasto. Biegnie tak jak pierwotnie wznosiły się mury miejskie.

 

Lipicany

 

 

Zwiedzając Hofburg prawdopodobnie dotarł do Twoich nosów zapach koni. To nie przypadek i nie pochodzi on od licznych w tym miejscu dorożek. Jednym z symboli Austrii, są lipicany i Spanischen Hofreitschule – Hiszpańska Szkoła Jazdy. Kultywuje ona stary sposób treningu koni prezentujących swoje umiejętności zgodnie z tradycją wywodzącą się sprzed ponad czterech wieków.
Piękne siwe konie, które tu zobaczysz to właśnie lipicany, cesarska rasa koni wyhodowana pod koniec XVI wieku. Ich domem jest stadnina Piber w Styrii.
W Wiedniu mają swoje stajnie naprzeciw Hofburga. Na rogu Reitschulgasse i Josefsplatz znajdziesz Stallburg. Warto wejść w podcienia i spojrzeć na zabytkowe stajnie. Dojść do nich możesz także idąc Reitschulgasse od Michaelerplatz.
By zobaczyć pokaz trzeba sporo wcześniej zarezerwować termin i zapłacić za bilet od 25 do 217 €.

 

 

Maria Theresien platz

 

 

Maria Theresien Platz to niezwykły plac będący właściwie parkiem, w którego centrum wznosi się ogromny pomnik cesarzowej. Wzniesiono go pod koniec lat osiemdziesiątych XIX wieku.
Ta kobieta była niezwykłą osobą. Zasiadła na tronie, chociaż wywołało to wojnę, bo jej prawo do sukcesji było podważane. Maria Teresa, okazała się mądrym władcą. Można śmiało powiedzieć, że to ona wyniosła Austrię do roli wielkiej monarchii, pomimo licznych wojen. Wypromowała też Wiedeń, na miejsce drugiej po Paryżu stolicy Europy, by nie rzec ówczesnego świata.
Jej panowanie splata się z losami Polski. W 1772 roku była jednym z trzech władców dokonujących pierwszego rozbioru Rzeczpospolitej.
Zasiadła na tronie na mocy sankcji pragmatycznej z 1713 roku.
Słów kilka o okolicznościach objęcia tronu przez cesarzową, którą lubię na przekór różnym o niej opiniom. Cesarz Józef I zmarł dość nagle. Podejrzewano nawet otrucie. Zostawił po sobie córki, nie miał męskiego potomka. Po nim koronę dostał brat, który zapisał się na kartach historii, jako Karol VI, tata Marysi z pomnika. Zrobił on swojemu starszemu bratu i jego córkom rodzinne świństewko, uniemożliwiając im odziedziczenie tronu. Ten brzydki numerek nosi właśnie nazwę sankcji pragmatycznej z 1713 roku.
Maria Teresa została władcą Austrii i reszty ziem Cesarstwa. Rozpętało to wojny, między innymi śląskie.
Wnuczka Leopolda, tego, któremu ratował skórę nasz król Jan III Sobieski podczas odsieczy, zasiadła na tronie z wielkim hukiem armat na polach bitew.

 

 

 

 

Jedna z córek wykiwanego Józefa I, Maria Józefa była ostatnią królową Polski. To ta pretendentka do korony Austrii została żoną króla Augusta III i królową Polski.
Na tym nie koniec powiązań Marii z naszym krajem. Ona dostała za męża Franciszka I Lotaryńskiego. To ten gość, który musiał się zrzec Lotaryngii na rzecz naszego ekskróla Stanisława Leszczyńskiego.

 

Zielona, ogrodowa przestrzeń placu spięta jest ogromnymi budynkami Muzeum Historii Naturalnej (Naturhistorisches Museum) i Muzeum Historii Sztuki (Kunsthistorisches Museum) oraz ulicami Burgring i Museumsplatz, za którą wyrasta MuzeumQuatier. Budynki Muzeów Historii Naturalnej i Sztuki są do siebie bliźniaczo podobne. Jest pewien szczegół, który pozwala je łatwo rozróżnić.

 

Przed Muzeum Historii Naturalnej stoi słoń. Raczej słodkie, brązowe słoniątko, o którym pisałam tu Wiedeńskie zwierzaki. Nie macać słonia!

 

Muzeum Historii Naturalnej jest czynne od czwartku do poniedziałku od 9:00 do 18:30 a w środę 9:00-21:00.
Jest zamknięte we wtorek.
Dzieci i młodzież poniżej 19 lat wchodzą za darmo a dorośli płacą 12 € za wstęp.

