Krakowski Kazimierz – zapiekanka, lody i ciasteczka grylażowe.

Maj 26

Krakowski Kazimierz gościł niedawno na blogu (TU link), dzisiaj ciąg dalszy tego subiektywnego przewodnika, po moich starych kątach.
Poza Szeroką, drugim sercem Kazimierza jest Plac Nowy, zwany przez tubylców częściej Żydowskim.
To niewielki plac na środku którego stoi niski, okrągły budynek,  zwany po prostu Okrąglakiem. Dookoła niego stragany, które dość często ożywają zapełniane różnościami podczas targów wszelakich. Na co dzień poza jarzyniakami, są tam najczęściej rupiecie, ładniej nazywane starociami i antykami, czyli Pchli Targ.
Fakt, bywa, że uda tam się upolować perełkę, na to miano zasługującą ale to  rzadkość.
Puste stragany okupują gołębie.
Jak to w Krakowie, gołębie są wszędzie.
Ja tam je lubię, pomimo tego, że obsrywają pomniki, elewacje i potrafią wymuszać pierwszeństwo nawet na samochodach. Tak, na samochodach bo ci skrzydlaci i pierzaści mieszkańcy miasta uznają, że  chodzenie jest dla gołębi. Idą więc sobie spokojnie po ulicy, chodniku.
Nie, nie podfruną, by uciekać przed kołem auta lub butem zagonionego człowieka, czują się panami miasta 😉

 

golebie

 

Praktycznie wszystkie kamienice przy placu i okolicy, przynajmniej na parterze są zamienione w restauracje i knajpki. Każda jest trochę z innej bajki. Ta różnorodność, to wielki plus Kazimierza.

 

emocjamimalowane-kazimierz-bis7

 

knajpka-kazimierz

 

emocjamimalowane-kazimierz-bis3

 

Wśród miejsc, do których mam szczególny sentyment, poza wspomnianymi już wcześniej Singerem i Alchemią należy Stajnia i Mleczarnia. Za klimat je lubię, za wspomnienia, za piwo i kawę.

 

stajnia

 

emocjamimalowane-kazimierzbis5

 

emocjamimaloeane-kazimierz-bis

 

emocjamiamalowane-kazimierz-bis2

 

W tytule pojawiło się jedzenie, bo o kilku miejscach z nim związanych, do których mam słabość, chciałam wam napisać.
Zacząć wypada od zapiekanek u Endziora. To jedno z okienek Okrąglaka, w którym serwują zapiekanki, ale tylko jedne są to te prawdziwe!
Ha ha!
Endzior daje porządny kawał zapiekanki, taki do najedzenia się nią, a nie do zabicia głodu na chwilę.
Co tu dużo mówić, będziecie spróbujcie sami. Zrozumiecie, co to prawdziwa zapiekanka z Krakowa.
W erze blogów, sporo ludzi o tym miejscu już wie i zwiedzający Kazimierz idą do Okrąglaka po zapiekanki. Nie wszyscy wiedzą, że chodzi o to, by podejść pod jedno, konkretne, malutkie okienko.
Tubylcy wiedzą gdzie stanąć.
Jedz tam gdzie miejscowi – to jedna z zasad jakie ma w głowie człowiek poznając nowe miejsca. Poznasz tak ich prawdziwe oblicze a nie turystyczną wersję.

 

emocjamimalowanekazimierz-bis8

 

Na deser lody – co wy na to?
Trzeba podejść na Starowiślną, tu na mapie macie namiar.
W tej małej, niepozornej lodziarni, dają najlepsze lody …hm…no tak, mogę tak śmiało powiedzieć, zdecydowanie najlepsze jakie jadłam. Trzeba się wystać w kolejce, która w upały i dni wolne ma wręcz monstrualną długość ale warto!

Kupcie koniecznie borówkowe!
Niebo w gębie!
No i ostrzegam: nie ma co się oszukiwać, że to kalorie i nie pochłoniecie więcej niż dwie gałki.
Ta kolejka jest zbyt długa, po co stać w niej dwa razy?

Skoro jesteśmy już na Starowiślnej to jest tam pod numerem 21 Cukiernia Ciechowskich (tu mapa). Znajdziecie tam ciasteczka przy których wszystkie makaroniki świata mogą się tylko wstydem oblać i spłowieć w tych swoich kolorkach.
Ciasteczka grylażowe ze Starowiślnej!
Dam królestwo za pudełko tych ciasteczek!
Eeeee…..no tak, nie mam królestwa.
Szkoda.

To tyle na dzisiaj krakowskiego jedzenia. Zgłodniałam pisząc to, ale to głód na lody i ciastka ze Starowiślnej i endziorową zapiekankę.

Beata

PS Ten wpis nie jest sponsorowany, jest za to mocno sentymentalizowany.

 
 

 

 

Możesz także lubić

6 komentarzy

  • Odpowiedz Bogdan Sierpień 14 at 09:52

    Jednego co Kazimierzowi brakuje to czystość. Ostatnio będąc na koncercie w Synagodze, miałem czas rozejrzeć się w czasie przerwy. Tragedia. I nie chodzi o sypiące się kamienice bo to sprawa bardziej skomplikowana, chodzi o to aby chociaż raz na tydzień ktoś posprzątał to co leży pod nogami ( pety, papiery, resztki jedzenia – nawet gołębie tego nie przerobią).
    Tak jakby brakowało gospodarza.
    W Wiedniu nawet w środku nocy spotykałem ludzi z pojemnikiem i miotłą, którzy na bieżąco zbierali to czego na ulicy nie powinno być. Mówię tu o centrum, po poza bywa też różnie. Ale Kazimierz to też swoiste centrum z masą turystów i powinno lśnić.
    A co do jedzenia – faktycznie jest co wybrać.

    • Odpowiedz Beata Sierpień 20 at 12:14

      Kazimierz ma swoje czyste i brudniejsze kąty, tak jak Wiedeń 😉
      Szczerze mówiąc nie pamiętam by ma Szerokiej, Placu Nowym czy Placu Wolnica było brudno.

  • Odpowiedz Magie1981 Sierpień 14 at 14:52

    Ja myślę, że tych zapiekanek nie trzeba reklamować,a właściciel nie musi płacić za artykuły sponsorowaneciastek o których piszesz nie jadłam, ale z tej cukierni miałam tort weselny…do dzisiaj wspominam ten smakA jak ktoś nie naje się zapiekanką, albo woli coś mięsnego, to zostaje kiełbasa z Nyski. Lodów też tam nie jadłam, kolejki owszem gigantyczne…teraz jest jednak ogromny wybór lodów „hande made” w Krakowie i nie ma co się ograniczać do Starowiślnato taka moja subiektywna uwaga

    • Odpowiedz Beata Sierpień 20 at 12:21

      Nie wiem czy Endzior płaci komuś za reklamę, ja za to będę te zapiekanki polecać każdemu, bo są pyszne 🙂
      Tak samo zresztą jak wspomniane lody. Kto jadł, ten wie, że plasują się na szczycie krakowskiej listy.
      Widzisz, ten wpis to mój subiektywny przewodnik po Kazimierzu.
      Chociaż kiełbasa z Nyski jest kultowa to nie dla mnie, jestem wegetarianką.

  • Odpowiedz Matka na Szczycie Sierpień 16 at 06:03

    No i narobiłaś mi ochoty na zapiekankę z Placu Nowego, wieki jej nie jadłam! 😉

    • Odpowiedz Beata Sierpień 20 at 12:10

      Zjedz dwie – jedna za mnie 😀 Mniam!

    Zostaw odpowiedź

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

    Translate »