Neusiedler See – największe jezioro Austrii

29 sierpnia

Neusiedler See to największe jezioro Austrii. Znajdziecie je na wschodzie kraju tuż przy granicy z Węgrami, w Burgenlandzie. Część jeziora należy do Węgier, gdzie nazywają je Fertő.

 

Powierzchnia jeziora to aż 320 km2. Długość także robi wrażenie, bo to 36 km.
Jezioro Nezyderyjskie jest dość płytkie. Dno znajdziecie w najgłębszych miejscach już na 2 metrach, ale zwykle jest znacznie bliżej.
O nurkowaniu raczej nie ma co tu marzyć, ale i utonąć dość trudno, bo łatwo zwyczajnie stanąć na dnie i spacerować po nim. Bywa, że spore kawałki można przejść zamoczywszy jedynie nogi – głębokość wody to ledwie 70 centymetrów.

 

 

 

 

Brzegi jeziora porasta trzcina. To inwazyjny gatunek, który jest tu obecny niewiele ponad stulecie, a już zarósł tafle jeziora na wiele kilometrów w głąb. Czasem, by dotrzeć do brzegu trzeba przypłynąć labiryntem kanałów wyciętych w tym morzu trzcin. Zarastając jezioro trzcina zmniejszyła  jego powierzchnię, ale powstały szuwary, w których żyje masa ptaków.

 

 

 

Zresztą rajem dla ptactwa jest nie tylko brzeg jeziora ale także obszar małych jeziorek na wschód od jego brzegu. Ten teren nosi nazwę Seewinkel.
Rozciągają się na nim pastwiska, łąki i bagienka, na których pasie się bydło i spotkacie ptaki typowe dla terenów stepowych. Wyjątkowość ogromnego chociaż bardzo płytkiego Neusiedler See oraz otaczających go terenów to ich stepowy charakter.

 

To raj dla miłośników ptaków, które można podglądać odwiedzając utworzony tu Nationalpark Neusiedler See – Seewinkel. Jeżeli lubicie spędzać czas na bezkrwawych łowach na ptactwo z lornetką lub aparatem kierujcie się na miasteczko Illmitz i zaglądnijcie do tego linku KLIK.

 

Nie wszystkich jednak kręci spacer po mokrym terenie z obiektywem w dłoni. Jeżeli lubicie zwiedzać i odpoczywać przemieszczając się na rowerze, chciałabym zwrócić Waszą uwagę na Neusiedler See Radweg – to jedna z ładniejszych tras rowerowych, biegnie wkoło Jeziora Nezyderyjskiego.
Trasa liczy sobie 125 km długości, z czego nieco ponad 40 km prowadzi przez Węgry.

 

Objeżdżając nią jezioro możecie przekonać się jak bardzo okoliczne miasteczka tak po stronie austriackiej jak i węgierskiej, są do siebie podobne. Ta okolica jak cały Burgenland mają odmienny od reszty Austrii charakter, co wyraźnie widać w architekturze. Jest tu bardzo węgiersko.

 

 

 

Jezioro można okrążyć drogą lądową, można też podziwiać płynąc po nim łodzią czy katamaranem.
Żaglówka i domek na jeziorze to dość popularna forma spędzania wolnego czasu przez mieszkańców Wiednia. Mieszkanie w niewielkim domku na wodzie, otoczonym szuwarami na pewno ma swój urok, podobnie jak żeglowanie po tafli wielkiego jeziora.
Wszelkie sporty wodne mają tu jednak typowo rekreacyjny charakter. Nie poszalejecie ze względu na głębokość wody i spory tłok na niej.

 

Popłynęłam pewnego dnia katamaranem i przyznam, że było to miłe doświadczenie a obserwacje pływaków, którzy daleko od brzegu nagle zamiast płynąć idą po dnie były zaskakującymi i zabawnymi momentami rejsu.

 

 

 

 

Jadąc nad jezioro warto odwiedzić Rust – miasto bocianów, gdzie boćka spotkacie nawet na przystani co uwieczniłam w tym wpisie KLIK. Gniazda na dachach domów nadają temu miejscu urok a i samo miasteczko warte jest spaceru.

 

 

 

Drugim miejscem, w które warto zawitać będąc nad tym wyjątkowym jeziorem jest Podersdorf am See, gdzie na brzegu wolnym od wszędobylskich trzcin możecie poopalać się, popływać lub przespacerować pod uroczą małą latarnię morską czy raczej jeziorną.

 

Odwiedzając Austrię, będąc kilka dni w Wiedniu poświęćcie, chociaż jeden dla zobaczenia tego jedynego w tej części Europy, stepowego, bezodpływowego jeziora, któremu zdarza się zimą zamarznąć po samo dno.

 

Beata

 

 

You Might Also Like

1 komentarz

  • Odpowiedz Marek Zawadzki 29 sierpnia z 21:01

    Super, że piszesz o Burgenlandzie, w tym o Neusidlersee! Mam sentyment do tego Landu, ponieważ w marcu i kwietniu 1981 r. codziennie tam jeździłem z Wiednia ( późnymi popołudniami i wieczorami ) do Bruck an der Leitha ( to dawne miasto graniczne miedzy Austrią, a Węgrami ( Franz Joseph w Brucku a. d. Leitha k. dworca kolejowego jest przedstawiony na pomniku w mundurze z insygniami króla Węgier, a nie cesarza Austrii ). Z Bruck a. d. Leitha już jako kurier jeździłem w rejon Eisenstadt, Sankt Margareten, Schützen, Rust, Purbach, Wulkaprodersdorf i inne w tzw. Gebiet z KURIER. Dzięki temu poznałem tam wszystkie! Heurigen ( ach te „achtelki” i „viertelki” ). W połowie lat 80 – tych był czas na winobranie w Halbturnie i wizyty w Frauenkirchen ( klasztor franciszkański z obrazem Matki Boskiej patronki całej Panonii ). Pozdrawiam! Marek Z.

  • Zostaw odpowiedź

    Translate »