Wiedeń nasz powszedni…gdy nie pada.

Maj 17

Od kilku dni pada i pada.
Woda z nieba leci raz mocnym strumieniem, a kiedy indziej mży sobie i kapie.
Nie przestaje jednak,  ani na chwilę.
Na razie i tak mamy dość dobrze, bo poza upirdliwością, dającą w kość każdemu, kto musi wyjść na zewnątrz, deszcz nie robi większych szkód. Chciałam nawet zrobić sesję miasta w deszczu, ale  nic z tego nie wyszło i jestem chwilowo uziemiona.
Dlaczego uziemiona ?
Deszcz, plus mokre schody, plus trampki na nogach i pośpiech, to nie jest dobre połączenie.
Sprawdziłam właściwości poślizgowe trampkowej gumy i bezbłędne działanie mojego błędnika.
Zjazd z kilkunastu schodów, uatrakcyjniony pokazem efektownych i dość gwałtownych ruchów rękami, zakończył się  dość płynnie na dole. Po tym doświadczeniu, utwierdziłam się w przekonaniu, że buty bezobcasowe  lepiej  sprawdzają się w sytuacjach  nieprzewidzianych.
Skończyło się na strachu, że zaliczenie bliskiego spotkania z betonem, źle się skończy dla torby z aparatem i obiektywami.
Sprzęt wyszedł z tej sytuacji bez szwanku.
Moja noga nie całkiem. Kilka dni okładów, smarowań i siedzenia na czterech literach  jeszcze przede mną. Nici z sesji „Wiedeń w deszczu”,  więc marząc o takiej pogodzie

 

grinzing14.16

 

Mając za oknem to

 

deszcz

 

Przedstawiam wam kilka fotek, Wiednia naszego powszedniego.

 

1-codziennik

 

3-codziennik

 

4-codziennik

 

albertina-2

 

2-codziennik

 

6-codziennik

Możesz także lubić

2 komentarze

  • Odpowiedz Kasia w Krainie Deszczowców Maj 22 at 20:48

    zdjęcia i tak piękne mimo że sesja miała być inna.
    A co do deszczu.. Deszczowa nauczyła mnie że można z nim żyć (może nie z każdym ale ogólnie można)

    • Odpowiedz VB Maj 23 at 15:30

      Lubię letni deszcz. Byle nie zacinał mi prosto w obiektyw 🙂

    Zostaw odpowiedź

    Translate »
    Close