Miasta, państwa, krainy mają swoje maskotki, zwierzaki, z którymi są kojarzone, które stały się czasem nawet ich symbolami jak choćby Kraków ze smokiem czy Poznań z koziołkami, Berlin z niedźwiedziem, wilczyca z Rzymem. Wiedeń nie ma takiego jednego zwierzęcego gwiazdora, który przychodzi od razu do głowy, gdy myśli się o stolicy Austrii. No może lipicany, jednak one mają dwa domy – stadninę Piber w Styrii i Hiszpańską Szkołę Jazdy w Hofburgu. Te piękne konie mają swoje specjalne miejsce w historii Austrii, o którym napisze innym razem.
Jest kilka zwierzaków przewijających się w historii miasta, nazwach ulic a czasem można je tu spotkać biegających po jego skwerach i bruku na własnych nogach. Najdziwniejszym mieszkańcem tego dwumilionowego miasta jest dla mnie chomik europejski. Tak, one tu mieszkają, rozmnażają się, a czasem broją wśród zieleni. Najłatwiej spotkać je wczesnym rankiem i wieczorami na Cmentarzu Meidling, starej zmienionej w park nekropolii Sankt Marxer Friedhof czy Cmentarzu Centralnym, który jest miejscem, gdzie można zobaczyć wiele małych i dużych dzikich zwierząt. W Volkspark Laaerberg chomiki mieszkają nie tylko w samym parku, ale i na pobliskich osiedlach.
Gänsemädchenbrunnen
Dzisiaj przedstawiam wiedeńskie gęsi. O moich ulubionych gąskach, które stoją na Gänsemädchenbrunnen – fontannie Gęsiarki, opowiadałam pisząc „Brandstätte — plac przed Katedrą”. Zdobiła go przez kilka lat od 1866 do 1874 roku, nim ją przeniesiono pod kościół na Mariahilfer Straße. Po zaledwie 12 latach Gęsiareczkę przeniesiono kolejny raz, w miejsce które zdobi sobą do dzisiaj. Znajdziesz ją na Mariahilfer Straße, w miejscu, z którego spogląda na Museumsplatz, a za nią rozciąga się widok na Rahlstiege – piękne, wiedeńskie schody.
Domy
Nadano kilku domom w Wiedniu gęsie nazwy. Praktycznie przy Kärntner Straße, na Himmelpfortgasse 3 stoi dom, w którym znajduje się Restauracja Danieli serwująca włoską kuchnię. W XVI wieku nosił on nazwę „Wo die Gans beschlagen wird” – czyli był domem, gdzie podkuwa się gęś!
Zwrot „die Gänse beschlagen” to idiom, który w niemieckim oznacza bezużyteczną czynność.
Ciekawe kto i dlaczego wpadł na pomysł, by tak go nazwać?
Jeszcze ciekawszą nazwę miał dom, który stał od początku XV wieku do drugiej połowy XIX wieku przy Wallnerstraße 11, praktycznie na rogu, tuż przy budynku, w którym dzisiaj mieści się Café Central. Nad głównym wejściem wymalowano scenkę z wilkiem i gęsiami, która dała mu nazwę „Gdzie wilk głosi kazania gęsiom” – „Wo der Wolf den Gänsen predigt”. Jak wyglądała możesz zobaczyć na akwareli Anton Stutzinger, którą zajdziesz TU
Najciekawsze miejsca w Wiedniu związane z gęsiami leżą blisko wody.
Gänsehäufel
Gänsehäufel to wyspa na Starym Dunaju, w 22 dzielnicy. Dzisiaj znajdziesz tam zieleń, kąpielisko, miejsce wypoczynku. Początki tej rekreacyjnej roli wyspy miały jednak nieco skandaliczną otoczkę. W 1900 roku wydzierżawił ją od miasta Florian Berndl, dzisiaj nazwalibyśmy go może neuropatą, na pewno był oryginałem. Zamieszkał tam razem z żoną i dwoma małymi synami w szałasie zbudowanym z gałęzi. Prowadził tam życie blisko natury i namawiał innych, by leczyli się powietrzem, słońcem, wodą. On i całe odwiedzające go towarzystwo paradowało po wyspie w samej bieliźnie. Kąpali się koedukacyjnie, czasem nawet bez niej. Takie czynności miały mieć według Floriana właściwości lecznicze i być pomocne zwłaszcza w reumatycznych dolegliwościach. Nie spodobały się te roznegliżowane spotkania i kąpiele w Dunaju mieszkańcom miasta ani jego władzom. Florian z wyspy został eksmitowany w 1905 roku a dwa lata później miasto otwarło na wyspie kąpielisko.
Jeszcze coś o nazwie wyspy. Gänsehäufel można ładnie przetłumaczyć jako gęsia sterta, kopczyk, a potocznie gęsia kupa.
