Browsing Category

co mi w duszy gra

Alfabet d jak determinacja

Determinacja to słowo, które dla mojego ucha brzmi nieco dramatycznie. Słownik mówi, że to tyle, co zdecydowanie w dążeniu do celu pomimo trudności. Słowo to nie kojarzyło mi się jednak dobrze przez lata. Dla mnie zdeterminowany człowiek to mógł być na przykład furiat idący…

Listopad 12

Rzeczy, które mnie zaskoczyły w Wiedniu – niedzielny handel.

Odwiedzając nowe miejsce zawsze znajdziemy coś co nas tam zaskoczy, zdziwi a bywa, że wprawi w osłupienie lub zniesmaczy. Niesiemy swoje wyobrażenie o tym jak powinno się ubierać, zachować przy stole, funkcjonować w rodzinie czy bawić na weselu. Nawet mając w głowie zakodowane widełki…

Wrzesień 19

Blog 3 i pół

Siódmego sierpnia 3 i pół roku temu umieściłam swój pierwszy wpis na Viennese breakfast. Nie jest to okrągła rocznica ale tak się złożyło, że ona i ostatnie wakacje to był dla mnie czas podsumowań, przemyśleń i zmian. Zaczęło się dość lekko i wakacyjnie, bo…

Sierpień 18

Obrazy Klimta, wybory prezydenckie i dwie Austrie

Wakacje rozkręcają się na dobre a mnie naszły przemyślenia na tematy wcale nie ogórkowe. Wczoraj oglądałam film z Austrią w tle – jego tytuł to „Złota dama”. To produkcja z ubiegłego roku, w której rolę główną powierzono Helen Mirren. Tytułowa „Złota dama” to obraz…

Lipiec 7

Od nadmiaru głowa boli!

Wiem, przysłowie mówi, że nie boli ale to nie prawda. Od nadmiaru głowa boli! Przynajmniej jeżeli chodzi o pomysły. Gdy jest ich dużo, a wszystkie jeszcze  się rozwijają,  ewoluują  (takie  jeszcze to i tamto dodać, to i tamto zmienić) to projekt, pomysł, marzenie, czy…

Maj 8

Alfabet: a jak asymilacja

„Alfabet” będzie cyklem wpisów, w których opierając się na kolejnych jego literach opiszę moje refleksje wynikające z mieszkania poza Polską. Pomysłodawczynią „Alfabetu emigracji” – bo tak brzmi pełna nazwa projektu, jest Dee, autorka bloga Nie zawsze poprawne zapiski Dee pisząca z Wielkiej Brytanii. Dołączyły…

Kwiecień 19

Plan tysiąca dni

Tak, robię plan na 1000 dni. Już wam opowiem skąd się wziął. Ostatnio chorowałam. Ot grypa – taka klasyczna. Ścina z nóg, kilka dni trzyma. Jak myślisz, że już jest OK wstajesz i…dokłada ci podwójnie. Na marginesie – po niemiecku „chory” to „krank”. Mnie…

Luty 20

Lakmusowe święta – wnioski

Święta, święta i po świętach. Przeleciały te moje lakmusowe dwa tygodnie szybciej niż bym chciała. W oponach grubo ponad 1000 km, w biodrach też co nieco przybyło. Sporo się działo, wiele rozmów, widoków, smaków i zapachów. Tak sobie rozmyślam o tym czasie i doszłam…

Styczeń 9
Translate »