Pierwsza choinka bożonarodzeniowa w Wiedniu. Harietta – pani Księstwa Cieszyńskiego.

Grudzień 23

Choinka kojarzy się zwykle ze Świętami Bożego Narodzenia, zimą, światełkami i prezentami. Poza zimą częściej widuje się ją w jej naturalnym środowisku, czyli lesie.
Mamy czas przedświąteczny, już jutro Wigilia więc opowiem Ci o pierwszej choince bożonarodzeniowej, jaka zagościła w Wiedniu.

 

Pierwsza choinka bożonarodzeniowa w Wiedniu.

 

 

W wigilijny wieczór 1816 roku w pałacu przy Seilerstätte 30 mieszkali Karoli i Harietta oraz ich urodzona ostatniego lipca córeczka Maria. By uświetnić to Boże Narodzenie młodziutka mężatka Harietta, wprowadziła do domu zwyczaj z jej rodzinnych stron, Bawarii – strojną, pachnącą, świąteczną choinkę.
Ta dziewiętnastolatka pochodziła z bardzo dobrej i starej bawarskiej rodziny, chociaż powinnam powiedzieć raczej niemieckiego rodu Nassau-Weilburg.
Była spokrewniona z królem Wielkiej Brytanii Jakubem II, nazywała się Henriette Alexandrine Friederike Wilhelmine von Nassau-Weilburg.

 

 

Harietta – pani Księstwa Cieszyńskiego.

 

 

Urodziła się w 1797 roku, w pięknym pałacu Ermitage w Bayreuth, na północy Bawarii. Wyrosła na bardzo atrakcyjną kobietę i nic w tym dziwnego, że mając osiemnaście lat, wyszła za mąż za ważną postać w rodzie Habsburgów — Karla von Österreich-Teschen.
To nic, że był od niej starszy o szesnaście lat – wiek to tylko liczby, co pokazali, tworząc wyjątkowo udane i kochające się małżeństwo. Karol poślubiając Hariettę był cenionym i budzącym respekt dowódcą. To on dowodził wojskami austriackimi w 1809 roku, bitwie pod Aspern, które dzisiaj jest częścią Wiednia.

 

O tej jednej z ważniejszych bitew wojen napoleońskich, w której Polacy walczyli po obu stronach, przeczytasz klikając w „Bitwa pod Aspern. Wiedeń, Napoleon i kufelek zimnego Żywca”.

 

 

Bitwa pod Aspern. Wiedeń, Napoleon i kufelek zimnego żywca.

 

 

Karol jest związany z Cieszynem i Śląskiem Cieszyńskim, których był panem. Synowi tej pary, zawdzięczamy rozkwit browaru w Żywcu.

 

Nowy zwyczaj dekorowania domu na Święta Bożego Narodzenia Harietta wprowadziła już rok po ślubie z Karolem. Rok później za jej sprawą choinka zagościła w Cieszynie. Para ta jest częścią polsko-austriackiego przekładanica.

 

W Wiedniu przyczynili się do powstania mojego ulubionego kawałka tego miasta – Albertiny.

 

Szczęśliwe małżeństwo Harietty i Karola nie trwało niestety długo. Arcyksiężna zmarła cztery dni po Bożym Narodzeniu 1829 roku. Zachorowała opiekując się swoimi chorymi dziećmi. One wyzdrowiały, ich piękna mama niestety nie. Osierociła szóstkę dzieciaków, z których najmłodszy, Wilhelm, miał zaledwie półtora roku.

 

 

Kłopotliwa sprawa.

 

 

Śmierć młodej żony Karola spowodowała poruszenie w Wiedniu, a zwłaszcza wśród kleru katolickiego.
Z racji tego, kim była, należał jej się pochówek wśród Habsburgów, ale z drugiej strony z racji tego, kim była, nie powinna być pochowana z honorami w Kościele Kapucynów w Wiedniu.
Już Ci wyjaśniam, w czym był problem.
Harietta pochodziła z rodu protestanckiego, ona sama była kalwinką. Nie wyrzekła się swojej wiary, nie zmieniła wyznania ze względów na naciski i interes rodu Habsburgów będących katolikami i bardzo prokatolickimi władcami od stuleci.
Innowiercy bywali w ich kraju ledwie tolerowani, a i to tylko okresowo.
Sytuacja uległa poprawie wraz z wprowadzeniem Toleranzpatent w 1781 roku. Nadal nie było jednak to zrównanie wyznań a jedynie tolerowanie innych.

 

 

Specjalne drzwi dla Harietty.

 

 

Harietta jako osoba wierząca nie odcięła się od kontaktu z podobnie wierzącymi w Wiedniu. Chodziła na nabożeństwa do Reformierte Stadtkirche na Dorotheergasse 16. Swoim mocnym trwaniem przy tym, jak wierzyła, brakiem zgody na zmianę wyznania nawet tylko na papierze – by nikogo nie drażnić, spowodowała kłopot prawny miastu i cesarzowi.
Chociaż od niedawna protestanci mogli mieć swoje miejsce spotkań by się wspólnie modlić, to jednak nie wolno im było go zaznaczać, chociażby głównym wejściem od ulicy. By dostać się do tego kościoła, trzeba było wejść w podwórze i dopiero z niego, bocznymi drzwiami do kościoła.
Arcyksiężna nie mogła jednak bocznymi wejściami wchodzić gdziekolwiek i trzeba było jakoś rozwiązać problem. Pogodzić prawo i honor należny wysoko urodzonym z cesarskiej rodziny.
Wybito więc nowe wejście do kościoła od strony ulicy. Mogła nim wchodzić arcyksiężna Harietta.
By tolerowanie zwykłych ludzi, wierzących inaczej, zmieniło się w tolerancję, w państwie Habsburgów trzeba było jeszcze poczekać.
Pół roku po śmierci arcyksiężnej wejście do kościoła od strony ulicy zostało zamurowane.