 

Muzsumquotier

 

 

Fasady niskich barokowych budynków, które widzisz po przeciwnej stronie Maria Theresien Platz, to dawne cesarskie stajnie. Dzisiaj to miejsce tętni życiem artystycznym, a cały kwartał zajęły muzea dobudowywane do starych zabytkowych stajni. Dziedziniec Muzsumquotier to miejsce, na które warto zaglądnąć. On i tutejsze oryginalne w swoim kształcie i kolorach ławki są charakterystycznym elementem Wiednia.
Bryła Mumok – Muzeum Sztuki Współczesnej nie musi zachwycić, ale zaskoczy na pewno.

 

Skoro już tu jesteśmy to podejdźmy na róg Burggasse i Breite Gasse.
Stoi tu najmniejszy budynek Wiednia. Budyneczek ma dwa piętra, chociaż jego powierzchnia to ledwie 14 m kw. Mieści się w nim od 140 lat zakład jubilerski i zegarmistrzowski Schmollgruber Uhren und Schmuck.

 

 

 

 

 

Kolejne miejsca do odwiedzenia są od niego oddalone zaledwie o 550 metrów.

 

Parlament i Rathaus

 

 

Parlament i Rathaus to dwa ważne dla miasta budynki stojące obok siebie przy Ringu, czyli ulicy okrążającej całą starówkę wiedeńską.

Parlament Austrii to ogromny gmach z posągiem Ateny.
Widowiskowe schody prowadzą do głównego wejścia, a posągi, kolumny i biel bardziej pasują do starożytnej Grecji niż centrum Europy. Jednak ten styl, nazywany historyzmem, był bardzo popularny w Austrii u schyłku cesarstwa. Wzorem dla budynku Parlamentu był grecki Partenon, a autorem projektu Duńczyk, Theophil Hansen. Zbudowano go w latach 1874-1883. Zwiedzić budynek będzie można ponownie dopiero w 2021 roku – trwa gruntowny remont.

 

 

 

 

Rathaus zbudowano w latach 1872-1883. Jego kształt zawdzięczamy Friedrichowi von Schmidt.
Najwyższa wieża ma nieco ponad 97 metrów wysokości. Na życzenie cesarza Franciszka Józefa miała być niższa od wież Kościoła Wotywnego, mających 99 metrów wysokości. Architekt posłuchał i postawił wieżę o metr niższą, a następnie na jej szczycie ustawił Rathausmanna – postać rycerza ze sztandarem.
Sam rycerz ma 3 metry i 40 centymetrów wysokości, ale razem ze sztandarem 5 metrów i 40 centymetrów. Całość waży bagatelka 1800 kg! Rozmiar buta tego jegomościa to 63!
Spójrz na szczyt najwyższej wieży Ratusza – ta malutka postać to tak naprawdę gigant. Jego kopia stoi przed Ratuszem.

 

Rathaus można zwiedzać z przewodnikiem w poniedziałki, środy i piątki o 13.00 z wyjątkiem świąt i dni ustawowo wolnych. Jeżeli chcesz wejść tam większą grupą trzeba zgłosić to miesiąc wcześniej.

 

Przejdziemy teraz przez park przed Ratuszem, który zależnie od pory roku zmienia się w lodowisko, wielki jarmark świąteczny, a nawet sale kinową. My spacerkiem przejdziemy mijając po lewej Bugtheater, po prawej Volksgarten w stronę Bankgasse. Idziemy dalej nią, aż do końca, tam skręcimy w prawo.
Czas na coś bardzo wiedeńskiego, klasykę tego miasta.

 

 

Café Central

 

 

Pokazałam Ci już dwie wiedeńskie kawiarnie, ale bardzo zachęcam byś wszedł do kolejnej, a jest nią Café Central. Jest tak bardzo wiedeńska jak to tylko możliwe.
Duże wnętrze, te krzesła, żyrandole, kelnerzy – wszystko w stylu starego dobrego Wiednia. Otwarto ją w 1876 roku. To dobre miejsce by wypić melange (5,30 €) i zjeść Apfelstrudel (4,80 €).

 

Wzmocnieni na ciele i duchu idziemy jedną z ulic miasta, której początek sięga czasów rzymskich – Herrengasse. Ostatnim akcentem tego intensywnego dnia w Wiedniu jest Freyung.

 

 

Freyung

 

 

Freyung to jeden ze starych placów miasta. Dominują tu budynki Schottenkirche i klasztoru. Nazwa sugeruje, że mamy do czynienia ze Szkotami, jednak faktycznie chodziło o irlandzkich mnichów. Irlandczycy byli obecni w Wiedniu od XII wieku do połowy XV wieku.
Do dzisiaj budynki nadal należą do benedyktynów, jednak nie są to już mieszkańcy Zielonej Wyspy.
Nazwa placu ma pochodzić od prawa azylu, jakie mieli mnisi. Znaczyło to, że kto się u nich schronił był bezpieczny. Dzisiaj, jak to benedyktyni mają swoje sklepy i prowadzą hotel.
Jeżeli chcesz przenocować w dobrych warunkach w centrum Wiednia, warto rozważyć ciekawą ofertę benedyktynów. Stawiają jednak pewne warunki. Na przykład dwójka jest dostępna tylko dla małżeństwa.
Ceny pokoju za noc – z tego, co widzę na stronie – od 90 do 170 € zależnie od terminu.