Gänseweide
Nad brzegiem Dunaju, między Franzensbrücke a Rotundenbrücke leżało Gänseweide – Gęsie Pastwisko. Jeżeli odwiedziłeś kiedyś Wiedeń, z dużym prawdopodobieństwem byłeś tam, to okolice Kunst Haus Wien – Museum Hundertwasser i Hundertwasserhaus.
Łatwo wyobrazić sobie sielską scenkę ze stadami gęsi wypasanymi nad brzegiem Dunaju, ale ten obrazek ma też swoją drugą odsłonę – było to wiedeńskie miejsce straceń. Nie jedyne, ale to tu płonęły stosy.
Wiosną 1421 roku podczas Geserah, 212 Żydów zostało tam spalonych na stosach. Wiener Gesera to trwający od 1420 roku pogrom. Żydzi byli więzieni, wypędzani, przymusowo chrzczeni, odbierano im dzieci, wielu popełniło samobójstwo, by ostatecznie zakazać im osiedlania się w Austrii.
Sto lat później wznoszono tam stosy dla protestantów. W 1524 zginął tak Tauber Caspar. W 1528 anabaptysta Hubmaier Balthasar, jedna z czołowych postaci czasu reformacji, dzisiaj nieco zapomniany. Po torturach został spalony na stosie. Jego żonę kilka dni później utopiono w Dunaju.
W roku 1583 wzniesiona na Gänseweide stos dla jedynej ofiary skazanej na śmierć za czary w Wiedniu. Była nią Elisabeth Plainacher oskarżona przez zięcia o czary, gdy miała 70 lat. Chociaż została uniewinniona, uznana za chorą kobietę o słabym umyśle jednak spłonęła. Pewnemu jezuicie nie spodobało się uniewinnienie staruszki, podjudził więc tłum kazaniami. Po nich ten głośno domagał się tortur i stosu dla czarownicy. Władze Wiednia uległy i kobieta spłonęła na pastwisku. Życie tego jezuity miało ciekawy, pouczający koniec, padł trupem – miał udar – podczas jednego ze swoich kazań wzywających do palenia czarownic, a stało się to w Linzu w 1605 roku.
Gęś Lilli
Na koniec opowiem o jeszcze jednej wiedeńskiej gęsi, chociaż jest tu jeszcze sporo takich, o których nie wspomniałam. Gęś Lilli, to najbardziej pozytywnie zakręcona gęś Europy. Na jednej z wąskich uroczych uliczek w części Wiednia nazywającej się Sievering, należącej do 19 dzielnicy, kursował tramwaj linii 39. W tym sielskim zakątku miasta w połowie lat sześćdziesiątych zamieszkała szara gęś o imieniu Lilli. Lubiła siedzieć na torach tramwajowych i z tego miejsca obserwować świat. Lubiła być jego gwiazdą, bo gdy nadjeżdżał tramwaj, piękna tłuściutka gąska siedziała niewzruszenie na torach, najwyraźniej czekając aż motorniczy zatrzyma toczący się po nich wagon, wysiądzie, przeniesie pierzastą damę w inne miejsce, by tramwaj mógł kontynuować kurs. Od pasażerów i przechodniów nasłuchała się reprymend i pochwał, bo z Lilli ludzie rozmawiali, trochę jak z niesfornym dzieckiem a trochę jak z upartą wiedeńską kobietką. Lilli wracała na swoje miejsce na torowisku niezmiennie przez tygodnie, miesiące i lata. Tak ów rytuał trwał aż do zamknięcia linii numer 39 jesienią 1970. Gąska zamieszkała na stałe na Sieveringer Straße 122 będąc nadal atrakcją okolicy, obserwowała ulicę z za płotu. Starość spędziła w domu z basenem u pewnego notariusza, gdzie miała dożyć bardzo sędziwego wieku. O Lilli krążą opowieści jak to miała złapać kieszonkowca, uratować dom przed pożarem i wiele innych. Na pewno była to niezwykła gęś jednak obrosła legendami jak swoim tłuszczykiem. W 1987 roku Heurige „3 Kugel Schachinger” ufundowała figurę Lilli siedzącą na niewysokim postumencie, tam, gdzie już nie ma torów, ale ludzie nadal, po tylu latach, gąskę pamiętają. Dzisiaj sama figura Lilli jest atrakcją, a przed budynkiem fundatorów, przy Sieveringerstrasse 99, znajduje się inna atrakcja – 3 armatnie kule z drugiego tureckiego oblężenia Wiednia z 1683 roku. Zdjęcia Lilli i jej historię znajdziesz klikając TU.
Martinigansl
Nie mogę nie wspomnieć, że październik i listopad to czas gęsi w Austrii. Te najlepsze pochodzą oczywiście z Burgenlandu. Najważniejszym dniem, w którym nie może zabraknąć na talerzu gęsiny tak jak rogala świętomarcińskiego w ręku Poznaniaka, jest 11 listopad, dzień św. Marcina.
Do napisania.
Beata





Brak komentarzy