Wiosna rozbuchała się na dobre. Co wiosna i kudłate szkockie krowy ray Highland Cattle, mają wspólnego? Nasz niedzielny spacer je łączy. Jest cudnie! Ciepło, pachnąco, kwieciście. Wreszcie pomalutku staje na nogi i chce uciekać z domu, patrzeć na całe to krótko cieszące…
Magnolia kwitnie na całego. W końcu to już połowa kwietnia, wiosna, słońce, 25 C na zewnątrz! Zrobiło się ciepło, milutko. Szkoda, że ja dalej w szalikach i opatulona. Dobić te mikroby wreszcie i na spacer 🙂 Podziwiam sobie jej piękne okwiecone gałęzie i wole…
Jak ten czas szybko leci! Zgubiłam gdzieś ostatnie trzy tygodnie. Wszytko było tak ładnie poplanowane: zakupy, sprzątanie jakie takie, by ogarnąć nieco lepiej mieszkanie, pieczenie, wyjazd i spacery… Człowiek planuje, ale co z tych planów wychodzi, to już inna sprawa. Nie żebym nagle je…
Freyung to plac w sercu starego Wiednia. Na mapie zobaczycie go TU. Stary plac z XII-wiecznym opactwem benedyktynów szkockich czyli Schottenstift. To ten budynek z wieżą. Na środku placu stoi fontanna Austriabrunnen z pięknie sportretowaną Wisłą. Pisałam o niej TU. Znajdziecie tam też foty…
Chleb, ten powszedni, jest ważny. Dla mnie jeszcze ważniejszy odkąd piekę go sama. Domowy żytni, albo żytnio-orkiszowy na zakwasie, to całkiem inny smak niż ten sklepowy, piekarniany. Samo pieczenie, cały proces wyrabiania ciasta, ma w sobie coś z kontemplacji, medytacji, daje wyciszenie – przynajmniej…
Są takie zdjęcia, które zawierają w sobie emocje. Nie zawsze obraz jest tak poruszający, że w człowieku drgną jakieś struny uczuć, poruszy myśl. Czasem malowane jest emocjami fotografa. To on ma w pamięci miejsce i okoliczności w jakich nacisnął spust migawki. Mam trochę takich…
O austriackich winnicach pisałam już kilka razy np. tu, tu, tu, tu. Pokochałam pokryte nimi wzgórza. Skoro są winnice, to są i piwniczki w których to wino leży i dojrzewa. Dzisiaj chcę wam pokazać kawałek Szlaku Wina Dolnej Austrii ( Weinstraße Niederösterreich). Zdjęcia zrobiłam…
Organizacja czasu to temat rzeka. Ileż książek, artykułów i wpisów na blogach na ten temat ludzie napłodzili. Nie chwaląc się, sama zmarnowałam sporo czasu na ich przeczytanie. Doszłam w końcu do wniosku, że klasyczny terminarz, taki papierowy, nie żadna elektronika, plus notes i żółte…








