Chleba naszego powszedniego pożądanie

18 marca

Chleb, ten powszedni, jest ważny. Dla mnie jeszcze ważniejszy odkąd piekę go sama.
Domowy żytni, albo żytnio-orkiszowy na zakwasie, to całkiem inny smak niż ten sklepowy, piekarniany.
Samo pieczenie, cały proces wyrabiania ciasta, ma w sobie coś z kontemplacji, medytacji, daje wyciszenie – przynajmniej ja tak to odczuwam. Dobrze wyrobiony ręką, nie maszynowo, powoli, w skupieniu odwdzięczy się. Wyrośnie piękny, pachnący.
Zapach pieczonego chleba roznoszący się po domu…

 

emocjamimalowane-chleb-2

 

 

Nie udało mi się przepisu babcinego chleba odtworzyć, chociaż bardzo chciałam. Pisałam o tym TU. W końcu skomponowałam dwa własne przepisy.
Mój dom ma swój chleb, pachnie nim co 3-4 dni.
Nie wyobrażam sobie życia bez chleba. Bez ciasta, makaronu można ale bez chleba…
Nie!
…a jednak muszę takie życie rozważyć.
Dowiedzieć się, że organizm nie toleruje glutenu gdy jadło się go przez swoje 40 plus lat, to jakiś kiepski żart…

Nie jestem zła na niesprawiedliwość losu, bo to nie miałoby sensu, a poza tym mam swoje głęboko wrośnięte w serce i umysł przekonanie, że wszystko ma swój sens i znaczenie. Nawet wtedy gdy go nie dostrzegam, ono jest. Bywa, że widzę je po latach. Drobne zdarzenia kształtują człowieka, stawiają na tej a nie innej ścieżce, by spotkał w odpowiednim momencie tych, a nie innych ludzi, by nawzajem wywarli na siebie wpływ. Takie małe zdarzenia są jak kolejne szlify, robione przez Wielkiego Szlifierza Diamentów na stworzeniu.

Po co mi ta nietolerancja glutenu?
Nie mam pojęcia.
Muszę przeorganizować dietę, nauczyć się na nowo piec i gotować ulubione potrawy – to moje wyzwanie na resztę życia.
Nie zrezygnuję jednak całkowicie z mojego chleba.
Będę go piekła, wyrabiała w skupieniu i robiła sobie swoistą aromaterapię, gdy z piekarnika będzie wydobywał się zapach, pieczonego właśnie żytniego na zakwasie.
Zjem od wielkiego święta kromkę takiego świeżutkiego domowego chleba. Tak znam cenę tych kilku kęsów nieba w gębie.
Warto ją zapłacić – taki jest mój wybór.
Nie zabije mnie, ale to odchoruje.
To będzie taki mój prywatny glutenowy kac, na jaki sobie czasem pozwolę.
To przez moje chleba naszego powszedniego pożądanie…

PS  Nie tracę jednak nadziei, że może jakimś cudem mój organizm i gluten kiedyś znowu się polubią.

 

emocjami-malowane-chleb-6

 

emocjami-malowane-chleb-3

 

emocjami-malowane-chleb-4

 

You Might Also Like

6 komentarzy

  • Odpowiedz receptanasmak 18 marca z 09:45

    Trudno mi sobie wyobrazić, jak to jest dowiedzieć się, że mój organizm nie może sobie pozwolić na kromkę świeżutkiego chleba prosto z pieca… Uwielbiam piec i uwielbiam całą tę procedurę: że czasem trzeba to pieczenie zaplanować dzień-dwa wcześniej, nakarmić zakwas, zrobić zaczyn, dobrze wyrobić ciasto, pozostawić do wyrośnięcia… to wszystko uczy cierpliwości i pokazuje, że można inaczej niż „szybko i byle jak”.
    Życzę Ci powodzenia na bezglutenowej drodze, która teraz przed Tobą i trzymam kciuki za wytrwałość. Wierzę też, że w czeluściach internetu wygrzebiesz taki przepis na bezglutenowy wypiek, który z nawiązką wynagrodzi Ci brak ulubionego „żytniego na zakwasie”.
    Pozdrawiam 🙂

    • Odpowiedz Beata 18 marca z 11:32

      Dziękuję. Właśnie szukam nowych wersji starych wypieków, makaronów i nie tylko.
      Odstawienie glutenu jest trudne ale gdy odczuwasz pierwsze zmiany w stanie zdrowia i poprawę samopoczucia, daje to jednak siłę, by zawalczyć o więcej 🙂

  • Odpowiedz Anna Maria Boland 19 marca z 13:43

    Ja też jestem mocno chlebowa. Proponuję spróbować chleba na mące gryczanej. Ma specyficzny smak, ale nam smakuje. Są teraz też specjalne mąki bezglutenowe do wypiekania chleba, więc na pewno coś znajdziesz. Jakiś czas temu piekłam chleb dla mojej bezglutenowej siostry, z paczki, jakiejś duńskiej marki i moja siostra twierdziła, że był bardzo dobry. Sprawdzę w sklepie czy jeszcze mają i co to było, może znajdziesz u siebie.

    • Odpowiedz Beata 19 marca z 15:58

      Pokombinuje z mąkami gryczaną, jaglaną. Zobaczę co z tego wyjdzie.
      Masz przepis na dobry gryczany chleb?
      Gdybyś nazwę tej mąki z której piekłaś dla siostry odnalazła byłabym wdzięczna 🙂

  • Odpowiedz Jhazper 10 lipca z 23:55

    Ale super wygląda…ja chyba nigdy czegoś takiego
    nie jadłem, bo u mnie w domu nikt chleba nie piekł.
    A teraz „na swoim” nie mam jeszcze piekarnika 😛

    To twarde sklepowe pieczywo, cienkie jak papier kiedy
    się z niego wyciśnie powietrze, jest beznadziejne.

    • Odpowiedz Beata 11 lipca z 10:25

      Świetnie smakuje 🙂
      Żytni na zakwasie…ech….

    Zostaw odpowiedź

    Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

    Translate »