Słownik austriacki. Mleko w austriackim niemieckim.

Maj 3

Zorientowałam się, że dość dawno nie było słownika, więc czas to zmienić. Mleko w austriackim niemieckim.

 

Mleko to die Milch.

 

Chociaż może to też być coś do zmywania makijaży, sok z mlecza i kilka innych substancji to dzisiaj skupie się na mleku, które powstaje w części ciała nazywanej gruczoły mleczne ssaków, a po gospodarsku rzecz ujmując w cyckach krów, kóz, owiec.

 

Mlekiem bywa nazywany biały płyn stojący w kartonikach na półkach sklepowych o niewiarygodnie długiej dacie przydatności do spożycia. Ten wyrób mlekopodobny nie kwasi się jak normalne mleko, tylko zwyczajnie psuje i zaczyna śmierdzieć.
W handlu nazywa się to mlekiem UHT a po niemiecku die H-Milch lub w pełnym brzmieniu haltbar Milch.
Słowo haltbar w tym wypadku znaczy trwały, niepsujący się. W innych znaczy też wytrzymały, dający się obronić.

 

Przeciwieństwem do tego białego płynu mlekopodobnego jest die Rohmilch, czyli mleko prosto od krowy, niepasteryzowane, niespaskudzone niczym w mleczarni.
Kupicie takie mleko w Wiedniu w niektórych sklepach ze zdrową żywnością. Samo słowo „roh“ znaczy tyle, co surowy, nieprzetworzony w tym wypadku.

 

Z mleka prosto od krowy otrzymacie prawdziwe kwaśne mleko, czyli die Sauermilch.
Sauer jak się domyślacie — to kwaśmy, zsiadły. To samo słowo spotkacie na przykład przy kwaśniej kapuście i ogórkach.
W niemieckim zsiadłe mleko bywa też nazywane die Dickmilch, ale z własnego doświadczenia wiem, że na półkach sklepowych nie ma co go szukać.
Tu króluje Sauermilch.

 

Rohmilch to jednak w mieście luksus. Na półkach znajdziecie zwykle różne odmiany mleka pasteryzowanego — pasteurisierte Milch.

 

Pasteryzacja miewa różne temperatury. O ile to możliwe warto wybrać takie mleko, które potraktowano jak najniższą, czyli die Frischmilch.
Nazwa wskazuje na mleko świeże, ale w tym wypadku świeże – frisch, a surowe – roh, robi wielką różnicę.

 

Gdy macie ochotę na pełne mleko, szukajcie die Vollmilch.

 

Jeżeli znajdziecie w sklepie, na stoisku z nabiałem kartonik lub butelkę z napisem „milch“, można przyjąć, że to mleko dała krowa mleczna, czyli die Milchkuh. Każde inne będzie miało zaznaczony gatunek zwierza, z którego cycka je wydojono np. die Schafmilch – mleko owcze, die Ziegenmilch – mleko kozie.

 

Bywają też tak zwane mleka roślinne, ale to już inna bajka nabiałowa, chociaż mamy die Kokosmilch – mleko kokosowe. Reszta mleka wegańskiego będzie zamiast słowa „milch“ miała „drink“ lub „getränk“, czyli napój na przykład Haferdrink, Sojadrink, Mandeldrink.

 

Na koniec jeszcze coś, czym może pochwalić się Austria — die Heumilch.

 

Jest to mleko pochodzące od krów hodowanych w tradycyjny, zgodny z naturą sposób, czyli są wypasane latem, żywione trawą i sianem, paszą bez wszelkich wynalazków typu kiszonki czy mączka kostna, bez modyfikacji genetycznych. Heumilch zostało uznane za Garantiert traditionelle Spezialität — gwarantowana tradycyjna specjalność.

 

Tradycyjny chów krów spotkacie jeszcze w Szwajcarii i kilku regionach Europy. Szkoda, że normalność musi być dzisiaj traktowana jako coś niezwykłego, rzadkiego i chronionego.

 

Wyobraźcie sobie kawałek sera, który powstał z mleka Rohmilch, które dały krowy karmione tradycyjnie sianem i trawą.
Rozmarzyłam się  🙂

 

Beata

 

Możesz także lubić

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

Translate »
Close