 

Sama Harietta spoczęła w krypcie kościoła Kapucynów w Wiedniu razem z innymi Habsburgami.
Stało się tak dzięki interwencji cesarza, który przełamał opór katolickiego kleru. Miał on powiedzieć o tej jedynej kalwinistce pochowanej w krypcie Habsburgów: „Była wśród nas za życia, pozostanie z nami i po śmierci”.

 

 

Choinka tu, choinka tam.

 

 

Choinka nie była symbolem przypisanym do Świąt Bożego Narodzenia.
Pierwsze takie związki świąteczne z udekorowanym drzewkiem mają pochodzić z XVI wieku, ze Strasburga. Czy tak jednak było nie wiadomo do końca.
Dekorowali drzewka, choinki, ludzie i wcześniej tyle, że nie łączyli tego z chrześcijaństwem. Wiecznie zielone jodły i świerki kojarzą się z życiem, trwaniem, odrodzeniem.

 

 

Przyjęcie przy choince.

 

 

Dwa lata przed zapaleniem świeczek na pierwszej bożonarodzeniowej choince w Wiedniu, postawiono już w mieście udekorowane drzewko, zadbano o prezenty, śpiewano przy nim wesołe piosenki i urządzono z tej okazji przyjęcie, które dzisiaj nazwalibyśmy dobrą imprezą.
Wiadomości o owym przyjęciu, kto się tam dobrze bawił i co robiono, przetrwały w raporcie, jaki złożyli szpiedzy tajnej policji austriackiego ministra Klemensa von Metternicha. To ważna postać na dworze Habsburgów, człowiek, który przez prawie czterdzieści lat miał wpływ na politykę zagraniczną i wewnętrzną cesarstwa.

 

 

Ach ta Fanny i jej imprezy.

 

 

W czasie trwania Kongresu Wiedeńskiego, gdy wielcy ówczesnego świata, mieli zdecydować o losach Europy po pokonaniu Napoleona, był on tym, który trzymał cały czas kontrole nad przebiegiem spraw. Kongres był bardziej niekończącym się przyjęciem i balem, na którym w tańcu i przy stole, a nie w salach obrad, zapadło większość ważnych decyzji. Nie jest więc dziwne, że impreza zorganizowana tuż po Świętach Bożego Narodzenia, w wieczór 26 grudnia 1814 roku przez Franziszkę von Arnstein nazywaną Fanny, wzbudziła jego zainteresowanie.

 

Organizując owo przyjęcie, Fanny była już dojrzałą kobietą a jak na tamte czasy wręcz starszą panią, liczyła sobie 56 lat. Pochodziła z Berlina, jej wersja przyjęcia przy choince, czerpała z berlińskich tradycji.
Musisz wiedzieć o tej niezwykłej kobiecie kilka faktów: pochodziła z bardzo dobrej, bogatej żydowskiej rodziny Itzig, która kochała muzykę i wspierała muzyków. Mozart i Bach mogli liczyć na nią a Felix Mendelssohn – tak ten, który skomponował sławny marsz grany na ślubach, był z Itzig spokrewniony.
Fanny i babcia Felixa były siostrami.
Od 1776 roku Fanny wraz z mężem Nathanem Adamem von Arnstein zamieszkała w Wiedniu. Zmiany, jakie wprowadził Toleranzpatent z 1781 roku, ułatwiły życie także rodzinie Fanny i innym rodzinom żydowskim w państwie Habsburgów. Poprawił się klimat i akceptacja społeczna inności wyznaniowych. Salon Arnsteinów był miejscem spotkań ludzi sztuki a oni sami, stali się patronami pisarzy i muzyków. Ich wysoka pozycja społeczna, jaką zawdzięczali majątkowi, ułatwiła kontakty z arystokracją. Zaproszenie na przyjęcie przy choince u Fanny było wydarzeniem i nie oparli mu się dyplomaci biorący udział w Kongresie Wiedeńskim. To stąd zainteresowanie przyjęciem Metternicha.

 

Czy przyjęcie Fanny było pierwszym, na którym stanęła choinka, nie wiemy. Nie wiemy też, czy Harietta postawiła pierwszą bożonarodzeniową choinkę w mieście. Te dwa wydarzenia zostawiły po sobie ślad w dokumentach, przekazach. Wiadomo, że czterdzieści lat później wiedeńskie place były pełne choinek w okresie Bożego Narodzenia a drzewka, stały w domach mieszkańców miasta.

 

 

Moja „Opowieść Wigilijna”.

 

 

Opowiedziałam Ci historię pierwszej choinki w Wiedniu, ponieważ jest dla mnie bardzo pouczająca. Postać Harietty, która pozostała wierna swoim przekonaniu, nawet wtedy, gdy było to kłopotliwe, naciskano na nią, czym ostatecznie wzbudziła szacunek ludzi niech będzie patronem tych Świąt.

 

Tobie i sobie życzę takiego spokojnego, konsekwentnego trzymania się wartości, które uznajemy za priorytetowe. Niezależnie od tego, czy to wygodne, kłopotliwe, bezpieczne.
Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia!

 

Beata

 


 

Możesz także lubić

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Translate »