 

Plac zdobi fontanna Austriabrunnen.
Postawiono ją w 1846 roku, jako pokaz patriotyzmu, wielkości cesarstwa i jak przystało na dość praktycznych Austriaków, stało się to przy okazji budowania wodociągów. Wodę doprowadzono na place i ulice, które przy okazji ozdabiano fontannami oraz przypominano mieszkańcom, że żyją w stolicy Wielkiego Cesarstwa, które rozsiadło się nad czterema rzekami: Dunajem, Wisłą, Łabą i Padem. Jednoczyło Niemców, Słowian, Węgrów i Włochów.
Fontanna to kolumna, na której postawiono wielki posąg Austrii. Ma ona mieć rysy twarzy wnuczki Goethego – Almy. Pod nią stoją cztery postacie – to wspomniane cztery rzeki.

 

Freyung, ten dawny plac targowy żyje handlem do dzisiaj. Odbywają się tu targi i jarmarki świąteczne, których cechą jest wolność od wszechobecnej chińszczyzny. Znajdziesz tu sporo rękodzieła i wyrobów lokalnych firm. Co tydzień w piątek i sobotę na Fryeung królują stragany i stoiska ze zdrową żywnością. Jeżeli chcesz skosztować tego czym plac bogaty w te dni, więcej informacji znajdziesz na biobauernmarkt-freyung.at

 

Jest jeszcze pewne miejsce, w które chciałabym byś ze mną zaglądnął – to pasaż Freyung, mieszczący się w pałacu Ferstel. Znajdziesz go pod numerem 2. To galeria z butikami.
Nic więcej nie powiem, musisz to sam zobaczyć.

 

Zostawiamy plac za sobą, ale jeszcze rzut oka na pałac po lewej, przy Freyung 4.
To pałac Kińskich.
Zbudowano go na początku XVIII wieku, jest jednym z najpiękniejszych barokowych pałaców Wiednia. By go docenić trzeba wejść do środka. Wspominam o nim jednak nie z powodu wnętrz, a polsko-austriackiego przekładańca.
W pałacu urodził się książę Józef Poniatowski, naczelny wódz wojsk polskich Księstwa Warszawskiego. Pochodził z rodziny polsko-austriackiej z domieszką czeskiej krwi.
Walczył w armii austriackiej, miał tu przyjaciół, później w obronie Polski – jak mu krew kazała, a chwilę później wspierał Napoleona by zostać marszałkiem Francji.
Jest dobrym przykładem na to jak trudno nam dzisiaj zrozumieć i oceniać dawnych bohaterów, zdrajców i tyranów. Dla wielu wojny, to były walki z rodziną, przyjaciółmi. Nie trzeba było być arystokratą czy królem, by przekładaniec dopadł wtedy człowieka. Zwykły szlachcic czy kupiec mogli być w to mocniej wplątani niż koronowana głowa.

 

Tak spacerkiem krocząc Schottengasse zbliżamy się do Schottentor i stacji metra, która odwiezie nas do …

 

No właśnie, co dalej: opuszczasz Wiedeń syty wrażeń, czy umawiamy się na dalsze zwiedzanie miasta?
Zostało jeszcze tyle do zobaczenia, posłuchania i skosztowania.

 

Beata

 

 

You Might Also Like

6 komentarzy

  • Odpowiedz Marek Zawadzki Lipiec 13 z 15:18

    Tak Wiednia nigdy nie zwiedzałem jak proponujesz i opisujesz.
    Mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi???

  • Odpowiedz Agnieszka Lipiec 13 z 23:02

    Tak tak umawiam sie na dalsze zwiedzanie!!! Oba spacery cudne, przemierzylam obie trasy we wspomnieniach I z niemalym zaskoczeniem, ze znalazlam pare smaczkow,ktorych nigdy nie poznalam. Mam wielka nadzieje zobaczyc je w te wakacje. Ponoc marzenia sie spelniaja! Pozdrawiam serdecznie!!! I jeszcze raz dziekuje za piekny spacer po Wiedniu

    • Odpowiedz Beata Lipiec 15 z 11:57

      Następnym razem może będzie to spacer tematyczny 😉

  • Odpowiedz wombat193 Lipiec 19 z 14:19

    Dokładnie tak miałem zamiar zwiedzać, a będę tam 29 lipca 🙂
    Pozdrawiam i proszę o więcej ciekawostek.

    • Odpowiedz Beata Lipiec 22 z 12:40

      To już niedługo! Udanego pobytu nad Dunajem 🙂

    Zostaw odpowiedź

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

    Translate »